poniedziałek, 24 marca 2014

I wear black liner czyli mój ulubiony kosmetyk

Kreski maluję od 4 lat codziennie. Od 7 testuję eyelinery, jedne zostawały ze mną na dłużej, inne na krócej ale były też takie, których użyłam raz i wylądowały w koszu. Dobry eyeliner to dla mnie kosmetyk bardzo ważny dlatego dziś, na samym początku pokazuję dwa kosmetyki, które aktualnie są "na tapecie". Eyeliner nakładam zawsze na powiekę, na której mam bazę pod cienie i cień do powiek.

Kiedy nie potrzeba mi dobrego utrwalenia, wiem że pogoda nie spłata mi figla w postaci deszczu, śniegu lub innych dziwnych zjawisk atmosferycznych wybieram stary dobry eyeliner Lovely, który niejedno ze mną przeszedł i w niejednym miejscu był. Wytrzymał wycieczki w góry, spacery po plażach a w bardziej przyziemnych miejscach już w ogóle spisywał się rewelacyjnie. Jedyne co mogę mu zarzucić to że bardzo rzadko zdarza się, że po całym dniu wyciera się w zewnętrznym kąciku oka i odrobinę blakł w ciągu dnia. Zmywa się bez zarzutu właściwie każdym kosmetykiem do demakijażu, który miałam okazję testować. Kreski, które można wykonać z jego pomocą mogą być, grube, cienkie, długie, krótkie, czego dusza zapragnie... Buteleczka widoczna na zdjęciu to chyba milionowy egzemplarz w moich rękach :)


Kolejnym ulubieńcem, w dodatku na mojej powiece niezniszczalnym jest eyeliner w żelu rimmela. Przeżył chyba wszystko z wyjątkiem basenu (tylko tam go nie testowałam). Płacz, śnieg, deszcz i wszystkie zjawiska mogące zaszkodzić kosmetykowi z Lovely ten eyeliner wytrzymuje u mnie bez problemu. Z racji swojej wytrzymałości zmywa się trochę gorzej ale i tu mamy wiele możliwości. Można się go dokładnie pozbyć za pomocą mleczka do makijażu, wszelkich płynów dwufazowych i olejów. Bardzo lubię jego żelową, dość rzadką konsystencję, która pozwala łatwo nabrać kosmetyk na pędzelek i gładko namalować idealną linię. Można wydobyć z niego piękną czerń, jeśli nie uda się za pierwszym razem, wystarczy pociągnąć pędzelkiem po powiece drugi raz.
W zależności od użytego pędzelka możemy namalować nim różne rodzaje kresek. Ja aktualnie jestem szczęśliwą posiadaczką pędzelka firmy Maestro, nr 780 r.0 oraz pędzelka do eyelinera z Sephory nr 15.
Kiedy zależy mi na cienkiej i delikatnej lini wybieram pędzelek firmy Maestro. Z drugiej strony da się nim również bez problemu namalować grubsze, graficzne kreski. Ostatnio to mój ulubieniec, właściwie maluje kreski sam ;)
Wcześniej do eyelinera firmy Rimmel używałam pędzelka z Sephory (nr 15). To już drugi egzemplarz, który posiadam, pierwszy niestety dokonał swego żywota po użytkowaniu go wraz z eyelinerem z Inglota, którego nie dało się zmyć niczym ani z powieki ani z pędzla ;) Maluje grubsze kreski, jednak ciut muszę się nim namachać aby wszystko wyglądało tak, jak chcę. Warto jednak rozważyć jego zakup gdyż przydaje się także do brwi. A teraz twarzowe zdjęcie owego gagatka:
Do eyelinera Rimmel jest dołączone jeszcze takie dziwadełko znajdujące się w zakrętce ale użyłam go raz i niestety nigdy więcej. Linia wyszła gruba, krzywa i kosmetyk został nałożony nierównomiernie. W moim odczuciu jest to koszmarek nie nadający się do niczego, pełniący funkcję "zapchajdziury". Właściwie wolałabym, gdyby kosmetyk miał normalną zakrętkę, wtedy zajmowałby mniej miejsca.
Obu kosmetyków używam od dłuższego czasu i oba polecam, pędzelki zdecydowanie też są niczego sobie, można je brać bez zastanowienia ;) Tutaj swatch obu kosmetyków (po prawej Rimmel, po lewej Lovely):
Na sam koniec mały przeszkadzacz, który jak tylko usłyszał co się kroi w jego oczach pojawiły się błyski, które mówiły: "Będzie blog? Ale jak to, beze mnie będzie? Przecież ja też muszę być na zdjęciu! Albo jak już tak na prawdę nie mogę to chociaż ładnie ustawię kosmetyki do zdjęcia!" I tak Rozi pomagała:

6 komentarzy :

  1. Ja nie jestem mistrzem kreski, ale od dłuższego czasu używam Maybelline Master Precise i jestem zadowolona, a Lovely był moim pierwszym linerem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maybelline jeszcze nie próbowałam :)

      Usuń
  2. rzadko używam eyelinera dlatego póki co przetestowałam jedynie inglota. najpierw w płynie, potem w żelu. i ten drugi, razem z dobrym pędzelkiem, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarny eyeliner w żelu miałam dość długo, poza tym, że był problem z jego zmyciem spisywał się całkiem nieźle :) Potem był jeszcze czerwony, który zasechł na amen praktycznie po miesiącu :D

      Usuń
  3. Miałam eyeliner z pierwszego zdjęcia i bardzo go lubiłam. Lubię także wykonywac kreski cieniem do powiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za taką cenę i działanie chyba nie da się go nie lubić :)

      Usuń

Bardzo mi miło, że chcesz do mnie zaglądać i czasem zostawić po sobie komentarz ;* Jeśli zaobserwujesz mojego bloga: daj znać! ;) Na pewno Cię wtedy odwiedzę :) Za wszystkie nachalne reklamy bardzo dziękuję, zaraz usunę :P