poniedziałek, 4 stycznia 2016

Skinfood Facial Water Vita - C, czyli o godnym uwagi kremie nawilżającym prosto z Korei

Jak pewnie wiele z Was zauważyło, mało mnie tu ostatnio. Nałożyło się na to wiele aspektów. Mały wyjazd, Sylwester, urlop męża, nadrabianie towarzyskich zaległości (w końcu nie tylko w sieci istnieje życie ;)), przeziębienie (i znowu gile do pasa :P) oraz praca inżynierska mojego Ślubnego. Mamy cały jeden komputer, a on okupuje go ostatnimi czasy dosłownie non stop (Jest jeszcze tablet, ale tam ani posty, ani praca dyplomowa jakoś nie chcą się tworzyć. To fajne urządzenie, ale raczej do przeglądania internetu niż tworzenia dłuższych treści). Tak więc siłą rzeczy znowu była przerwa, bo są sprawy ważne i ważniejsze ;) Mam jednak nadzieję, że niebawem wszystko wróci do normy, bo mężowi za jakiś czas kończy się urlop i komputer znowu będzie tylko mój :D Planuję jeszcze kilka postów podsumowujących ubiegły rok (czyli nowości z ostatniego miesiąca oraz ulubione kosmetyki 2015 roku), ale zanim o tym, będzie jeszcze o bardzo dobrym produkcie typowo nawilżającym (uwaga spoiler: trafi on do ulubieńców roku ;)). Dziś mowa o kremie do twarzy Skinfood Facial Water Vita - C.
Marka Skinfood postanowiła zapakować swój krem w ciężki, szklany słoiczek ze złotą, metalową nakrętką (w środku jest uszczelnienie z plastiku). Wygląda on nadzwyczaj estetycznie (wiadomo, to rzecz względna, ale akurat mnie bardzo się podoba). Słoiczek jest nietypowym jak na opakowanie kremu, wielokątem foremnym (chodziło się na matematykę ;)), w którym znajduje się 75g kosmetyku.
Słoiczek dociera do nas zafoliowany, z papierową etykietą, na której możemy znaleźć różne informacje (nie tylko po koreańsku), za co duży plus. Jest tam między innymi skład, który ponoć okazał się całkiem przyzwoity (choć ja osobiście się na tym nie znam, jedynie powtarzam znalezioną w sieci opinię). W kosmetyku znajdziemy między innymi ekstrakty z malin, jagód acai, truskawki, żurawiny (głównie chodzi o witaminę C) oraz krystalicznie czystą wodę z lodowca z Alaski (dalej już z Korei nie było?), która posiada zasadowe pH, jest bogata w jony, minerały oraz tlen. Krem jest dedykowany skórze suchej i odwodnionej, a że ja jestem "szczęśliwą" posiadaczką takiego oto potworka, jakoś latem "zanabyłam" owe cudo na ebay'u.
Bardzo przypadł mi również do gustu zapach tego kosmetyku. Pachnie on bardzo delikatnie, kremowo, czymś co kojarzy mi się z połączeniem kwiatów i owoców. Nie jest to aromat w żaden sposób nachalny i znika zaraz po rozsmarowaniu produktu na twarzy. Ciekawa jest również konsystencja tego cuda. Miałam już wiele kremów, ale z czymś takim jeszcze się nie spotkałam. Jest to coś na kształt bardzo lekkiego, jakby wodnego żelu, który wyjątkowo łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania. Najpierw pozostawia po sobie delikatny, wodnisty film, aby zaraz potem zniknąć niemalże całkowicie. Bardzo odpowiadał mi przez to do stosowania rano, pod makijaż, ale jako krem nocny również radził sobie bardzo dobrze.
Wydajność specyfiku jest bardzo wysoka, wystarcza odrobinka by posmarować całą twarz. Chętnie powiedziałabym Wam, jak długo mi posłużył, ale namiętnie kradnie mi go mąż (i tu należy zaznaczyć, że nie zapycha on nawet bardzo tłustych cer), oraz robiłam z niego odlewkę dla jednej z Was, więc ciężko określić mi to dokładnie ;) Działanie kremu również mile mnie zaskoczyło (choć to tylko produkt nawilżający, więc nie wiadomo jakich cudów się nie spodziewałam). Kiedy go otworzyłam, moja twarz wyglądała naprawdę źle. Było na niej wiele suchych skórek i zaczerwienień, ale na szczęście poradził sobie z nimi po kilku użyciach. Dopiero w grudniu, gdy zrobiło się bardzo zimno, moja cera zaczęła się domagać czegoś natłuszczającego (i tu do gry wkroczył Pharmaceris i jego Krem Multilipidowy :)). Kosmetyk Skinfood'a, oczywiście poza tym, że świetnie moją cerę nawilżył, sprawił, że stała się ona wygładzona, jędrna i miła w dotyku (zmarszczki są zawsze bardziej widoczne, gdy cera jest odwodniona i przesuszona). Wydaje mi się również, że może lekko rozświetlił cerę (nie mylić z wybielaniem ;))
Jaka jest cena kremu? Od 45 złotych na ebay do nawet 100 złotych na Allegro i w polskich sklepach internetowych. To spora różnica, więc jeśli produkt ten Was zainteresował, warto zamówić go z zagranicy. Ja z pewnością jeszcze do niego wrócę ;) (Mogę podać zainteresowanym u kogo go zamówiłam, ale w żaden sposób za tego sprzedawcę nie ręczę. Produkty jednak ma akurat oryginalne ;)). 
Lubicie koreańskie kosmetyki? Znacie markę Skinfood? A może miałyście okazję używać tego kremu? Dajcie znać, bo jestem bardzo ciekawa, czy jeszcze komuś, poza mną, przypadł do gustu. Sylwester udany!? ;) U mnie nie dało się nudzić ;)

63 komentarze :

  1. Nie znam marki. Wydaje mi się, że gdyby była ogólnodostępna, to ten krem mógłby mnie zaciekawić :) A już myślałam, że będzie wpis z nowościami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowości będą na pewno, ale część została u rodziców, a ja nie mam ich zdjęć ;) Zapomniałam i trzeba poczekać ;) A krem jest świetny, warto wypróbować :)

      Usuń
  2. Ja z Koreańskimi kosmetykami jak na ten moment nie mam zbyt dobrych relacji, ale może w przyszłości się to zmieni. Zobaczymy :) SkinFood jeszcze nie używałam, więc może ta marka kiedyś odmieni moje nastawienie do koreańskich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak, nigdy nic nie wiadomo :) Ja generalnie bardzo je lubię, bez kremów BB już chyba nie umiałabym żyć ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam ich opakowania <3 sama mam raczej cerę mieszaną ale bardzo mnie nim zaciekawiłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda wymaga nawilżania :) u mojego męża, na cerze bardzo tłustej, też dobrze się spisał :)

      Usuń
  4. Ładnie wygląda, markę kojarzę ;) Może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się strasznie ten słoiczek podoba <3

      Usuń
  5. Krem bardzo ładnie się prezentuje. Miałam kiedyś szampon od SkinFooda ale niestety nie sprawdził się i jakoś tak się złożyło, że już nic z tej marki nie zamówiłam o ile dobrze pamiętam ;))

    Sylwester jak najbardziej udany. Wyjechałam na parę dni w góry z rodziną, więc mogłam zaczerpnąć trochę świeżego powietrza :P

    sakurakotoo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zazdroszczę wyjazdu! Też coś planowaliśmy, ale w końcu nic z tego nie wyszło... :(

      Usuń
  6. ja ostatnio przekonałam się i zamówiłam BB Skin 79 i teraz czekam na swoją przesyłkę i zabieram się za testy. choć nie mogłam się zdecydować na kolorki, ale w końcu wybrałam pomarańczowy i ślimaka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam oba i chyba wolę ten ze ślimakiem, ale pomarańczowy też był niczego sobie :)

      Usuń
  7. Do takiej pojemności cena (Ebay'owa) wychodzi świetna. Spokojnie można kupić z kimś na pół;) Azjatyki nadal nie są mi za bardzo znane. Podobał mi się efekt po masce w płacie Skin79, choć miała ona też swoje wady (zimna, niedopasowany kształt, lepka warstewka etc). W sumie to nawet nie wiem na co miałabym się zdecydować z takich kosmetyków, naprawdę nie wiem:D Póki co kupiłam tylko inny rodzaj maski w płacie, użyję jak będzie cieplej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie zazwyczaj te maski w płachcie pod względem kształtu względnie pasują, miałam skin79, skinfood i holika holika :) Wybór na azjatyckim rynku jest ogromny, w dodatku sporo jest takich "dziwadełek", ja niedawno kupiłam sobie galaretkę nawilżającą :P

      Usuń
    2. Masz dość pulchną twarz to dlatego. Ja na swego "szczurka" mam problemy żeby nawet okulary dobrać:D Dziwadełka to ja lubię, ale jakoś z tymi palce rzadko prowadzą do przycisku kup:D Galaretka do twarzy czy do ciała? To może być wesołe:D

      Usuń
    3. No ja mam taką okrągłą buzię i jak na moją wagę, to nawet dość pełną (i dobrze ;)). A galaretka jest do twarzy, marki secret key (super plumping jelly). Skusiły mnie zdjęcia z sieci :P tak sobie przeglądałam ebay i mnie zaatakowała znienacka ;)

      Usuń
    4. Obczaję sobie no i czekam na recenzję w takim razie;)Jak coś to Cię zmolestuję o zakup bo ja się boję, że tam później pół ebaya wykupię:P Ja bym wolała mieć trochę pełniejszą twarz, nie za mocno, ale grubszą tyćkę. Ale twarzy się nie wybiera:D

      Usuń
    5. Jak się z nią bliżej zapoznam, to coś o niej naskrobię ;) A ebay niestety jest bardzo wciągający, do mnie dziś doleciały klipsy do ściągania hybryd i czekam na opaskę do maseczek z kocimi uszami :P

      Usuń
    6. A myślałam, że tylko ja jestem trochę zdziecinniała:D

      Usuń
    7. Nie, dużo kobiet to ma :P

      Usuń
  8. Musze go zapamietac, by kupic gdy zuzyje mohe zapasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zapasy... ;) Ale zapamiętaj, zapamiętaj, warto go wypróbować na sobie :)

      Usuń
  9. Skinfood od dawna mnie kusi, ale na razie zachwycam się z daleka. Faktycznie różnica w cenie jest duża i chyba będę musiała wreszcie przekonać się do ebaya. Na razie używam kremu z misshy i nie jest zły, ładnie nawilża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano warto, można sporo zaoszczędzić i wybór kosmetyków jest dużo większy ;)

      Usuń
  10. Jakie urocze opakowanie :D A samego produktu nie znam, ale jestem ciekawa jak by się u mnie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się strasznie ten słoiczek podoba :)

      Usuń
  11. Miałam kiedyś kilka produktów Skinfood i byłam zadowolona :)
    Tego nie znam, zapowiada się ciekawie i te opakowanie --boskie :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czego miałaś okazji używać? :)

      Usuń
  12. A miałam chęć go kupić, ale jakoś tak skusilam sie na cos innego. Lubie ich biały puder brzoskwiniowy:) i krem pod oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki krem pod oczy? Bo akurat wszystkie zapasy mi się kończą ;)

      Usuń
  13. Ładne opakowanie tego kemiku :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Zupełnie inny słoiczek, oryginalny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przez ten słoiczek zwróciłam na niego uwagę :D

      Usuń
  15. Wygląda bardzo ciekawie, chociaż jeśli jest przeznaczony dla sucharków, to liczyłam, że będzie miał treściwą konsystencję. Mi niestety takie żelowe, które natychmiast się wchłaniają nie wystarczają, potrzebuję czegoś tłustego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że moja skóra też zazwyczaj domaga się czegoś więcej, ale akurat ten specyfik pozytywnie mnie zaskoczył :) Dopiero w mrozy i przy katarze wyciągnęłam multilipidowy krem pharmaceris'a :)

      Usuń
  16. Kremik wygląda szykownie, a raczej jego opakowanie :) Mnie jakoś nie ciągnie to azjatyckich kosmetyków (za to do kosmetycznych akcesoriów jak najbardziej), no może poza kremami BB :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremy BB są świetne, ja je pokochałam :) A potem zaczęłam rozglądać się za pielęgnacją, więc może i Ciebie jeszcze ona zainteresuje ;)

      Usuń
  17. jeszcze nie zdążyłam zapoznać się z koreańskimi kosmetykami, ale czytam o nich tak wiele dobrych opinii, że chyba niedługo to się zmieni;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Prawdę mówiąc to.. taka konsystencja kremów to typowe nawilżacze do cer tłustych/problematycznych w Azji. W sumie tylko tego typu kremy mnie nie zapychają- jestem nieziemsko wdzięczna, że istnieją tego typu kremiki <3 musi posiadać piękny zapach :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Słoiczek jest uroczy! Samej marki nie znam. Trochę z obawa podchodzę do koreańskich kosmetyków...
    Zapraszam na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Najbardziej spodobało mi się w tym kremie słoiczek :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Wygląda na luksusowy kosmetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie znam ale muszę powiedzieć, że opakowanie przyciąga... Zapraszam, melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Przydałby mi się jakiś kremik :3

    OdpowiedzUsuń
  24. Ze Skinfood miałam kiedyś jedynie próbki BB, ale średnio mnie urzekły ;) Nawet nie wiedziałam, że oferują też typowo pielęgnacyjne kosmetyki (choć w sumie nie trudno zgadnąć).

    OdpowiedzUsuń
  25. Już samym zapachem mnie kusi:) Lubię takie połączenia zapachowe;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zawsze miałam obawy co do kupna koreańskich kosmetyków, ale teraz czytam o nich coraz to więcej wiec może w końcu wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mimo to, że kosmetyki azjatyckie są dość chemiczne, to znakomita większośc tych, ktore próbowałam spisała sie u mnie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oo bardzo ciekawy produkt chociaż zupełnie mi nie znany, ale to z wiadomych powodów :) Opakowanie bardzo przyjemne dla oka. Konsystencja wydaj się być naprawdę lekka i idealne pod makijaż. Pomyślę o nim po zimie kiedy skóra przestanie domagać się intensywnego natłuszczania :)

    OdpowiedzUsuń
  29. też ostatnio jestem "nieczasowa" i jakoś mało siedze na swoim blogu jak i innych aż źle mi z tym ale czasem tak bywa :) a krem ciekawy, w szczególności konsystencja ale nie wiem czy bym się skusiła, bo u mnie świetnie sprawdza się krem Resibo :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Z koreańskich kosmetyków lubię kremy BB, sprawdzają się u mnie świetnie :) Tego kremu akurat nie znam, ale wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo zaciekawił mnie ten kosmetyk. Markę znam i miałam okazję używać kilka ich produktów które sprawdziły się u mnie całkiem nieźle;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Lubię czytać o tego typu nowinkach, bo koreańskie kosmetyki to dla mnie nieznany temat :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Po przeczytaniu książki Sekrety urody Koreanek mam na niego chrapkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. A u kogo zamówiłaś krem na ebayu?

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że chcesz do mnie zaglądać i czasem zostawić po sobie komentarz ;* Jeśli zaobserwujesz mojego bloga: daj znać! ;) Na pewno Cię wtedy odwiedzę :) Za wszystkie nachalne reklamy bardzo dziękuję, zaraz usunę :P