poniedziałek, 5 stycznia 2015

Nuxe, Reve de Miel Lip Balm, czyli o balsamie do ust, który ratuje mi życie ;)

Powiem szczerze, że dziś miał się pojawić post o ulubieńcach roku 2014, ale zupełnie się z nim nie wyrobiłam ;) Dlatego postanowiłam napisać o moim faworycie w pielęgnacji ust (z racji tego, że zauważyłam, że nie tylko ja mam z nimi problemy). Wiem, że już sporo na temat tego specyfiku było, i u innych i u mnie, ale moim zdaniem, taki kosmetyk zasługuje na oddzielną recenzję :) Zdaję sobie też sprawę, że nastroje wokół niego panujące potrafią być dość skrajne (no właśnie, a jak Wy? Kochacie, nienawidzicie, czy jesteście w stosunku do Reve de Miel neutralne?). Ja w każdym razie zaliczam się do jego zagorzałych fanek i żałuję, że pierwszy "miodek" trafił do mnie dopiero w zeszłe wakacje!
Balsam Nuxe Reve de Miel trafia do nas w eleganckim i stosunkowo ciężkim słoiczku z matowego szkła. Nakrętka jest z twardego i odpornego na upadki oraz zarysowania plastiku, nie ma problemów z zakręceniem słoiczka, ale też nie musimy obawiać się, że coś samoistnie rozleci nam się w kosmetyczce. Jeśli chodzi o szatę graficzną, to w tym momencie występują aż cztery wersje. Trzy limitowane (na górnym zdjęciu widać dwa, trzecia jest taka sama, tylko w kolorze zielonym) oraz jedna standardowa (taka jak poniżej). 
Kwestia umieszczania balsamu do ust w słoiczku zawsze jest sporna. Wiadomo, kwestie higieny i te sprawy, jednak ja zawsze wychodzę z założenia, że każdy widzi co kupuje i sam podejmuje decyzję. W dodatku jeśli zawartość jest tego warta - to mogę się "męczyć" ;) Ja osobiście wolę standardowy wygląd tego balsamu, ale to już kwestia gustu. Z tego co wiem, nie tak prosto jednak na nią trafić (w aptekach są głównie te z edycji limitowanej). W ogóle w naszym kraju dość długo były problemy z zakupem "miodku" Nuxe. Ja swój pierwszy egzemplarz kupiłam na wakacjach w Chorwacji. 
Konsystencja tego balsamu jest bardzo gęsta, treściwa, pokrywa usta niczym plaster, tworząc na nich matową powłokę. W zależności do temperatury, potrafią pojawić się w nim maleńkie grudki, jednak zupełnie mi to nie przeszkadza ;) Jeśli chodzi o skład: jak na moje laickie oko wydaje się dobry :) Nie ma konserwantów, sztucznych aromatów, ani barwników. Kiedy go kupowałam, bałam się, że będzie pachniał miodem (czego nie lubię), ale pozytywnie się zaskoczyłam. Delikatnie czuć w nim owoce cytrusowe, jednak smaku nie posiada.
W kwestii działania: jestem pod wrażeniem! Moje usta sporo przeszły, chodziłam nawet z nimi po dermatologach (całych dwóch, ale jednak ;)), używałam maści na receptę, by utrzymać je w dobrym stanie. Aż któregoś dnia zdecydowałam się na zakup Nuxe i coś w końcu zaskoczyło. Ulgę poczułam już po pierwszym użyciu, jednakże prawdziwie zadowalające efekty zauważyłam po kilku dniach intensywnego smarowania (3-4 razy dziennie i na noc). Na początku oczywiście maści nie odstawiłam, jednak któregoś dnia stwierdziłam, że jeśli "miodek" działa dobrze, to może spróbuję? No i przestałam. Czekałam kilka dni, jak na szpilkach, obserwując, co będzie się działo. I nic. Maści od dermatologa spoczęły na dnie szuflady, nieużywane od lata. Zniknęły suche skórki, zniknęła patologiczna wręcz suchość, odeszło to okropne uczucie wiecznie napiętych ust. Nigdy wcześniej nie znalazłam specyfiku, który by potrafił doprowadzić moje usta do takiego stanu bez stosowania leków. Świetnie sprawdzał się latem, daje sobie dobrze radę teraz, zimą, na mrozie, nawet jeśli stosuję go tylko na noc. Dzięki niemu, mogę też przeprowadzać nieśmiałe eksperymenty z kolorowymi pomadkami do ust ;) Swoją drogą, jeśli nałożymy bardzo cienką warstwę Nuxe, to możemy próbować z kolorową pomadką, choć niektóre się na nim mażą. No i warto wspomnieć o tym, że wersja w sztyfcie jest dużo gorsza... :( Dziś w osiedlowej aptece widziałam go za 34.90. Dla niektórych może to być dużo, ale jeśli macie problemowe usta, to jak najbardziej warto wypróbować go na sobie. Mnie każdy z egzemplarzy wystarczył na około 3-4 miesiące. 
Jaki jest wasz stosunek do kultowego Nuxe Reve de Miel? :)

100 komentarzy:

  1. Chciałabym, wypróbować, bo czytałam wiele dobrych opinii :) Za balsam do ust jestem w stanie zapłacić naprawdę dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kupić dobry balsam do ust to spory problem...

      Usuń
  2. Tak też myślałam, że wizyta w aptece nastroi Cię na taki wpis;)
    Nie mogę powiedzieć, że Nuxe jest moim ulubieńcem bo spodziewałam się po nim więcej, ale bardzo lubię jego zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Latam po aptekach, sprzątam, gotuję, mam dość (nie lubię być przykładną Panią Domu) :P Byłam po nową partię leków i mocniejszy antybiotyk :/ A Nuxe leżał na wystawie ;)

      Usuń
    2. Powiem szczerze, że ja nie miałam żadnych oczekiwań. Pokochałam go, bo coś mi posłużyło i mogłam odstawić leki :)

      Usuń
    3. No oby tym razem zadziałały bo tak to mąż będzie leżał taki bezużyteczny:D Ja nigdy maści nie stosowałam na usta no moze poza Cicalfate i tą z wit A, ale niestety mam suche usta i nie ma możliwości żebym ich nie posmarowała przez dłuższy czas bo wtedy mogę je sobie całe oskubać;) Tak czy owak i tak mam słoiczek w zapasie no i lubię wąchać ten balsam:P

      Usuń
    4. Dokładnie :D ja miałam takie niby na AZS i pomagały, ale to zawsze leki i wiadomo, że lepiej bez nich ;) a zapach też bardzo lubię! :)

      Usuń
  3. Nie znam niestety. Ale u mnie sprawdza się wspaniale carmex:) jestem mu wierna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś carmex kupowałam, ale szczerze powiedziawszy nie lubiłam tego mrowienia... ;)

      Usuń
  4. Ja miałam właśnie na niego chęć w okresie wakacyjnym, ale wtedy zaczynał znikać z aptek i w końcu go nie kupiłam. Poratowałam się TBS Wild Argan Oil i jest całkiem fajny. Ale skoro ten Nuxe można gdzieś tam już zdobyć to z chęcią poszukam bo chciejstwo na niego nie ustało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można go już dostać! I stacjonarnie, i przez internet, tylko tak jak pisałam, w tych limitowanych opakowaniach (żółty, róż i zieleń do wyboru). Warto się skusić i wypróbować :)

      Usuń
  5. ja nie mam problemów z ustami, ale zużywam wszystko co do i chętnie próbuje nowości, więc jak trafię to wypróbuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja jeszcze nie mam, hmm taka beauty blogerka za mnie :) Muszę nadrobić i to koniecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie bym wypróbowała te balsamy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje usta też są problematyczne, na ogól przesuszone, spierzchnięte i ciągle mam z nimi kłopoty bez względu na porę roku. W ostatnich do tego jeszcze walczę ze suchymi skórkami. Póki co aplikuję Tisane (w słoiczku) pomadki Himalaya oraz Alterra i dzięki nim stan się poprawia. Będę więc polować w aptekach na Nuxe Reve de Miel, bo spotkałam się nawet z opinią, że jest lepszy od mojego ulubionego Tisane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozejrzyj się za nim, warto :) nie jestem w stanie zagwarantować, że pomoże jakoś spektakularnie, ale suchość ust, to tak nieprzyjemne uczucie, że warto próbować :)

      Usuń
  9. Już o nich słyszałam, ale uważam że jak dla mnie to zbędny wydatek bo problemów Z suchymi ustami nie mam, na szczęście: )

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tego produktu ;) Ale też nie mam wielkich problemów z wysuszeniem ust, zazwyczaj radę daje pomadka z Alterry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alterra to bardzo dobra pomadka, wiele ich zużyłam :)

      Usuń
    2. U mnie w sumie można ją już liczyć w ilościach hurtowych :D

      Usuń
  11. Znam ale jeszcze sama nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda naprawdę fajnie i zachęcająco ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam tej marki ale zachecilas mnie do wyprobowania.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwsze słyszę o tej marce, ale męczy mnie ten sam problem co ciebie wcześniej. Moje usta są bardzo suche, mało co im pomaga. Musze dorwać to cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to warto spróbować! Mam nadzieję, że szybko uda Ci się go znaleźć i pomoże :)

      Usuń
  15. Nie słyszałam o tej marce wcześniej chyba muszę nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie mam jakichś większych problemów z ustami, dlatego rzadko używam takich kosmetyków, ale fajnie się prezentują i nie miałam jeszcze kosmetyków z Nuxe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szata graficzna faktycznie jest bardzo zachęcająca :)

      Usuń
  17. Ja szczerze nie znam tego mazidełka do ust, jednak cieszy mnie fakt, że pomogło Ci. Podobają się mi kosmetyki w szklanych słoiczkach:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo podoba mi się opakowanie tych balsamów, kiedyś dużo czytałam na ich temat i miałam zamiar kupić ponieważ mam spory problem z wysychającymi ustami jednak cena mnie zniechęcała. Teraz używam tisane w słoiczku i bardzo sobie chwalę. ( cena przystępna, a usta mięciutkie jak nigdy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tisane jeszcze nie próbowałam, ale mam ją w planach. Wydaje mi się tylko, że zawiera ona parafinę, którą moje usta chyba średnio lubią ;)

      Usuń
    2. Gorąco polecam, ale tisane w słoiczku nie w sztyfcie! Słoiczkowa wersja jest bez parafiny.

      Usuń
  19. Nie mam dużego problemu z ustami, owszem czasami bywają przesuszone, ale każdy lepszy nawilżacz sobie radzi. Jestem pod wrażeniem, że taki kosmetyk dał radę wyleczyć Ci usta z tej okropnej suchości, a nawet maści od dermatologa nie pomogły. Musi być na prawdę bardzo dobry! Będę o nim pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie do końca wyleczył, ale był w stanie utrzymać je w dobrej kondycji bez ciągłego stosowania maści :) wcześniej jak je odstawiałam to usta znowu robiły się brzydkie :/

      Usuń
  20. mam problemy z suchymi ustami, ale obawiam się, że wydam kasę na marne i mi nie pomoże... zwłaszcza, że nie przepadam za balsamami do ust w słoiczkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety takie ryzyko istnieje zawsze ;)

      Usuń
  21. tak jak Ty moje problematyczne i szybko przesuszające się usta go uwielbiają tym bardziej, że nie nadaje połysku ustom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też bardzo lubię to matowe wykończenie, jakie daje :)

      Usuń
  22. Wiele dobrego o nich czytałam, ale jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  23. nigdy o nim nie słyszałam. Na zimę najbardziej lubię masło shea ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masła shea do ust jeszcze nie miałam okazji próbować :)

      Usuń
  24. A ja za nim nie przepadam. To znaczy jest niezły i ma świetny zapach, ale pod względem pielęgnacji na moich ustach o wiele lepiej sprawdza się Carmex i dużo lepiej spisuje się pod pomadki kolorowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) ja z kolei nie lubię carmexa ze względu na to mrowienie :)

      Usuń
  25. Próbowałam go kiedyś wygrać, ale mi się nie udało :P sama też nie kupiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze Ci się uda go wygrać lub kupić ;)

      Usuń
  26. do sprawdzenia na mojej liście:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Chętnie bym po nią sięgnęła ale póki co zostaję przy Carmexie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli Ci służy i go lubisz, to jak najbardziej :)

      Usuń
  28. nie mam problemowych ust, jak to określiłaś w poście, ale Twoje recenzja brzmi zachęcająco, mimo iż cena balsamu do niskich nie należy

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeszcze go nie próbowałam, ale mam go na uwadze tylko zużyję zapasy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, te zapasy :) też ich trochę mam ;)

      Usuń
  30. czytałam wiele pozytywnych opinii, z chęcią wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja go nie miałam, ale fajnie, że jesteś z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  32. A ja w ogóle pierwszy raz widzę! Dziwne :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Musiałabym rozejrzeć się za nim w aptece, nie rzucił mi się dotychczas w oczy

    OdpowiedzUsuń
  34. Uwielbiam tą firmę , tego produktu jeszcze niestety nie stosowałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to chyba ich flagowy produkt :) jeśli nie miałaś z nim styczności to polecam wypróbować ;)

      Usuń
  35. Bardzo dużo dobrego o nim słyszałam ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jeszcze go nie próbowałam, ale na pewno kiedyś to zrobię, sporo dobrego o nim czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. uwielbiam go! dzięki niemu mogę nosić szminki, moje usta kiedyś były bardzo suche a szminki jeszcze je bardziej wysuszały

    OdpowiedzUsuń
  38. Kompletnie nie znam tego produktu. Może kiedyś wypróbuję, chociaż ja za słoiczkami nie przepadam. Ale nie ze względów jak piszesz higienicznych tylko zwyczajnie często nie wiem co zrobić z wysmarowanym resztkami balsamu paluchem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najczęściej wcieram to, co zostaje na palcu w skórki :)

      Usuń
  39. Nie znam tej firmy i chyba nie mam aż tak problematycznych ust :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Uwielbiam ten balsam :) Właśnie kończy się moje naustne mazidło z Organique i na jego miejsce z pewnością powróci Nuxe :)

    OdpowiedzUsuń
  41. brzmi kusząco i chętnie bym wypróbowała ale ten nieszczęsny słoiczek... nie cierpi umazanych balsamem paluchów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można spróbować użyć pędzelka :)

      Usuń
  42. Słyszałam wiele dobrego na temat tego balsamu i chętnie wypróbowałabym go, ale cena mnie trochę odstrasza...

    OdpowiedzUsuń
  43. Chciałabym sprostować, że stacjonarnie nadal ciężko go dostać w normalnej cenie - jak już jest, to bywa i po 45zł, co jest grubą przesadą. Ja swój znalazłam za 35zł, ale wymagało to niemałych gimnastyk. Ale kocham, uwielbiam i żałuję, że tak późno kupiłam :) To moja pierwsza zima, końcówka roku, bez problemów z ustami! Póki co sprawdza się na medal - używam na noc grubszą warstwą i jak siędzę w domu czasami w ciągu dnia. Uzupełniany na zewnątrz klasycznym Blistexem lub Caudalie sprawdza się idealnie.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Caudalie bardzo lubię! Świetna pomadka, jak wykorzystam swoje, to na 100% do niej wrócę :)

      Usuń
    2. Ja chyba mimo wszystko wolę Blistexa :)

      Usuń
  44. Nie mam dużego problemu ze skórą ust, ale nie lubię używać pomadek ochronnych co chwilę, dlatego też szukam tych bardzo dobrze działających.
    Muszę go kiedyś wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie powinnaś się zawieść :)

      Usuń
  45. Mam go jeszcze w zapasach i wielką ochotę na otwarcie, a obiecałam sobie, że najpierw coś zdenkuję! Muszę chyba częściej się smarować, powinno pójść szybciej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D rozumiem Cię, znam ten ból ;) obiekt pożądania leży w szafce, a trzeba najpierw zużyć coś innego ;)

      Usuń
  46. slyszalam wiele, ale ciagle nie byl mi po drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Słyszałam o nim dużo dobrego. Przyznam, że moje usta przechodzą ostatnio gorszy czas, więc chyba faktycznie się skuszę, tym bardziej, że drogeryjne specyfiki nie potrafią sobie poradzić z moimi ustami ostatnio... :(

    OdpowiedzUsuń
  48. Wiele ludzi sobie go chwali a ja trafiłam chyba na bubla... :( Suchy i niemożliwy do nałożenia, fuj... To tak jakby był niedokręcony na dłuuugi czas zanim go kupiłam... :(
    Właśnie zaczęłam nowego bloga, zapraszam :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, może był przeterminowany?

      Usuń
  49. Uwielbiam ten balsam za niezwykłą konsystencję, zapach i przede wszystkim działanie. Zawsze się dobrze sprawdza w kryzysowych sytuacjach i już nie wyobrażam sobie bez niego zimy :)

    OdpowiedzUsuń
  50. U mnie dziś pojawił się wpis o maśle waniliowym, które mnie ratuje usta. Cudo. Polecam zapoznanie się z nim :) Taniej i naturalniej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zaglądam :) chociaż wanilia to nie jest mój ukochany zapach ;)

      Usuń
  51. Ja miodek (jak go fajnie nazywasz;);) ) kocham i uważam, że jest to najlepszy balsam do ust. Teraz mam właśnie wersję w sztyfcie, którą kupiłam w zestawie świątecznym z mini kremem do rąk z miodkowej 30 ml + pomadka za 26 zł, więc cena nawet zachęcająca:) Uważam jednak, że pomadka jest słabsza, lepiej zainwestować w słoiczkową wersję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jest to określenie mojego autorstwa ;) niestety wersja w sztyfcie jest dużo słabsza, ja byłam zawiedziona :(

      Usuń
  52. Mam suche usta i wiem, że to naprawdę problem, aby znaleźć odpowiedni kosmetyk do ich nawilżania, ciekawy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Bardzo podobają mi się te słoiczki. A cena jakaś super straszna nie jest, więc może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  54. Jeśli natrafię w przyjemnej cenie to pewnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Jak na mają kieszeń niestety za drogi...

    OdpowiedzUsuń
  56. Kiedyś go na 101% wyprobuje bardzo ale to bardzo mnie kusi ten balsam do ust a widze warto

    OdpowiedzUsuń
  57. Muszę kiedyś w końcu wypróbować ten balsam:)

    OdpowiedzUsuń
  58. ten różowy to jakaś odmiana czy po prostu inne opakowanie ?:)
    mam swój miodek, bardzo go lubię, nawet jak grudkuje ale jedno! jedno zastrzeżenie, podczas zimna wyłazi biały kolor na ustach :/ taka biała warstweka i to mnie nieco irytuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten różowy i żółty to edycja limitowana (jest jeszcze zielony), ale zawartość wszędzie jest taka sama :) mnie te grudki również nie przeszkadzają ;) a zimą faktycznie coś takiego się dzieje, też to zauważyłam, ale chyba dopiero dwa dni temu. Chociaż w jego przypadku to dla mnie mała wada ;)

      Usuń
  59. Czy moglabys podac nazwy tych masci od dermatologa? Od 3 lat mam spierzchniete i piekace usta i szukam desperacko lekarstwa... a balsam testowalam - niestety stoi na polce...

    OdpowiedzUsuń
  60. Czy moglabys podac nazwy masci od dermatologa? Walcze z piekącymi i suchymi ustami od 3 lat... a reve de miel probowalam ... niestety zbiera kurz na polce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie dermatolog przepisał protopic, ale jeśli masz takie problemy, to warto udać się do lekarza, to może być też oznaka anemii, albo niedoborów witamin z grupy B i wiele innych rzeczy ;) u mnie poprawiało się też po suplementacji żelazem i b complex :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :) Chętnie zaglądam również do Was, i jeśli mi się spodoba - obserwuję :) Nie musicie zostawiać osobnych linków!