sobota, 12 listopada 2016

Collistar Rosetto Art Design Fragola, czyli o mistrzyni impulsywnych zakupów w akcji

Pewnie dobrze kojarzycie, jak szminka Collistar Rosetto Art Design w kolorze 9 Fragola do mnie trafiła. Nie? To Wam przypomnę. Pewnego pięknego dnia, dostałam od Douglasa bon na 40zł, za punkty na karcie lojalnościowej. Postanowiłam wydać go na coś, co bardzo lubię, czyli na szminkę, mniej więcej tak jakbym miała ich mało :P Najpierw miałam ochotę na pomadkę marki Mac, ale jakoś tak się złożyło, że to, co sobie upatrzyłam było wiecznie niedostępne, więc kupon przeleżał swoje w portfelu. Któregoś wakacyjnego jeszcze dnia, moja mama zaproponowała wyjazd do Ikei. Pojechałam, a po drodze obie odwiedziłyśmy Douglas. Tam przywitała nas Pani, która standardowo zapytała "czy może w czymś pomóc" (nomen omen była to dawna uczennica mojej mamy). Ja spojrzałam na kobietę i doznałam olśnienia. Wow, co ona ma na ustach?! Zapytałam, i wyszłam z tym oto cudem marki Collistar. Ja, nosząca na ustach delikatne róże, mauve, nude, wszelkiego rodzaju beże i brązy, zdecydowałam się na coś wyglądającego na koszyk malin, który wpadł w odwiedziny na pole fuksji? Siedząc potem z rodzicielką na kawie i oglądając ową pomadkę pomyślałam "no chyba mnie pogięło...". Jak ułożyła się nasza znajomość? Czy się polubiłyśmy? I czy to dobrze kupować coś całkiem w ciemno, bez czytania recenzji? Już mówię! :)
Pomadka znajduje się w pozornie ładnie wyglądającym, ale niestety plastikowym opakowaniu, które mnie lekko - z całym szacunkiem do marki - zalatuje kiczem :D Niby jest dobre jakościowo, wygląda w porządku, nie zostają na nim rysy, ale wydaje mi się lekko tandetne. To połączenie srebra, złota i nierównych powierzchni chyba jednak nie wpisuje się w moje gusta. Może coś prostszego? :D W tym dziwacznym plastiku, znajdują się 4 gramy włoskiej pomadki, ważnej całe dwa lata od otwarcia. Zauważyłam jednak, że dzięki ostrym krawędziom i ogólnie dobrze wyprofilowanemu sztyftowi, bardzo łatwo wyrysować nią usta bez konturówki, nawet w przypadku tak intensywnego koloru jak mój.
Jak już wspomniałam, kolor, który posiadam (Fragola o numerze 9), to piękne połączenie fuksji z maliną, które to ma tendencje do ślicznego wybielenia zębów (a ja niestety przez zamiłowanie do kawy posiadam wyjątkowo proste, ale nieszczególnie białe uzębienie). Wykończenie pomadki jest typowo satynowe, lekko i subtelnie odbijające światło oraz wyglądające na ustach naprawdę elegancko. Warto wspomnieć, że odcień ten bardzo przyciąga spojrzenia mężczyzn ;) Jednocześnie jest na tyle uniwersalny, że pasuje zarówno do mocnej kreski na oku w stylu pin up, jak i jedynie pociągniętych mascarą rzęs.
Sztyft jest stosunkowo twardy i dobrze przytwierdzony do opakowania (nienawidzę kiedy szminka się "gibie"!). Łatwo wyrysować nim usta i jedno, dwa pociągnięcia pomadki wystarczą, aby otrzymać pełnię koloru. Szminka niestety nie posiada żadnego smaku, ale za to ładniutko i delikatnie pachnie waniliowym budyniem ;) Co ważne, nie ma tendencji do podkreślania suchych skórek, równomiernie się zjada, a przez to, że kolor mocno wgryza się w wargi (coś na styl tintów) nie pozostawi nas ona bez koloru, nawet gdy teoretycznie już jej nie ma ;) Ostatnio miałam ją na obronie męża i pokonał ją dopiero hot - dog z keczupem i majonezem :P (tak długo czekałam, że zgłodniałam :D) Bez jedzenia utrzymuje się około 4-5 godzin, nie brudząc zębów, nie zbierając się w załamaniach, i nie wylewając się poza kontur naszych warg.
Niestety szminka ta w żaden sposób naszych warg nie nawilży i mimo naprawdę wielu zalet, mam wrażenie, że w te gorsze dni, ma nawet tendencję do lekkiego wysuszenia (uczciwie jednak przyznaję, że zdarzyło się to dosłownie kilka razy). Wtedy jednak, gdy wracam do domu, po prostu ją zmywam i nakładam na usta ulubiony balsam. Jak wygląda na ustach? Już Wam pokazuję! Z racji panujących aktualnie, listopadowych ciemności, umieszczam może niezbyt piękne, ale całkiem wiernie oddające odcień pomadki zdjęcie:
I teraz może trochę odpowiedzi na pytania z początku posta... Czy żałuję zakupu w ciemno? Nie, ponieważ trafiłam na całkiem niezłą jakościowo pomadkę, tyle że w koszmarnym opakowaniu (mimo to, mam świadomość, jak takie zakupy mogą się skończyć :P). Czy polubiłam się z tym kolorem i kupiłabym szminkę raz jeszcze? Nie wierzę w to, co mówię, ale zdecydowanie tak! Odcień sprawia, że czuję się pewnie oraz kobieco, a jednocześnie naprawdę świetnie wygląda on na ustach. I mówię to ja - amatorka brudnych róży i nierzucających się w oko nudziaków. Za szminkę zapłacicie od 70zł w internecie (np. w Dolce.pl) po 99zł w Douglas. Macie na sumieniach takie nietypowe jak na Was zakupy? Co ostatnio dziwnego kupiłyście i jak się to potem sprawdziło? Dajcie znać! Ciekawa jestem, czy tylko ja miewam takie szalone pomysły, czy to taka karma - po prostu ;)

47 komentarzy :

  1. Powiem Ci, że na ten kolor i ja bym się zdecydowała, w moim guście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim z kolei zupełnie! Ale tak mi się spodobał u tej dziewczyny, że nie mogłam wyjść bez niego ;) Finalnie jednak, bardzo się lubimy <3

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Mnie on całkowicie zahipnotyzował :D ale facetom też wpada w oko, nie będę kryć ;)

      Usuń
  3. Śliczny kolor :) Opakowanie może faktycznie średnie, ale to zawartość widać na ustach ;) Choć z drugiej strony miło jest wyjąć z torebki coś co nam się podoba, a nie mały koszmarek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie ;) Bardzo trafne spostrzeżenie ;) Na ustach widać wnętrze, ale opakowanie w przypadku szminki to też ważna rzecz :)

      Usuń
  4. Opakowanie zachwyca designem, chociaż wygląda na nieporęczne, za to kolor wygląda całkiem fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na całe szczęście tylko tak wygląda :) Mnie to opakowanie zbytnio się nie podoba, ale widać, że to kwestia gustu :) A kolor na żywo jest jeszcze ładniejszy, wszystko przez te listopadowe ciemności ;)

      Usuń
  5. Wbrew pozorom spontaniczne zakupy dość często bywają udane:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D U mnie ten zakup okazał się bardzo udany ;)

      Usuń
    2. Nie ma ryzyka, nie ma zabawy:D
      A teraz post się pojawił mój?

      Usuń
    3. Tak, normalnie było go widać :)

      Usuń
    4. Jeszcze trzeźwa byłaś to zobaczyłaś:D

      Usuń
    5. O, przepraszam :D ja zawsze jestem trzeźwa :P

      Usuń
  6. Osobiście nie kupuję sobie takich kolorów :D Stawiam głównie na nude, ostatnio ciemniejsze brązy :) Ale kolor jest ciekawy. Opakowanie dosyć nietypowe xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dobrej pory też nie kupowałam, ale trochę mnie poniosło i jestem bardzo zadowolona z efektów tej przygody z innym kolorem :) a opakowanie cóż... Już pisałam co na jego temat myślę i nie będę się powtarzać, ale projektant przesadził :P

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. W pozytywnym tego słowa znaczeniu? :D Bo jeśli tak, to się cieszę :)

      Usuń
  8. szminka wydaje się być jaśniejsza na ustach - osobiście niestety nie przepadam za różami. Kompletnie nie pasują do mojego typu urody więc wybrałabym albo odcień nude albo jakąś mocniejszą czerwień. Pudełko na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawe ale faktycznie trochę w nim przesady - postawiłabym albo na kolory albo na kształt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja z kolei nie przepadam za czerwienią, każda ma jakieś antypatie ;) (za to chłodne odcienie nude uwielbiam) A co do opakowania, mam takie samo zdanie, albo jedno, albo drugie. Aktualnie jest nieszczególnie urodziwe, choć to kwestia gustu oczywiście ;)

      Usuń
  9. Jej jakie opakowanie ładne i kolor też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor ma piękny, jest dobra jakościowo, ale opakowanie np. jest średnio w moim guście :)

      Usuń
  10. cudowne opakowanie i przepiękny kolor, ach, cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zachwyca kolor, opakowanie już trochę mniej, ale to oczywiście wszystko kwestia gustu :) Rozumiem, że ktoś może mieć inny ;)

      Usuń
  11. Piękny jest ten kolor, nie dziwię się, ze się skusiłaś! Kontrastowa uroda lubi od czasu do czasu trochę szaleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat z tym muszę się zgodzić, typ urody Zima lubi czasem intensywne barwy :)

      Usuń
  12. Przepiękny ma kolor :) i opakowanie też:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor piękny, ale opakowanie to jest średnio w moim guście - muszę przyznać ;)

      Usuń
  13. Pięknie się prezentuje na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja co chwila mam na sumieniu takie właśnie zakupy;) Ostatnio była np. pomadka Mac, wcześniej Bobbi Brown oraz inne przyjemności;) Ale muszę przyznać, że wybrałaś przepiękny kolor i jeśli przyciąga spojrzenia to jeszcze bardziej mi się podoba;) Idealny dla mnie:). Ja mam pomadkę Art Design w kolorze nude;) i lubię, ale wolałbym Twój kolor;)Obłędny i już!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się mieć coraz rzadziej, ale jeszcze czasem mnie ponosi :P A jeśli wolałabyś ten to nic nie stoi na przeszkodzie go nabyć :D Polecam ;)

      Usuń
  15. Bajeczne opakowanie. Kolor w opakowaniu wygląda pięknie, szkoda że różni się na ustach, a może to tylko kwestia oświetlenia.


    Zapraszam w wolniej chwili na nowego posta - AUTOPORTRET 2016

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że może to być kwestia oświetlenia, na ustach w rzeczywistości jest troszeczkę bardziej malinowy, ale niewiele ;) Jednak dominuje tu fuksja :)

      Usuń
  16. Śliczna!!! Super zakup!
    Tak, też mam takie zakupy na koncie, zdarzają się często. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolor jest bardzo żywy i kobiecy, ja jednak jestem wielbicielką brudnych róży- z resztą tak jak Ty :)
    Co do zakupów niekontrolowanych- dokonałam dziś takiego i była to właśnie pomadka, tylko że matowa z Golden Rose. Na moich ustach wyszła dość... ciemno, ale generalnie efekt mi się spodobał, nawet bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, jak na mnie to zupełnie nietypowy zakup :P No i dobrze, że jesteś jednak z pomadki zadowolona! :) Ja maty z GR mam dwa i bardzo lubię ;)

      Usuń
  18. Ale piękny kolor! Nie wiem czy ja kupiłam coś spontanicznie i bez wdawania się w szczegóły, na pewno było tak z jednym kremem BB, który okazał się dużo za dużo ciemnym podkładem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uh, no to jeśli okazał się za ciemny, to trochę wtopa :D Ciężko coś już na to poradzić ;)

      Usuń
  19. Kolor wyjątkowo mi się spodobał :D Myślę, że polubiłabym się z nim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic, tylko brać :) Ja ze swojej strony polecam, opakowanie jest średnie (choć to rzecz gustu), ale zawartość fajna ;)

      Usuń
  20. jakie kremy pod oczy możesz polecić? chodzi mi o takie dobrze nawilżające ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze swojej strony polecam Norel Face Rejuve i Norel Pearls&Gold. Warto też wspomnieć o świetnym kremie Organique z linii Eternal Gold i Skinfood Watery Berry Eye Cream :) Właściwie ze wszystkich tych czterech byłam bardzo zadowolona ;)

      Usuń
  21. Idealny kolor:). Każdy odcień różu jest u mnie mile widziany:).

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że chcesz do mnie zaglądać i czasem zostawić po sobie komentarz ;* Jeśli zaobserwujesz mojego bloga: daj znać! ;) Na pewno Cię wtedy odwiedzę :) Za wszystkie nachalne reklamy bardzo dziękuję, zaraz usunę :P