środa, 9 marca 2016

L'oreal Brow Artist Plumper w odcieniu Medium/Dark, czyli historia o moim malowaniu brwi

Przyszła w końcu pora na recenzję mojego ostatniego ulubieńca do makijażu brwi, który znalazł się nawet w faworytach roku 2015 (o tutaj znajduje się link do niego, jeśli ktoś jeszcze nie widział - serdecznie zapraszam po raz kolejny! :)). Mowa oczywiście o Brow Artist Plumer marki L'oreal. Historia moich brwi z perspektywy czasu, wydaje mi się dość zabawna. Jeszcze w liceum, nie chciałam ich regulować, "bo bolało", a nie wiem, czy wiecie, ale z natury mam brwi bardzo gęste i krzaczaste, które muszę dość mocno trzymać w ryzach, bo gdyby dać im spokój, wyglądałyby może jedynie odrobinę biedniej niż Fridy Kahlo (tak, też potrafią mi się zrosnąć :P). Potem stwierdziłam, że jednak coś trzeba z nimi zrobić i zaczęłam o nie dbać, jednak czas na malowanie przyszedł dopiero pod koniec studiów licencjackich. Wcześniej uparcie twierdziłam, że jako właścicielka brwi niemal czarnych tego nie potrzebuję ;) Teraz widzę, że jednak warto było zainwestować w kosmetyki do tego przeznaczone, bo ta część twarzy prezentuje się dzięki nim dużo lepiej. Wracając jednak do L'oreal Brow Artist Plumer... Domyślacie się zapewne, że bardzo się polubiliśmy. Ale dlaczego? Już mówię! :)
Zacznę tradycyjnie - od opakowania :) Nie wiem z jakiej okazji występują dwa ich rodzaje - takie jak moje i czarne. Czy to zmiana szaty graficznej, czy inny kanał dystrybucji? Ciekawe... W każdym razie, to które ja posiadam zupełnie mi się nie podoba. Jest srebrno-brązowe, nieszczególnie urodziwe, pół biedy jednak, że przynajmniej napisy się nie wycierają, a ono nie rysuje się jakoś szczególnie. Zawiera 7 mililitrów tuszu do brwi i jest ważne 6 miesięcy od pierwszego otwarcia. Warto też w tym miejscu wspomnieć, że akurat na tyle starcza, wszak mam tusz około pół roku i akurat szykuję się do zakupu nowego egzemplarza :) 
Wewnątrz opakowania znajduje się malusieńka szczoteczka (identyczna jak te tradycyjne spiralki w tuszach do rzęs, ale jest taka tyci, tycinka). Dzięki swojemu rozmiarowi, bardzo łatwo i wygodnie się nią manewruje oraz układa brwi. Nie nabiera zbyt dużo tuszu, nie skleja włosków (ja zawsze obcieram nadmiar produktu o ściankę) i ładnie je rozczesuje. I jeszcze taki mały szczegół - nie pachnie zbyt pięknie, ale zapach nie jest szczególnie mocny.
Na uwagę zasługuje odcień tego kosmetyku. Jest to ładny, chłodny odcień brązu, który dobrze wygląda u wielu typów brunetek i szatynek (bo po jednokrotnym użyciu Brow Artist Plumer swojego egzemplarza zażądała też moja mama, która nigdy nie malowała brwi - pozdrawiam! :)). Powiem szczerze, że obawiałam się, iż ten brązik będzie dla mnie zbyt jasny, bo wcześniej używałam produktów dużo ciemniejszych, szarawych, raczej nieszczególnie wpadających w odcienie brązu, jednak okazało się, że brwi po jego użyciu wyglądają bardzo ładnie, naturalnie (nie świecą się w żaden dziwaczny sposób), są idealnie utrwalone przez cały dzień, wyczesane i prezentują się dużo lepiej niż przed jego użyciem. A gdy potrzebuję mocniejszego efektu do makijażu wieczorowego, świetnie współpracuje z cieniem do brwi marki Sleek, który posiadam :) Pokażę Wam jeszcze, jak się on prezentuje:
Podsumowując - jedyna wada, której jestem się w stanie w tym produkcie doszukać, to niezbyt piękne opakowanie. Pomijając jednak tę kwestię, zawartość jest naprawdę na wysokim poziomie i ja z pewnością kupię kolejny egzemplarz (może nawet dziś ;)). Warto też mieć świadomość, że w drogeriach internetowych produkt ten jest znacznie tańszy (około 18-20zł, z kolei stacjonarnie bodajże 37zł). W razie czego - jest jeszcze dostępna (w dodatku bardzo łatwo, niemal w każdej drogerii, zarówno stacjonarnej, jak i internetowej) wersja dla blondynek oraz transparentna :)
Znacie może Brow Artist Plumer marki L'oreal? Jeśli tak, jakie zrobił na Was wrażenie? A może polecacie coś innego do malowania brwi, jednak pozostającego w konwencji tuszu? Chętnie posłucham, bo tak jak mówiłam, ten się kończy, a może jednak warto zaryzykować kupno czegoś nowego (kosmetyczny ryzykant ze mnie ;))!?

Przypominam również, że jeszcze jedynie do piątku możecie wziąć udział w konkursie, gdzie do wygrania jest książka "Sekrety urody Koreanek" (Link), a do 21 marca, wybrać zestaw w rozdaniu organizowanym z okazji pojawienia się u mnie siedemsetnego obserwatora (Klik). Zapraszam! ;*

77 komentarzy:

  1. Posiadam wersję transparentną i uważam, że to jeden z najlepszych żeli do brwi jakie do tej pory miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam do tego produktu takie samo podejście :) Najlepszy jak do tej pory ;)

      Usuń
    2. i ja się przyłączę do zachwytów, znam te żele od dawien dawna i nic ich jeszcze nie przebiło :)

      Usuń
  2. Ooo nie miałam! Ja to kurcze mam problem z tymi moimi brwiami bo rosną tam gdzie nie trzeba i na odwrót ;p... muszę go kiedyś spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to polecam wypróbować, to chyba najlepszy produkt do brwi jakiego ostatnio używałam :) świetnie ujażmia włoski! ;)

      Usuń
  3. Mam i bardzo lubię, może nawet kupię kolejny jak się skończy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupię kolejny tak na 90%, chyba że wynajdę wcześniej jakieś nowe cudo, ale chyba się nie zapowiada ;)

      Usuń
  4. Gdzieś już ktoś to polecał. :P Muszę w końcu wypróbować.

    Pozdrawiam,
    www.hoe-e.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, to bardzo dobry produkt do brwi :)

      Usuń
  5. śliczne masz brwi, moje czasami spędzają mi sen z powiek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo ;* moje są bardzo gęste, też trzeba im poświęcić sporo uwagi, żeby tak wyglądały ;)

      Usuń
    2. moje też są gęste, ale przy nasadzie nosa rosną w trzy światy i trudno mi nad nimi zapanować:/ a ja ostatnio byłam na próbnym makijażu i kosmetyczka umalowała mi też brwi, to na światło dzienne wyszło, że jedną mam grubszą od drugiej:/

      ps. w przyszłym tygodniu będę w Łodzi :)

      Usuń
    3. O, to ja też mam takie lekko poczochrane, ale ten żel ładnie je układa ;) a co do tego, że są nierówne - gdzieś czytałam, że brwi powinny być jak siostry, ale nie jak bliźniaczki :) a co do przyszłego tygodnia - naskrobię do Ciebie wieczorkiem maila :)

      Usuń
    4. ładnie powiedziane, przy czym moje brwi to bardziej jak kuzynki niż siostry:P

      Usuń
  6. Ja kiedyś używałam korektora do brwi z Eveline. Ale obecnie nic z nimi nie robię bo mam wyraziste i jakoś nie czuję potrzeby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to, też kiedyś nie odczuwałam potrzeby :)

      Usuń
  7. Nie znam ale obecnie używam tej od Bell z Biedronki i końcówki Eveline (z tą duża szczotą) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, tych z kolei ja nie znam! :)

      Usuń
  8. Mam go w innym opakowaniu i jest fajny, ale ja mam kilka uwag odnosnie szczoteczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a jakie? Mnie ona odpowiada, nie mogę jej nic zarzucić :)

      Usuń
  9. Jakoś unikam narazie zelow do brwi bo to chyba nie jest opcja dla mnie. Moje brwi trzeba gdzieniegdzie domalowac, wypełnić i nadać kształtu więc stawiam na cienie lub kredki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) w takiej sytuacji wyjściem byłoby połączenie wersji bezbarwnej z cieniem ;) ale ja też długo używałam jedynie cienia :)

      Usuń
  10. Ooo nie wiedziałam, że wydali taki produkt. Chętnie bym wypróbowała, bo akurat szukam takiego produktu :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie miałam, ale zainteresowałaś mnie nim ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba będę musiała go sobie sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam, mam dokładnie ten sam odcień i... nie cierpię go ;) Na początku się polubiliśmy, bo myślałam, że skleja włoski, bo jest "nowy" i mokry, ale po kilku miesiącach niestety nadal robi mi "błoto" z brwi :/ Wygląda to tak, że człowiek męczy się kilka minut, by podmalować sobie brwi, po czym nakłada ten żel dla utrwalenia włosków i niszczy tym samym całą wykonaną wcześniej pracę :P Zdecydowanie wolałam od niego żel z Maybelline ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, aż jestem zdziwiona! :) Ciekawe z czego to wynika, bo u mnie spisał się naprawdę dobrze...

      Usuń
    2. Może różne brwi, może różne egzemplarze z innych serii ;)

      Usuń
  14. Ja mam tak mocne naturalne brwi ze nie wyobrażam sobie siebie jeszcze z tuszem xD ale musze przyznać ze u Ciebie wygląda bardzo ładnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Moim też niewiele brakuje, ale mocno je reguluję ;)

      Usuń
  15. Pierwszy raz widzę ten produkt

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bardzo lubię maskarę z Maybelline, tylko trzeba się przyzwyczaić do jej dziwnej szczoteczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może kiedyś wypróbuję...? Nigdy nie miałam z nią styczności :)

      Usuń
  17. A oglądałam go dziś w sklepie ale nie byłam pewna czy brać czy nie ... ;) to w takim układzie kupie :) tylko ze ja mam czarne brwi !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam niemal czarne i dobrze wygląda :) Więc i u Ciebie prawdopodobnie będzie okej ;)

      Usuń
  18. I tak moją uwagę przykuły Twoje rzęsy :P :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój zdecydowany faworyt w podkreśleniu i ujarzmieniu brwi już od dłuższego czasu! Posiadam go w innym - czarnym - opakowaniu, którego również nie uważam za zbyt urodziwe :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, zawartość świetna, ale opakowania wybitnie się nie udały... ;)

      Usuń
  20. piękne masz te brwi i do Fridy to jeszcze dallleko ;)
    lubię ten żel z Loreal, mam ten sam odcień tylko opakowanie czarne o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz daleko, ale Kochana, gdyby pozwolić im swobodnie rosnąć, to byłoby niewiele biedniej :D A te żele mają właśnie dwie szaty graficznie, nie wiedzieć czemu...

      Usuń
  21. brwi masz super, a co do loreala to jakiś czas temu trzymałam go w rękach, ale się zastawiałam i w końcu wzięłam przezroczysty żel z Maybelline i nie wiem czy dobrze zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj nawet opakowanie da się wybaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mam kredkę Brow Artist Loreala i też jest super;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Masz piękne brwi i ciężko zobaczyć jego efekt.

    OdpowiedzUsuń
  25. Cieszę si, ze u Ciebie ten żel się sprawdza. Jeśli o mnie chodzi, to ja akurat wolę bezbarwne żele. Moim niekwestionowanym faworytem jest żel ABH :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne brwi :) ja używam cieni do ich malowania :) tuszu jeszcze nie próbowałam :)
    Obs:):*

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam póki co żel od Eveline i jestem zadowolona. Chociaż ta ma dużo lepszą szczoteczkę, bo małą :)

    OdpowiedzUsuń
  28. nie stosowałam ale efekt bardzo fajnie wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie znam, ale efekt jest nawet fajny :) Może się kiedyś na niego skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  30. Musi się wygodnie operować taką małą szczoteczką. Bardzo ładny efekt.

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo fajna opcja dla dziewczyn, które mają swoje brwi naturalnie ładne, bez prześwitów i chcą je lekko wystylizować :) nigdy nie widziałam w szafach Loreal tego produktu, mimo to potrzebuję mocniejszego podkreślenia, więc zdecydowanie nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  32. Masz bardzo ładne oczy, brwi i całą ich oprawę :) Moje brwi mają wiele ubytków ale taki tusz to może być fajne rozwiązanie na szybkie poranki ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja jakoś obchodzę się bez malowania brwi :p
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  34. pierwszy raz go widzę i przyznam ze czuje sie zachecona szczoteczka i kolorem :))

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja to mam problem z wyrywaniem brwi, żeby jakoś w miarę wyglądały. A co dopiero malowanie. :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Moje brwi to tragedia... Jasne, rzadkie, mają luki i wszystko co najgorsze :-D
    Do malowania używam cienia, ale mam nadzieje, ze niedługo bedzie mi dane zrobic sobie permanentny make up :-)
    Twoje są śliczne ^^

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja nigdy nie używałam produktów do brwi, ale ostatnio wpadła mi w ręce paletka do tego przeznaczona i tak jakby zmieniłam zdanie :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie miałam jeszcze tego typu produktu do brwi. Podobno całkiem dobra jest też żelowa maskara do brwi Essence - make me brown, zamierzam ją wypróbować niebawem, a później może skuszę się na ten polecany przez Ciebie produkt, bo ten brązik całkiem ładny, myślę, że taki odcień by mi pasował :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Masz świetne brwi w chwili obecnej :)) A ten produkt jeszcze ładniej je podkreśla :)

    OdpowiedzUsuń
  40. wiadomo, drogerie internetowe zawsze mają lepsze ceny :D ja do brwi używam color tattoo i jakoś dziwnie byłoby mi się przestawić na taki tusz do brwi :) poza tym teraz muszę je trochę zapuścić, więc tego typu produkt na razie by się u mnie nie sprawdził..

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja mam ten produkt w wersji transparentnej i przyłączam się do zachwytów koleżanek. Jak dla mnie numer 1:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Produktu nie znam, w sumie może dlatego, że nie interesowałam się takimi tuszami do brwi. Na co dzień używam cienia z Inglota do wypełniania brwi, a efekt w sumie całkowicie mnie satysfakcjonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo ładny, naturalny kształt brwi :) Niewiele im trzeba! Cudownego dnia Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja nie miałam okazji go używać, korzystałam natomiast z takiego produktu od Catrice i spisywał się całkiem dobrze :) dla mnie jednak takowe produkty służą głównie do utrwalania, ponieważ jestem zwolenniczką wyrysowanych brwi kredką, lub cieniem :)
    Ale co tam z brwiami - jakie Ty masz paczadła piękne :O <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Jestem zaskoczona tym opakowaniem, bo mam ten produkt w nieco innym - czarnym :) Podoba mi się jak podkreśla brwi solo, ale też jak dodaje uroku i trwałości pomalowanym już w inny sposób brwiom :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ooo dziś czytam już kolejną pozytywną opinię o tym tuszu. Z pewnością rozejrzę się za nim na kwietniowych promocjach w Rossmannie.
    :*

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :) Chętnie zaglądam również do Was, i jeśli mi się spodoba - obserwuję :) Nie musicie zostawiać osobnych linków!