niedziela, 30 kwietnia 2017

Innisfree Green Tea, czyli o mocy zielonej herbaty w kosmetykach

Nie wiem jak Wam, ale mnie zielona herbata kojarzyła się głównie z kosmetykami do cery tłustej bądź trądzikowej. A tu koreańska marka Innisfree przygotowała calusieńką linię zawierającą wyciąg z zielonej herbaty z podziałem na rodzaje: dla skóry tłustej, mieszanej, normalnej, suchej, czego dusza zapragnie! Moja zapragnęła akurat uniwersalnego, polecanego dla każdej cery The Green Tea Seed Serum, będącego jednocześnie chyba najbardziej znanym kosmetykiem tej marki, oraz kremu pod oczy - The Green Tea Seed Eye Cream. Jak spisał się u mnie duet z zieloną herbatą spod szyldu Amore Pacific? Zapraszam do czytania!
Innisfree the green tea seed
Innisfree The Green Tea, to kosmetyki, które powstały na bazie wyciągu z nasion i liści zielonej herbaty z koreańskiej wyspy Jeju (wymawia się to bodajże Czedżu, nie że "o, jeju" czy coś :P). Oba produkty umieszczone są w opakowaniach o przepięknym odcieniu głębokiej zieleni (i mówi to osoba, która nie lubi zielonego :P), zrobionych z dobrego jakościowo plastiku. Pompka znajdująca się w serum działa bez zarzutu, słoiczek jest wielki (ma aż 30ml!) i wygodny, ciężko znaleźć w nich jakiś minus. Z tego, co zauważyłam, cała marka kładzie nacisk na składy i są one w miarę naturalne, jednak szczerze przyznam, że jakoś szczególnie się na tym nie znam, więc jeśli ma to dla Was duże znaczenie - najlepiej jeśli sprawdzicie same :) Całą linię łączy jeszcze jedna rzecz: zapach! Piękny, świeży, ziołowo - herbaciany, uzależniający, boski! W serum silniejszy (ale nieszkodliwy), w kremie pod oczy ledwie wyczuwalny. Kocham go jednak całym sercem i dla mnie to jeden z piękniejszych aromatów, jakie ostatnio spotkałam w kosmetykach.
Innisfree the green tea seed
Innisfree The Green Tea Seed Serum, to produkt zawierający wyciąg nie tylko z herbaty, ale również z orchidei, cytrusów i innych roślin. Ma ono konsystencję jakby "gęstego płynu", który idealnie rozprowadza się po twarzy. Osobiście - nie żałuję go sobie i kładę na twarz codziennie wieczorem aż trzy pompki, jednak mimo tego, okazało się ono całkiem wydajne (swoją drogą 80ml kosmetyku to też niemało). Prawdopodobnie za sprawą nietypowej jak na polskie standardy konsystencji, bardzo łatwo się je rozprowadza (nakładam je na tonik, nie pozwalając skórze wyschnąć). Pozostawione na twarzy solo, wchłania się do matu około godziny, przez ten czas racząc nas delikatnym, nielepiącym się filmem, jednak ja najczęściej stosuję je pod krem (mój aktualny jest niestety do niczego, sam nie robił nic :/).  Warto również wspomnieć, że serum całkiem dobrze nadaje się pod makijaż i nie trzeba czekać, aż całkowicie wsiąknie w skórę. Jeśli chodzi o działanie samego kosmetyku: jestem pod sporym wrażeniem. Pięknie nawilża, odżywia, koi, łagodzi zaczerwienienia i dzięki nawodnieniu cery - pomaga w wygładzeniu zmarszczek. Wydaje mi się również, że skóra wygląda na ładnie rozświetloną.  Co ciekawe, serum sprawdziło się równie dobrze u mojego męża ze skórą tłustą. Wprawdzie używał go "z doskoku" ale nie spowodowało ono wysypu niedoskonałości i nie wzmogło przetłuszczania. Jestem z tego produktu naprawdę zadowolona, i jeśli będę miała okazję - wrócę do niego w przyszłości. Możemy je kupić już za 62zł na ebay, w PL niestety trochę drożej.
Innisfree The Green Tea Seed Eye Cream krem pod oczy
Innisfree The Green Tea Seed Eye Cream to krem pod oczy z tej samej serii. Również zawiera on wyciąg z herbaty, wielu owoców cytrusowych i orchidei. Kosmetyk ma delikatnie maślaną konsystencję, która jest wyjątkowo przyjemna w użytkowaniu i mimo swej gęstości - bardzo łatwo rozprowadza się on pod oczami. Szczerze powiedziawszy, kupując ten produkt, spodziewałam się żelu, może lekkiej śmietanki, a otrzymałam odżywczy, gęsty i bardzo wydajny krem. Czy jestem zawiedziona? Może odrobinę - jednak ma on wiele innych zalet. Po nałożeniu, kosmetyk pozostawia po sobie delikatny film (na szczęście się on nie klei), który dość długo się wchłania, jednak dzięki temu świetnie koi wszelkie podrażnienia. Co poza tym? Muszę przyznać, że krem nie działa ot tak, z dnia na dzień... Jednak jeśli chwilę poczekamy, otrzymamy naprawdę ciekawy efekt. Skóra staje się miękka, delikatna, nawilżona i pięknie odżywiona. Dzięki temu nie pozwala on na pojawienie się nowych zmarszczek i lekko spłyca stare, dodatkowo subtelnie rozświetlając okolice oka. Szczerze powiedziawszy - spodziewałam po nim czegoś innego, ale to co otrzymałam przeszło moje oczekiwania. Myślałam, że kupuję delikatny, nawilżający żel, a dostałam świetnie działający, odżywczy krem :P Albo trzeba zacząć szukać anglojęzycznych recenzji, albo nauczyć się koreańskiego - taki morał na koniec :P Za krem zapłaciłam 56zł, ale zważywszy na to, jaki jest wydajny, to naprawdę nie wiem, czy uda się go zużyć w pół roku :P (choć niby jest na to 12 miesięcy od otwarcia).
Innisfree The Green Tea Seed Eye Cream krem pod oczy
W ramach podsumowania muszę przyznać, że naprawdę nie żałuję ani złotówki wydanej na tę linię. Ciężko jest mi się też doszukać jakichkolwiek wad... Na siłę mogłabym wymyślać, że jeśli nie nałożymy na serum kremu, to przez pierwszą godzinę czuć po nim jakiś dziwny film, a krem mógłby jednak być żelem tak jak sobie nie wiadomo czemu wydumałam... Ale nie zmienia to faktu, że to naprawdę dobre, działające kosmetyki. Ja się z marką Innisfree polubiłam. A Wy? Znacie tę firmę? Stosowałyście już jakieś produkty? Macie swoich ulubieńców? Dajcie znać! Mam nadzieję, że wszyscy nie wyjechali na majowy weekend ;)

63 komentarze :

  1. nie znam marki Innisfree, ale fajnie czytać, że jej kosmetyki tak mocno Ci przypasowały:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mnie też zawsze miło czytać, że komuś coś odpowiada :) a czasem zapisuję sobie daną rzecz na listę, żeby może w przyszłości kupić :D

      Usuń
  2. Fajny duet, zapiszę sobie nazwę tej linii, bo szukam czegoś co nawilży i spłyci pierwsze zmarszczki. Nie wiem tylko w jakis sposób kupię ten zestaw, bo za granicą jeszcze nie zamawiałam :D:D Ale czego się nie robi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś potrzebowała pomocy - daj znać na priv ;) mogę podać nazwę sprzedawcy, który jest pewny i znam też kilka fajnych tutoriali pt. Jak założyć konto na paypal i ebay, jak kupiwać, itd :) w razie czego - serum mignęło mi też w polskich sklepach, ale kosztowało 90zł :/

      Usuń
  3. O, nawet post Ci szybko wszedł. Ja wczoraj czekałam ponad 1,5h:]
    Otworzyłam ostatnio furtkę azjatykom i już nawet paczałam w kierunku tej serii:) Ja w domu bo zima:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czekam dziś od 9:00 :P a to, że nawet Ty się zdecydowałaś na azjatyckie kosmetyki niezmiennie mnie zadziwia :D mam nadzieję, że będziesz zadowolona, mimo tego rozjaśniania ;)

      Usuń
    2. Ja Ci tu dam rozjaśnienie :D

      Usuń
  4. O myślałam, że tylko ja nie lubię zielonego :D Pierwszy raz czytam o tej marce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie cierpię :P zielony, musztardowy i różowy to moje trzy kolory spod szyldu "fuj, fuj" :D a markę warto bliżej poznać ;)

      Usuń
  5. O marce czytam po raz pierwszy :) A kolor zielony bardzo lubię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu zupełnie nie, ale moja chrzestna jest jego wielką amatorką ;) Cały dom i jej garderoba jest w odcieniach zieleni :D A markę warto poznać bliżej :)

      Usuń
  6. Marka ta jest dla mnie nowością, chętnie bym się zapoznała z serią do cery suchej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem pod oczy z powodzeniem się dla niej nada :) Serum w towarzystwie kremu do cery suchej również ;)

      Usuń
  7. Markę znam, ale tylko z masek w płachcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei żadnej ich maseczki nie miałam, ale kosmetyki pozytywnie mnie zaskoczyły :)

      Usuń
  8. Zielony to mój ulubiony kolor więc opakowania bardzo do mnie przemawiają, skusiłabym sie na serum, ponieważ nie mam żadnego a skórę z tendencją do zapychania więc jeśli nie zrobiło krzywdy twojemu mężowi myślę, że u mnie także by się sprawdziło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrobiło zdecydowanie, a powiedziałabym że widać było nawilżenie nawet przy okazjonalnym stosowaniu ;) A jeśli lubisz zielony - to tym bardziej ;) Marka ma z tej serii jeszcze całą linię kremów do twarzy, olejków do demakijażu, sleeping pack, tonery, lotiony, esencje i inne cuda :) http://www.innisfreeworld.com/product/productSearchList.do

      Usuń
  9. Rzadko trafiam na dobre kosmetyki, które mają zieloną herbatę w składzie. Ale powiem szczerze, że ta linią kosmetyków bardzo mnie zaciekawiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory za bardzo takich nie stosowałam, bo zazwyczaj są one dedykowane skórze tłustej ;) Ale tutaj jestem pozytywnie zaskoczona, więc polecam :)

      Usuń
  10. Pięknie, że trafiłam u Ciebie na tą recenzję :) Mnie samą strasznie ciekawią wszystkie koreańce, ale zawsze mam trochę opory przed nowymi markami :D Dobrze wiedzieć, że zielona herbatka jest w porządku ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam się trochę tych obaw wyzbyć, chcąc tam zamawiać ;) Ale z tej firmy będę testować jeszcze linię z orchideą i mandarynką, zobaczymy :D

      Usuń
    2. ooo, brzmi jeszcze lepiej :D Czyham zatem :D

      Usuń
    3. Nom, na pewno będą recenzje jednej linii z orchideą, a drugiej z mandarynką, więc zapraszam! :)

      Usuń
  11. Lubię kosmetyki z zieloną herbata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory za bardzo nie miałam z nimi styczności, ale okazały się w porządku ;)

      Usuń
  12. Ale cudeńka :) nie znam tej marki ale chętnie bym spróbowała coś z zieloną herbatą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wyglądają ładnie :) A te dwa produkty polecam ;)

      Usuń
  13. Dla mnie marka jest kompletnie nie znana, ale kuszące produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie ona też skusiła, niezłe składy, piękne opakowania, dobre recenzje... I będę teraz testować jeszcze częściowo dwie różne linie, czekają w kolejce :P

      Usuń
  14. Nie miałam nigdy do czynienia z tymi produktami.

    OdpowiedzUsuń
  15. Serum bardziej mnie zaciekawiło :) Ale chyba się nie skuszę, bo używam z BU i nie chcę przerywać kuracji, jestem przy trzeciej buteleczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które serum z BU stosujesz? :)

      Usuń
  16. Pierwszy raz spotykam się z to marką.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam tę linię, a serum to mój ulubiony produkt z innisfree, kremu pod oczy jeszcze nie miałam, ale chyba zainwestuje z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak będzie u mnie, bo mam do przetestowania to z orchideą i leci do mnie jeszcze mandarynkowe :)

      Usuń
  18. Ja się do zielonego coraz bardziej przekonuję Marki wcześniej nie znałąm, nawet chyba nigdzie jej nie widziałam. Chyba się na nią skuszę, coś czuję, że mogłaby mi wiele dobrego zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  19. nie miałam jeszcze kosmetyków tej marki, ni żadnych kosmetyków z zielonej herbaty, bardzo mnie zainteresowało serum, uwielbiam wszystko co nawilża i rozświetla :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kosmetyki, w których ciężko doszukać się wad to cudowne kosmetyki, z chęcią bym wypróbowała coś z tej marki. Myślę, że i ja bym je polubiła:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Firmy nie znam, ale zaciekawiłaś nie tymi kosmetykami. Tym bardziej, że z tego co pamiętam mamy bardzo podobne typy cer :) Ja też na wieczór nie żałuję sobie kosmetyków pielęgnacyjnych i nakładam je grubą warstwą. Często też nie czekam aż tonik wyschnie, tylko kładę krem na jeszcze mokrą twarz :) A gdybyś nie zdążyła zużyć kremu pod oczy, to zawsze możesz go zacząć stosować na całą twarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam, że kremy pod oczy warto stosować na szyję, bo ponoć w tych okolicach skóra jest podobna :) Może spróbuję którejś z tych dwóch opcji ;)

      Usuń
  22. Kosmetyki tej marki niesamowicie mnie ciekawią.
    Muszę koniecznie sobie jakieś kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten duet polecam, ale będę jeszcze testować linię z orchideą i drugą - z mandarynką :)

      Usuń
  23. Nie znam kosmetyków tej marki, ale wyglądają całkiem fajnie, a zieloną herbatę lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Słyszę o tej marce po raz pierwszy, ale naprawdę mnie nią zaintrygowałaś...

    OdpowiedzUsuń
  25. Już optycznie wyglądają super zachęcająco! Taki wygląd bardzo do mnie przemawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. W Sobotę odebrałam zamkę z Jolse z zestawem olejów innisfree :D Kupiłam wszystkie 3 rodzaje tych z zielona herbatą zobaczymy jak się sprawdzą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za olejkami nie przepadam, ale ciekawi mnie, jak się sprawdzą :)

      Usuń
  27. Nie znam tej marki ;p ale zapach i działanie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Hello dear,
    You have really nice blog!
    Would you like to follow each other on GFC? Let me know, please.
    Xoxo,
    https://lifella2.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. krem pod oczy mnie zaciekawił :) mojej skórze pod oczami przydałoby się wszystko to co robi :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Widzę tu fajne kosmetyki, też bym się chętnie na nie skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie miałam nic marki Innisfree, ale już o niej słyszałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Pierwszy raz o nich słyszę, ale super, że Ci się sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie miałam zbyt wielu kosmetyków z zieloną herbatą.

    OdpowiedzUsuń
  34. bardzo lubię kosmetyki z zieloną herbatą. Tych nie miałam jeszcze okazji testować.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo zaciekawiło mnie to serum, mam ochotę wypróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Słyszałam o kosmetykach tej marki wiele dobrego i pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że wcale nie są takie drogie - spodziewałam się cen w okolicach 100 albo więcej :P Nie wiem, co zaciekawiło mnie bardziej - krem pod oczy, czy serum, ale oba mam ochotę przetestować. Szkoda, że w Polsce azjatyckie kosmetyki są słabiej dostępne i droższe, bo z lenistwa pewnie nie będzie mi się chciało ich zamówić na ebayu :p

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeszcze nie miałam kosmetyków tej firmy :(

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie uda Ci się zużyć w pół roku :D Też mam krem pod oczy Innisfree, ale fioletowy, z orchideą. Używany rano i wieczorem, wcale go sobie nie żałuję, a mam go już dziewiąty miesiąc i jeszcze z 1/6 została. Podejrzewam, że tak do roku powinnam skończyć :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że chcesz do mnie zaglądać i czasem zostawić po sobie komentarz ;* Jeśli zaobserwujesz mojego bloga: daj znać! ;) Na pewno Cię wtedy odwiedzę :) Za wszystkie nachalne reklamy bardzo dziękuję, zaraz usunę :P