czwartek, 10 października 2019

Miodowa Mydlarnia Maseczka do Twarzy, Szyi i Dekoltu "Miód i Truskawki" - czyli przygody z naturą na bis

Do blogerek eko i tych stawiających głównie na naturę bardzo mi daleko, ale i w moje ręce wpadają czasem tego typu produkty :) Tym razem jest to Miodowa Mydlarnia Maseczka do Twarzy, Szyi i Dekoltu "Miód i Truskawki" ze sklepu https://triny.pl/. I teraz pora na małą dygresję. Nigdy nie byłam fanką maseczek, jednak z czasem odkryłam ich naprawdę magiczne właściwości, co spowodowało, że po prostu postanowiłam się przemóc i zacząć regularnie je stosować. No a najlepiej, żeby było szybko, prosto oraz skutecznie. Jak w te ramy wpisał się "Miód i Truskawki"? Przeczytajcie same! ;)
Miodowa Mydlarnia Maseczka do Twarzy, Szyi i Dekoltu "Miód i Truskawki"
Maseczka do Twarzy, Szyi i Dekoltu "Miód i Truskawki" marki Miodowa Mydlarnia umieszczona jest w 25 gramowym słoiczku, który zapakowano w elegancki kartonik z instrukcją obsługi. Jest ładnie, prosto i ekologicznie ;) Kosmetyk ma konsystencję proszku, który musimy rozrobić sobie z wodą. I tu u mnie zawsze pojawiał się problem, bo czego bym nie zrobiła, zawsze konsystencja była za rzadka, lub za gęsta :D I albo ciężko było mi ją rozprowadzić na twarzy, albo maska z niej spływała :P Ma się ten dryg ;) Finalnie cały słoiczek starczył mi na 5 aplikacji, ale nie będę kłamać - wsypywałam zazwyczaj trochę więcej proszku niż każe producent przez moje eksperymenty i problemy z uzyskaniem właściwej formuły... Generalnie proszek to forma dla cierpliwych albo wprawionych, wszak ja myślałam, że podczas "mieszania" trafi mnie przysłowiowy szlag xD
Miodowa Mydlarnia Maseczka do Twarzy, Szyi i Dekoltu "Miód i Truskawki"
I teraz tak: ta maseczka pachnie. Dla mnie tylko podczas nakładania, według mojego męża cały czas (tak, on też używał). Jest to zapach naturalnego miodu przemieszanego z truskawkami i według mnie nie jest on super przyjemny (nie lubię aromatu miodu), ale do przeżycia. A z kolei mój mąż powiedział, że maseczka tak śmierdzi, że aż mu niedobrze xD (jaki delikatny :P). W każdym razie mnie ten aromat do stosowania nie zniechęcił i zużyłam całe opakowanie ;) Po rozrobieniu maseczka robi się bordowa, zasycha na twarzy i bardzo ciężko się ją zmywa nawet przy pomocy gąbeczek celulozowych :) Wydaje mi się, że może to być wina miodu, który jest tu obecny na pierwszym miejscu w składzie. Poza tym, znajdziemy w nim jeszcze truskawki w proszku, kozie mleko i czerwoną glinkę.
Miodowa Mydlarnia Maseczka do Twarzy, Szyi i Dekoltu "Miód i Truskawki"
Co jednak z działaniem? Po zastosowaniu Maseczki do Twarzy, Szyi i Dekoltu "Miód i Truskawki" Miodowej Mydlarni, zaobserwowałam głównie piękne wygładzenie, zmiękczenie skóry, oraz ukojenie mojego rumienia i popękanych naczynek w okolicy nosa :) W dodatku wszystko to dostałam bez uczucia jakiegokolwiek ściągnięcia ;) Przy dłuższym stosowaniu producent obiecuje także poprawę jędrności, a także wygładzenie drobnych zmarszczek, ale mnie nie dane było tego doświadczyć.
Maseczka do Twarzy, Szyi i Dekoltu "Miód i Truskawki" Miodowa Mydlarnia kosztuje 25,73zł. Ogólnie rzecz biorąc z jej działania jestem nawet zadowolona, ale znam produkty, które zafundują mi ten sam efekt bez mało przyjemnych doznań zapachowych oraz bez mieszania proszku z wodą, które szybko znienawidziłam :P Miodowa Mydlarnio, może przygotujesz wersję w tubce dla leniwych? :D Byłoby mi bardzo miło :D Jeśli jednak bardzo ważny jest dla Was naturalny skład, to przyznać muszę że maska robi swoje, ale jej forma po prostu mi nie odpowiada. Na całe szczęście w asortymencie sklepu każda z nas znajdzie coś dla siebie. Gotowe tubki, słoiczki, płachty, proszki i saszetki ;)
A Wy jakie formy maseczek lubicie najbardziej? Zwracacie uwagę na składy produktu? Nie denerwuje Was rozrabianie maseczek? Dajcie koniecznie znać :)

sobota, 5 października 2019

Natural Secrets Peeling Cukrowy Orzeźwiający Melon z Zieloną Herbatą, czyli wieczorne SPA

Wieczorne SPA, bez dobrego peelingu chyba nie może się obejść ;) Ja bardzo ten rytuał lubię, ale jako osoba chorująca na łuszczycę, muszę uważać podczas wyboru tego typu kosmetyków. Nie może być on zbyt ostry, te na bazie soli odpadają całkowicie (chyba, że raz na "ruski rok" nie mam ani jednej zmiany na ciele), za małe drobinki z kolei też potrafią napsocić w inny sposób (czasem np. ciężko je spłukać), więc najchętniej stawiam na peelingi oparte na drobinkach cukru, zanurzonych w  naturalnych olejach. Tak więc, gdy dotarł do mnie Peeling Cukrowy Orzeźwiający Melon z Zieloną Herbatą Natural Secrets, czym prędzej przystąpiłam do testów :) Co z tego wynikło?
 Peeling Cukrowy Orzeźwiający Melon z Zieloną Herbatą Natural Secrets
Peeling Cukrowy Orzeźwiający Melon z Zieloną Herbatą Natural Secrets zapakowano w ciężki, szklany słoik, przypominający te do weków. Nie jest to może najpraktyczniejsze rozwiązanie pod prysznicem, ale w wannie stosowało mi się go całkiem wygodnie. Jedyny minus, jaki dostrzegłam to fakt, że że szkło nie jest "kotoodporne" a moje zwierzaczki z wielkim zamiłowaniem bawią się w wannie i niestety zdarzało się, że coś tam potłukły :P Co ważne - słoiczek nie przecieka, więc na upartego możemy go zabrać ze sobą na wyjazd, choć jest to bardzo niepraktyczne ;) Poza tym, na zużycie go 250ml mamy 12 miesięcy. Jeśli chodzi o aromat tego produktu, peeling ma dla mnie bardziej zapach zielonej herbaty, ale gdzieś w tle, pobrzmiewa także słodkie mango. Po użyciu delikatnie utrzymuje się on na ciele przez jakiś czas.
 Peeling Cukrowy Orzeźwiający Melon z Zieloną Herbatą Natural Secrets
Funkcję ścierającą w  Peelingu Cukrowym Orzeźwiający Melon z Zieloną Herbatą Natural Secrets - jak sama nazwa wskazuje - pełnią małe drobinki cukru. Mają one na tyle przemyślany kształt i rozmiar, iż moc ścierającą określiłabym jako średnią, czyli moją ulubioną. Jest ona nam w stanie zapewnić zarówno złuszczenie, wygładzenie oraz zmiękczenie, jak i naprawdę przyjemny masaż. Cukier zatopiony jest w mieszaninie olejów więc właściwie przed każdym użyciem należałoby go dobrze wymieszać, jednak dla mnie nie stanowi to problemu. Ciekawym dodatkiem, są także znajdujące się wewnątrz kosmetyku zmielone kawałki zielonej herbaty :) Wydajność również stoi na całkiem przyzwoitym poziomie, jednakże u mnie w domu nie do końca można to określić, ponieważ mój mąż namiętnie korzysta ze wszystkiego, co pojawia się w łazience i sypialni (tak, kremy przeciwzmarszczkowe też są spoko).
Peeling Cukrowy Orzeźwiający Melon z Zieloną Herbatą Natural secrets
Po zastosowaniu peeling pozostawia po sobie na ciele delikatny, przyjemny film, dzięki któremu skóra jest gładka, miękka, nawilżona i odżywiona. Ja lubię tego rodzaju atrakcje, ponieważ jestem balsamowym leniem. Po użyciu specyfiku tego typu, mogę odpuścić sobie smarowanie, a ciało mimo wszystko wygląda bardzo ładnie. Za to wielki plus. Poza tym, przy regularnym stosowaniu, na pewno zauważyć można poprawę wyglądu naszej skóry.  Za kosmetyk ten zapłacie 35zł i moim skromnym zdaniem - warto się na niego skusić ;) Dorównuje albo nawet przewyższa on wiele droższych peelingów na rynku. No i ma przyjemny skład :)

P.S. Produkt ten pochodzi ze sklepu https://triny.pl/ i miałam z nim do czynienia też jako klientka. Do złożenia tam zamówienia zachęcił mnie mnie spory wybór produktów, zdarzające się kody rabatowe, stosunkowo niska kwota potrzebna do darmowej wysyłki (pamiętam, że odbierałam paczkę z żabki obok domu :D), oraz szybki czas realizacji, wszak należę do tych niecierpliwych :D A dodatkowo można truć na wszystkich dostępnych kanałach obsłudze sklepu, który zawsze chętnie doradza nawet zwykłym klientom ;) Kupowałam raz, ale byłam bardzo zadowolona :)
A Wy znacie Peeling Cukrowy Orzeźwiający Melon z Zieloną Herbatą Natural Secrets? Lubicie peelingi cukrowe, czy wolicie jakieś inne? A może macie już wyrobioną opinię na temat sklepu Triny? Polecacie coś z ich asortymentu szczególnie? Dajcie koniecznie znać!

poniedziałek, 30 września 2019

Super+ O2 BB Cleanser Skin79, czyli jak zastąpić oleje w demakijażu

Mam nadzieję, że po tym jak u nas w kraju zapanowała moda na pielęgnację azjatycką, wszyscy już wiedzą, że twarz najlepiej oczyszczać dwa razy :) Raz - za pomocą olejku z emulgatorem, a drugi - delikatnym żelem bądź pianką. Co jednak w sytuacji, kiedy niekoniecznie dogadujemy się z zalecanym pierwszym etapem? Ano szukamy alternatyw! I o tej właśnie alternatywie dla olejków myjących chciałam Wam właśnie dziś opowiedzieć :) Mowa o Super+ O2 BB Cleanser Skin79, czyli nowszej wersji żelu O2 BB Cleanser Skin79.
Super+ O2 BB Cleanser Skin79
Super+ O2 BB Cleanser Skin79 znajduje się w prostym, przezroczystym opakowaniu typu airless, zawierającym 100g kosmetyku. Posiada ono wiele zalet. Między innymi jest higieniczne, regularnie możemy kontrolować poziom zużycia kosmetyku, ma bardzo sprawnie działającą i wygodną pompkę, która nie strzela na wszystkie strony, łatwo je przewozić i jest przyjemne dla oka. Do umycia całej twarzy, wystarczają nam dwie dozy, ale kosmetyk ten jest całkiem wydajny :) Co do zapachu - nowsza wersja pachnie dla mnie owocami, a w starszej czuć było tylko "świeżość". Jak więc jej używać? Najpierw rozprowadzamy żel na dłoniach, a potem delikatnie masujemy twarz, oczy i usta około minuty, wszak producent deklaruje, że możemy wykonać nim demakijaż nawet tych newralgicznych miejsc. Co ciekawe - ta wersja pianki praktycznie niemalże się nie pieni :)
Super+ O2 BB Cleanser Skin79
Super+ O2 BB Cleanser Skin79 po zetknięciu z wodą zmienia się w delikatną emulsję, która jednocześnie bardzo łatwo usuwa nawet najcięższy makijaż. Zmywałam nią kremy BB wypryskane utrwalaczem, ciężki, ciemny, imprezowy makijaż oka, czerwone szminki i nie zawiódł mnie on ani razu. Dodatkowo - on na serio nie szczypie w oczy, więc śmiało można nim zmywać tusze do rzęs i eyelinery. Twarz po jego użyciu naprawdę jest czysta, co potwierdza także bielusieńki ręczniczek, którym wycieram twarz :)
Super+ O2 BB Cleanser Skin79
Warto również wspomnieć o tym, że mimo swojej "siły rażenia" produkt ten jest naprawdę delikatny. Moja skłonna do rumienia i ściągnięcia cera bardzo dobrze się z nim dogadywała i była w ostatnim czasie wyjątkowo jasna, a demakijaż tego nie psuł (co przy nieodpowiednich produktach się zdarza).  Przez cały okres jej stosowania, nie odnotowałam również pojawienia się żadnego pryszcza ani zaskórnika :) Jest super <3 Jeśli więc nie lubicie olejków emulgujących, bo np. oczy zachodzą Wam mgłą, nosicie szkła kontaktowe, bądź po prostu "nie bo nie" a chcecie mieć pewność, że demakijaż wykonałyście w należyty sposób - zerknijcie koniecznie w stronę Super+ O2 BB Cleanser Skin79 :) Ja jestem z tej pianki bardzo zadowolona - jak chyba z każdej z trzech wersji, które miałam okazję używać ;) Kosztuje ona 17$ lub 79zł i na stronie Jolse możecie prześledzić w jaki sposób ewoluowała :)
Lubicie olejki do demakijażu? Jakiego produktu do tego celu aktualnie używacie? Dajcie koniecznie znać, może mnie czymś zainspirujecie :D

środa, 25 września 2019

Nowości z ostatnich dwóch miesięcy. Czy szalałam? ;)

Wrzesień powoli chyli się ku końcowi, więc pora już zaprezentować co trafiło do mnie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, poza giftami z Hello Asia 4. Jak na tyle tygodni, na szczęście nie szalałam zbyt mocno i moje zakupy znajdują się tylko na pierwszych trzech fotografiach oraz połowie czwartej :P (ale za to mam nowe meble w sypialni <3) Przejdźmy jednak do rzeczy i zobaczmy, czego będę używać w najbliższej przyszłości, lub co już stosuję :)
black liner nowości
cosrx avene isntree
Na fali zachwytu nad działaniem Cosrx BHA Blackhead Power Liquid, zakupiłam sobie Cosrx AHA7 Whitehead Power Liquid. Ten czarny odstawiłam i teraz uwaga - zachwycam się fioletowym :D Dodatkowo tę wersję pokochał także mój mąż więc na dobrą sprawę niebawem można spodziewać się jego recenzji, bo już kończymy butelkę :P Zakup Koncentratu Avene Ystheal Intense, to w sumie tylko i wyłącznie wina Patrycji, która rekomendowała go, jako dobry na początek przygody z retinoidami. Idzie jesień - nie da się ukryć, więc będę próbowała. Z kolei na następcę Cosrx wytypowany został IsnTree Clear Skin 8% AHA Essence. Zobaczymy, jak ona da sobie z nami radę :) 
Nie da się ukryć, że zakup Tonizującej Kuracji Rozjaśniającej Natural Secrets Premium, to również wina Interendo :D Tak ją zachwalała, że moja słaba silna wola poległa, a ja potulnie się na nią skusiłam :P Odżywka do Rzęs Long4Lashes towarzyszy mi już od wielu lat i od czasu do czasu do niej wracam, więc należy uznać, że po prostu nadszedł "ten moment". Z kolei maseczka Miya My Pure Express 5-minutowa Maseczka Oczyszczająca kusi mnie już właściwie od premiery :D Dobre opinie na jej temat napływały do mnie zewsząd, więc i ja w końcu zdecydowałam się przygarnąć ją pod swój dach :)
everyshine mizon, borntree
Tu z kolei widać zakupy z targów Beauty Days. Skusiłam się na piankę do mycia twarzy EveryShine Mousse Rose Foam Cleanser, a do niej otrzymałam gratis trzy maski w płachcie tejże marki oraz maskę Mizon Push Out Volcanic Gommage. Bardzo okazyjnie udało mi się też kupić esencję do twarzy Borntree Birch Avenue Essence, którą Pani Sonia szczególnie chwaliła na ostatnim Hello Asia a na spółkę z Interendo i Magdą Love Dots nabyłyśmy pakiet maseczek 9CCDeep Sea Perl Brightening Moisturizing Pack
sulwhasoo hada labo dr.jart
Ostatnią rzeczą, jaką kupiłam na przestrzeni tych dwóch miesięcy, są miniatury Sulwhasoo Essential Firming Cream EX, który świetnie sprawdza mi się w towarzystwie kwasów i po prostu lepiej się czuję, kiedy mam go w domu oraz mogę go użyć w razie potrzeby :) Z kolei Lotion Hada Labo Shirojyun Premium Whitening Lotion (wybielający) oraz miniaturki Dr.Jart+ z serii Ceramidin dostałam od Patki podczas odwiedzin u niej :)
skin79 laneige
Jeśli chodzi o Jolse, tym razem zdecydowałam się przetestować BB Super O2 BB Cleanser Skin79 oraz BB Super Beblesh Balm Skin 79 w nowych odsłonach. Miałam je już w starszych wersjach i bardzo lubiłam, ale po pierwszych testach muszę przyznać, że niewiele się chyba w tej materii zmieniło :) Poza tym, trafił do mnie także Laneige Clear C Advanced Effector, czyli tonik z wysoką zawartością witaminy C. Ktoś mi go polecił i chyba bardzo dobrze trafił :D
Kinvane
Apropos poleceń: krem Kinvane Cica Balm rekomendowała Pani odpowiadająca za kontakty z Jolse i - szczerze powiedziawszy - tak mnie zachęciła, że zdecydowałam się go przetestować ;) Swoją drogą musi być wyjątkowo skuteczna, bo widziałam że skusiła na niego także Secretaddiction, u której już możecie przeczytać jego recenzję. Ale nie martwcie się, na pewno ja i mój policzkowy buraczek dołożymy swoje trzy grosze :D Dlaczego ten krem jest na oddzielnym zdjęciu? Bo miałam go w łazience, a o nieszczęśniku przypomniało mi się już po sesji zdjęciowej :P
natural secrets miodowa mydlarnia
Z kolei za sprawą sklepu Triny.pl trafiły do mnie trzy kosmetyki naturalne. Pierwszym z nich jest Peeling Cukrowy Orzeźwiający Melon z Zieloną Herbatą Natural Secrets, który od razu wpadł mi w oko, wszak zawiera cukier jako "substancję złuszczającą" i ma zapach dwóch rzeczy, które uwielbiam :D Z kolei na Esencję Aloesową Natural Secrets Premium zdecydowałam się ze względu na to, że jest wychwalana wszem i wobec (jeszcze chwila i wyskoczyłaby mi z lodówki :D). Używam jej już jakiś czas i wiecie co - chyba faktycznie sporo w tym prawdy... Ostatnia rzecz, to z kolei Maseczka Miód i Truskawki Miodowa Mydlarnia. Napiszę z pewnością jej recenzję, ale już mogę Wam zdradzić, że mój mąż orzekł iż niemiłosiernie śmierdzi :D
beauty days upominki
Tutaj z kolei widać po prostu upominki od organizatorów Beauty Days :) Są sztuczne rzęsy Ardell, mleczko do demakijażu Natura Siberica, szampon Basiclab, Batiste, mydełko LaQ i wiele, wiele innych. Nie pojechałam tam po prezenty (to na co miałam ochotę kupiłam sama) i zapewne trafią one do mojej rodziny, ale mimo wszystko miło, że organizator o nas pomyślał :) (mnie najbardziej spodobał się długopis i karteczki, których nie ma na zdjęciu xD) Na minus muszę zaliczyć to, że zgubiłam się w tych wielkich halach kilka razy, bo oznakowanie było tak słabe oraz fakt, że ciężko było tam znaleźć sale wykładowe. Ale świetne towarzystwo wystarczyło, żeby się dobrze bawić :D Nawet mój mąż wyszedł zadowolony, wszak trafił na ciekawych wystawców męskich produktów oraz fajnego barbera, z którym poplotkował o włosach, brodzie i kosmetykach, a dodatkowo załapał się na strzyżenie :) Strefa dla panów również była spora, więc śmiało możecie ich zabrać :)
I to już wszystko, co trafiło do mnie tym razem :) Wpadło Wam coś w oko? :) A może któryś z tych kosmetyków już znacie? Dajcie koniecznie znać!

P.S. Przepraszam za długi zastój na blogu, ale ostatnio jestem wybitnie nie w formie. Ciało mi się buntuje :D