czwartek, 26 stycznia 2017

Party Time by Shinybox, czyli czas karnawału w pigułce

Po Sylwestrze nadchodzi pora na całkiem przyjemny czas zwany karnawałem. Ja i bale tego typu to raczej średnie połączenie, ale w tym roku, poza imprezą wspomnianą wcześniej, będę miała jeszcze okazję uczestniczenia w jednej domówce i małym "balu" (choć to może trochę nadużycie ;)) będącym osiemnastką kuzyna. W te klimaty (no, może jednak chodziło o bardziej wystawne uroczystości ;)), wpisało się styczniowe pudełeczko Shinybox, noszące nazwę Party Time. Czy jest imprezowo? I czy zawartość pudełeczka przypadła mi do gustu? Zapraszam na recenzję!
Samo pudełeczko, ma jak widać ładną szatę graficzną, w kolorze granatu, kojarzącego się trochę z szaloną nocą oraz usłano je czymś przypominającym konfetti. Niestety - moje nie przeżyło spotkania z Pocztą Polską. To, co widzicie na zdjęciach, to nic, w porównaniu do tego, jak wygląda naprawdę :D Na całe szczęście jednak, nic z zawartości nie ucierpiało, ale granatowe pudełeczko jestem zmuszona wyrzucić...
Akcentem chyba najbardziej "imprezowym", okazały się Luksusowe Rzęsy marki Neicha model nr 513 (zdziwiło mnie, że oba produkty tej marki zostały wyprodukowane w Korei :D) Są to "firanki" wysokiej klasy, produkowane ręcznie, oraz nadające się do wielokrotnego użytku. Zamiennie dodawane były do pudełeczka kępki rzęs tej samej marki. Jak widać - sztuczne rzęsy są mi pisane. Próbowałam przyklejać je dwa razy, raz wyszło, raz nie, potem w desperacji komplet rzuciłam, zgubiłam i tyle z tego było.  Może tym razem będę mieć więcej szczęścia, a nabyte wcześniej doświadczenie nie poszło w las, bo jednak chciałabym w końcu tę sztukę opanować (mam wrażenie, że przy klejeniu rzęs, perfekcyjna kreska eyelinerem to pikuś :P). Koszt? 16.90. Do nich dołączony został Niewidoczny Klej do Rzęs Neicha, będący klasykiem gatunku, czyli najpierw ma on kolor biały, potem zamienia się w przezroczysty ;) Osobiście cieszy mnie ten duet, bo zakładanie sztucznych rzęs, to mój ostatni bastion do zdobycia w sztuce makijażu na własny użytek ;) Nie wiem jednak, czy każdemu przyniesie on tyle samo radości ;) Za klej zapłacimy 14.90.
Tym razem sporą część pudełeczka stanowiły kosmetyki kolorowe. Należy do nich między innymi Cień do Powiek w Kredce Faberlic (jest to marka, zajmująca się kosmetyką tlenową). Mnie trafił się ładny, stalowy kolor nr 5572. I niby wszystko pięknie, ale czy ostatnio też nie dano nam innego cienia w kredce (mnie kojarzy się turkusowy z październikowego boxa)? Być może jestem na ten typ produktów cięta, bo go nie używam, jednak moja mama już po otworzeniu pudełka krzyknęła "Jaki ładny! I na pewno nie chcesz, prawda? To ja wezmę :P" Teraz deklaruje, że jest bardzo dobry ;). Cień kosztuje 22.50. Drugim kosmetykiem okazał się Modelujący Żel do Brwi Bell. Bardzo lubię kosmetyki do brwi, codziennie je podkreślam, więc kolejny produkt tego typu jest oczywiście mile widziany. Trafił mi się odcień nr 2 i na początku myślałam - "będzie za jasny". Jednak potem okazało się, że cała paleta kolorystyczna tego produktu jest dość ciemna, i na moich czarnych brwiach, w towarzystwie brązowo-czarnych włosów prezentuje się on bardzo dobrze. Niestety jednak, trzeba trochę wprawy do nałożenia kosmetyku, bo rzadka konsystencja, w połączeniu z malusieńką szczoteczką potrafią napsocić. Więcej zarzutów nie mam ;) Cena? 9.99 ;) Ostatnim już kosmetykiem z tego zdjęcia, jest Emulsja Rozswietlająca Glow Primer Joko Make Up w odcieniu 201 Love Yourself, którą możemy nałożyć jako rozświetlacz, lub połączyć z podkładem. Ja oczywiście wybrałam pierwszą opcję, ponieważ wszelkiego rodzaju blink - blink nie jest mi obce. Okazał się łatwy w stosowaniu,  stworzył piękną beżowo - różową taflę i wytrzymał cały dzień. Kocham rozświetlacze i również ten podbił me serce. Koszt? 9.90 ;)
Do boxa trafiła również Pasta do Zębów Anty - Osad Blanx Med. Lubię produkty tej marki, zdarza mi się je kupować, więc tę miniaturę chętnie zużyję. Ma ona wybielać przebarwienia spowodowane kawą, czerwonym winem, papierosami (o, to niestety lubię :P), colą i innymi podobnymi produktami. Blanx zawiera w sobie wyciąg z porostu islandzkiego i mikroproszek z bambusa. Mam nadzieję, że będę z niej zadowolona, a moje delikatne dziąsła nie zauważą zamiany ;) Koszt pełnowymiarowego opakowania to 22.90. Prezentem od Cuccio Naturelle było masełko do skórek Butter Milk&Honey. Skórki to moja zmora, nie powiem, i to zawsze lepszy element pudełeczka niż kolejny lakier do paznokci (a dodawano je wymiennie z masełkiem). Szkoda jedynie, że tego typu produkty nie działają poprzez leżenie w kosmetyczce :D Jak zwykle - będę jednak walczyć ze sobą, aby je stosować. Ceny w karcie niestety nie podano ;) Podsumowując - z obu kosmetyków z tego zdjęcia jestem zadowolona :)
W boksie znalazły się jeszcze trzy kosmetyki typowo pielęgnacyjne. Pierwszym z nich jest Zimowy Krem do twarzy -20 Protect Farmona. I ja wszystko rozumiem. Rozumiem, że można wylosować w tej kategorii jeden z trzech kosmetyków, a ja po prostu miałam pecha. Rozumiem, że to trochę inny rodzaj, ale już w grudniu znalazłam w shinybox krem na mrozy, też marki Farmona (przy -12 mąż odmroził sobie po jego użyciu nos, zeszła mu skóra jak po lekkim oparzeniu). To chyba trochę za dużo, wolałabym maskę ryżową Bandi, bądź krem do rąk na mrozy. No i chyba miesiąc po miesiącu nie warto pakować do boxa tego samego, tylko innego (wiecie o co mi chodzi?). A  ze względu na datę ważności - do przyszłego roku nie dotrzyma. Cena? 11.50zł. Kolejnym kosmetykiem okazał się Gliss Kur Fiber Therapy Regeneracja w Olejku Schwarzkopf. Bardzo rzadko kupuję tego typu kosmetyki, ale tym razem, zachęcona obietnicami producenta, postanowiłam spróbować. Moje włosy sięgnęły pasa, ja nie byłam u fryzjera w celu cięcia już chyba ze sto lat i ostatnie 2-3cm mojej czupryny lekko się plącze i puszy. Mam nadzieję, że Olejek zgodnie z obietnicą odbuduje trochę zniszczone włókna włosa, oraz doda im blasku i miękkości. Ogólnie rzecz biorąc - w jego przypadku jestem na tak :) Koszt? 18.99. Ostatnim już produktem, znalezionym przeze mnie w pudełeczku, okazał się Krem Pod Oczy L'orient. Jest to marka, którą kupić można w sieci sklepów "Mydlarnia u Franciszka". Zawiera on kombinację minerałów z Morza Martwego, witamin, protein i naturalnych ekstraktów. Ma za zadanie spłycać zmarszczki, usunąć opuchliznę i niwelować cienie, pozostawiając okolice oka promienne i pełne blasku. Aktualnie mam otwartych kilka kremów pod oczy, ale nie powiem, czuję się zainteresowana i z pewnością go wypróbuję :) Jego cena regularna to 64zł.
W ramach podsumowania muszę stwierdzić, że styczniowe pudełeczko Party Time nawet mi się podoba. Największą wtopą okazał się kolejny krem na mrozy Farmony, a z kolei najbardziej ucieszyły mnie rozświetlacz Joko oraz krem pod oczy L'orient. Całość utrzymano całkiem dobrze w "imprezowym" klimacie, jednak przez dużą zawartość kolorówki - nie każdy może być z tego pudełka zadowolony. Kluczem do szczęścia jest trafienie odpowiedniej dla siebie wersji. Mnie tym razem się to udało - ciemny tusz do brwi, rozświetlacz w chłodnej tonacji i stalowy cień (który i tak porwała mama, ale to może przemilczmy ;)). Załóżmy jednak, że ktoś otrzyma kosmetyki totalnie mu niepasujące i już raczej nie będzie tak miło... Jednak w mojej subiektywnej opinii - jestem na tak (poza drugim kremem do twarzy na mrozy z kolei oczywiście :P) A Wy? Co myślicie o boxie Party Time? Udało Wam się trafić z kolorami? ;)

50 komentarzy:

  1. Te rzesy są świetne, już je zużyłem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też muszę się za nie wziąć, ciekawe, jak mi pójdzie tym razem... :P

      Usuń
  2. Jak dla mnie średnie, rzęsy mnie zaciekawiły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, nie wszystko każdemu pasuje :) Mnie akurat przypadło do gustu :)

      Usuń
  3. Dokładnie tak jak mówisz. Zawartość dość dobrze pokrywa się z tematem przewodnim, ale kluczem do sukcesu jest trafienie na "swoje kolory";)Ja Farmonę i Joko dałam Ance ze względu na to, że kremu nie zdążyłabym zużyć do maja, a poza tym to dla mnie mało przydatny produkt. A rozświetlacz/baza mi się podoba, ale mając 3 bazy Bielendy i milion rozświetlaczy stwierdziłam, że do czerwca nie zużyję go:P A lakier Anka wzięła dla swojej koleżanki to też z głowy:D Paradoksalnie najbardziej ucieszyły mnie rzęski. Ale czy sobie z nimi poradzę to się jeszcze okaże:) No i krem pod oczy liczę, że będzie dobry. Do kudełków też mnie ucieszyło choć wolałabym coś do spłukiwania. Jeśli będę zapominać ciągle o użyciu to też dam siostrze wtedy. Masełko do skórek chętniej bym u siebie widziała:) Mój cień ładny, a Bell do brwi rzeczywiście maleńką ma szczoteczkę. Krem pod oczki liczę, że będzie ciekawy (aleś naotwierała!:P) choć generalnie marka nic mi nie mówi:D No i fajnie, że nie było nic z ruskiej pielęgnacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rozdanie zrobiłaś :D Kremów naotwierałam, całe trzy, mam słabą silną wolę niestety :P Mnie też ta marka nic nie mówi, ale może akurat się sprawdzi :) A, no i nie spodziewałam się, że akurat rzęsy najbardziej Ci się spodobają :)

      Usuń
    2. Coś mi się pogorszyło:D Np wczoraj i dziś testowałam płynna matową szminkę provoke - m.in... czerwoną!;D

      Usuń
    3. Fakt, ta czerwień zupełnie do Ciebie niepodobna ;) a drugą jaką wybrałaś? Ja z racji posiadania już kilku krzykliwych kolorów innych marek, postawiłam tym razem na neutralne barwy, których częściej używam :)

      Usuń
    4. Ja tym razem dałam wybrać za siebie, ale paradoksalnie liczyłam na tą 706 i tak też się stało:D Drugą mam 701 i ona na zdjęciach wyszła bardzo bladziutko, ale w rzeczywistości to nawet ciekawy kolor. Czerwień jest u mnie na insta i generalnie przydałby się lepszy wzrok bo ja niewprawiona do takich kolorów i nierówno maluję, ale już chyba nie będę drugi raz robić foty bo to męczące:D Powiadają żeby kupić konturówkę bezbarwną i tak też zrobię jak mi się jakaś napatoczy. A Ty używasz konturówki do tego? Jakie masz nr?

      Usuń
    5. Ja mam 702 i 703 ;) Do nich konturówek nie używam, ale ale przyznam, że do wyrazistych odcieni matów w płynie trzeba dobrego wzroku i wiele precyzji... Mam takich kilka i zawsze muszę poświęcić na ładne wyrysowanie ust dłuższą chwilę :) A wynalazek w postaci bezbarwnej konturówki wgl jakoś nie ma u mnie wzięcia, mam pokupione kolorowe i używam ich jedynie do klasycznych, niezastygających szminek :)

      Usuń
    6. Ano właśnie tutaj myślę, że lepszy wzrok by wystarczył:D Wolałabym bez mazania konturówką;) 702 ciekawa jestem jak wygląda bo zdjęcia w sklepie nie do końca mi mówią.

      Usuń
    7. Myślę, że szkła kontaktowe albo okulary by wystarczyły ;) U siebie na fb w komentarzach pod zdjęciem tych pomadek mam opis kolorów i czyiś filmik z prezentacją wszystkich odcieni, możesz zerknąć :) 702 jest taki różowo-brązowy w zależności od światła, ciężko określić ;)

      Usuń
    8. Dzięki, kolory na filmie w miarę dobrze oddane. Choć nie zgodziłabym się, że ten 701 nie wybladza bo mnie tak:D

      Usuń
    9. No i wychodzi, że mimo wszystko te, które mam są jednak najbardziej moje.

      Usuń
    10. No to najważniejsze, że jesteś zadowolona ;) a 701 może różnie wyglądać w zależności od karnacji i koloru ust na pewno :) ja swoje odcienie też uważam za dobry wybór :D

      Usuń
    11. Zawsze zależnie od karnacji i ust. Choć ja ostatnio sobie zbladłam po chorobie i kwasach:D

      Usuń
    12. Kwasy zawsze rozjaśnią, a choroba to już wgl, ja czasem bywam przezrozystobiała, jak ostatnio podczas zapalenia zatok ;) jak byś miała swoją "normalną" karnację, albo latem, to pewnie jeszcze bardziej ta pomadka potęgowałaby bladość ;)

      Usuń
  4. Fajna nawet zawartość, a Poczta tez mi niedawno zniszczyła opakowanie podczas podróży aj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa, rzucają, nie patrzą... A moja jakaś wyjątkowo wybitna chyba w tej kategorii :/

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. No zauważyłam też właśnie, wszędzie go pełno :D

      Usuń
  6. Rzęsy Neicha testowałam już jakieś 2-3 lata temu i pamiętam, że bardzo sobie chwaliłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z ciekawości czytałam jakieś ich recenzje, i zazwyczaj były bardzo dobre, więc liczę na przyjemną współpracę ;)

      Usuń
  7. Troszkę recenzji o Party Box czytałam, ale mnie jakoś szczególnie to pudełko nie zachwyciło :( Jednak mi krem z Farmony przypadł do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sporo o Shinyboxie w tym miesiącu, nie da się ukryć :D

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ja też tak uważam, z wyjątkiem kremu Farmona, wszystko mi się podoba ;)

      Usuń
  9. Mnie właśnie najbardziej interesuje ten krem pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. muszę zamówić ten na luty :)
    ZAPRASZAM NA NOWY POST: WWW.FANCYCARES.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ciekawa jestem, co będzie ;)

      Usuń
  11. Jestem zachwycona pudełkiem, lepiej im wyszło niż beGlossy :)

    Zapraszam Cię do mnie na konkurs, do wygrania 6 kosmetyków, w tym dwa ręcznie robione ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niż z BeGlossy to z pewnością ;)

      Usuń
  12. Ja to jestem tak pół na pół zadowolona z tego pudełka :) Cień w kredce trafił mi się niebieski z milionem srebrnych drobin, więc odpowiedni byłby do makijażu na bal przebierańców, od razu przychodzi mi na myśl Elza z Krainy Lody :) Krem na mrozy oddałam mamie, bo ona ma cerę z pękającymi naczynkami. Rozświetlaczy w kremie nie lubię za bardzo, pomyślałam, że przyda się na lato do rozświetlania opalonej skóry, ale okazało się, że ma krótką datę ważności.
    Zadowolona jestem z rzęs (i kleju, bo miałam w planie zakup), kremu pod oczy, żelu do brwi, mgiełki do włosów i cieszę się, że trafiłam na masełko do skórek, a nie na lakier, bo używam hybryd :)
    Edycja na luty nosi nazwę Winter SPA, mam nadzieję, że kolejnego kremu ochronnego nie dadzą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie trafiłaś z cieniem :( A kremu na mrozy to ja już nie miałam nawet komu oddać, jeden wziął mąż, a ten drugi brat i używa go do rąk :P A z datą rozświetlacza szkoda, bo śliczny jest (przynajmniej mój odcień). Tak, ja właśnie jestem wyjątkowo ciekawa, co będzie w Winter Spa, marzy mi się peeling cukrowy, masło, może coś pielęgnującego do ust... :)

      Usuń
  13. No to można ruszać na imprezę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dziś już znajomi pytali, czy aby na pewno pojawimy się w sobotę ;)

      Usuń
  14. Myślę , że kosmetyki w pudełku przydadzą się nie tylko na karnawał :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety Poczta Polska nie obchodzi się delikatnie z naszymi przesyłkami :)
    Podoba mi się zawartość boxa :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z tego pudełka podoba mi się tylko krem pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzęsy jak dla mnie są super ! Obserwuję :*:*:* p.s. szkoda teo pudełka, nienawidzę jak poczta nie szanuję paczek ;(

    OdpowiedzUsuń
  18. Pudełko fajne a gdy trafi się na swoje kolory w kolorówce to już w ogóle:) Krem pod oczy i odżywka z Gliss Kur najlepsze;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że tak Poczta Polska traktuje nasze przesyłki, ale na buractwo nie ma lekarstwa :/ Bardzo się cieszę z kremu pod oczy i pozostałych produktów, ale krem do twarzy Farmony z mety oddałam sąsiadce. Skład kompletnie nie dla mojej skóry. Z reszty jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlatego ja nie zamawiam z poczty polskiej tylko dpl lub inpost :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja byłabym bardzo zadowolona - ten klej do rzęs zamierzam kupić, bo słyszałam wiele dobrego, a uparłam się, że nauczę się w końcu porządnie kleić rzęsy. Pozostałe produkty ciekawe - zwłaszcza rozświetlacz i masełko do skórek przypadłyby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Rzęski wyglądają ciekawie, ale reszta jakoś mnie nie porywa :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Najbardziej w pudelku spodobały mi się rzęsy.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :) Chętnie zaglądam również do Was, i jeśli mi się spodoba - obserwuję :) Nie musicie zostawiać osobnych linków!