środa, 5 kwietnia 2017

Marcowe zakupy, czyli Inga szalała...

Marzec upłynął mi pod znakiem nowości. Może niekoniecznie wpadłam w ogromny szał zakupów, ale w dużej ilości spłynęły do mnie kosmetyki zakupione jeszcze w lutym na ebay. W związku z tym, postanowiłam podzielić post z produktami, które w ostatnim miesiącu do mnie trafiły na dwie części. W jednej z nich - dzisiejszej - znajdą się moje zakupy, a w kolejnej - prezenty i efekty współprac :) Zapraszam do oglądania, nie będzie krótko! ;)
Przy okazji pojawienia się w Douglas jakiegoś kodu rabatowego, skusiłam się na puder wykończeniowy z najnowszej, wiosennej edycji limitowanej Dior Diorskin Nude Air Colour Gradation Perfecting Powder w odcieniu 001 Rising Pink. Jestem absolutnie zauroczona urodą tego kosmetyku (w środku świetnie pokazała go Marti) i efektem jaki daje, więc wcale nie żałuję tego małego, wiosennego szaleństwa. Przy okazji skusiłam się jeszcze na mój ostatnio ulubiony korektor Mac Pro Longwear Concealer w kolorze NW15 - pełną recenzję znajdziecie tutaj - więc dziś powiem już tylko: bardzo go polecam ;) Trafiły do mnie również gąbeczki Real Techniques Mini Eraser Sponges, ponieważ jajeczko Blend it! po miesiącu zaczęło mi się sypać :( Mam nadzieję, że te wytrzymają dłużej...
Jakoś tak magicznie się złożyło, że w marcu niesamowicie lgnęły do mnie tusze do rzęs :P W zeszłym miesiącu skończył się mój ulubieniec marki L'oreal, więc postanowiłam odnowić starą znajomość z maskarą Max Factor False Lash Effect. I tyle. A tu okazało się, że Glamour do swojego ostatniego wydania dołączył Deborah Lash Creator Volume&Care (która nieźle wydłuża ale nie pogrubia), a Douglas do zamówień powyżej 160zł bodajże, dodawał tusz Guerlain Cils D'Enfer Maxi Lash. Ot i cała historia, nie wołałam a mam :P
Jak już Wam wiele razy wspominałam, przez dłuższy czas byłam posiadaczką jednego (słownie "raz") lakieru do paznokci. A że troszeczkę mi się on znudził, postanowiłam zadbać zarówno o koloryzację jak i o pielęgnację moich łuszczycowych pazurków :P Trafił więc do mnie piękny piasek P2 Sand Style 070 Pretty (wypatrzyłam go tutaj i okropnie mi się spodobał, także kupiłam go przy pierwszej wizycie w Hebe) oraz tradycyjny lakier Semilac 032 Biscuit. Mam również hybrydę w tym odcieniu i bardzo ją lubię, więc przy okazji zakupu Semilac Spa bez zastanowienia wrzuciłam lakier do koszyka. Sam zestaw z kolei, to pięknie zapakowanych pięć odżywek do paznokci pozwalających nam zadbać o nie chyba w każdym możliwym aspekcie. Jest oliwka, peeling, dwie normalne odżywki oraz coś w stylu całonocnej maski do płytki zmywanej mydłem. Szał ciał generalnie ;) I to skuteczny :P
Teraz pora na prezentację kosmetyków, które spłynęły do mnie prost z Korei (Południowej oczywiście :P). Korowód ten zaczyna krem pod oczy The History of Whoo Hwa Hyun Eye Cream. Zakupiłam sobie 30 próbek (czyli 30ml), bo pełnowymiarowe opakowanie kosztuje milionpięćsetstodziewięćset złotych oraz dlatego, że tak robi chyba większość użytkowniczek tego cuda (czytam o tym sposobie na oszczędność już z 10 lat na wizaz.pl a teraz na facebooku). No i cuda to w tym przypadku bardzo dobre określenie, bo kosmetyk ten spisuje się wręcz rewelacyjnie! Tylko te saszetki wkurzają mnie niemiłosiernie :P Ale coś za coś... Maseczka do twarzy Skinfood Watermelon Mask trafiła do mnie z kolei chyba tylko dlatego, że jest arbuzowa. Na szczęście z marką się lubimy, a kosmetyk ma jeszcze działanie kojące, więc dla mojej wiecznie zaczerwienionej cery powinien być jak znalazł ;) Przyleciała ona z Azji, ale kupicie ją też w polskiej Sephorze. O okolicę oczu postanowiłam zadbać dodatkowo przy pomocy płatków pod oczy Koelf Ruby Bulgarian Rose i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z efektów jakie dają. W połączeniu z kremem w tych nieszczęsnych próbkach usunęły zmarszczkę pod okiem - której nienawidzę -  w parę dni. W akcie rozpaczy spowodowanej wycofaniem ze sprzedaży mojego ukochanego kremu Skinfood Facial Water Vita C kupiłam jeszcze inny, nowy krem tej marki, czyli Water Brightening Yuja Water Cream. Producent obiecuje mniej więcej to samo, więc oby były podobne... :/ Dla odmiany zakupiłam go w Sephorze, bo podczas dni Vip (aktualnie znowu są: kod B217S) cena była taka sama jak w Korei :P
Tutaj z kolei widać koreański festiwal opakowaniowej tandety :D Pomidor, awokado, banan, czyli "mamo, pobawmy się w sklep" :P Pomidor to oczywiście Magic Massage Pack Tomatox marki TonyMoly, wewnątrz którego znajduje się maseczka do twarzy mająca za zadanie rozjaśnić i oczyścić skórę. Od dawna miałam ochotę ją wypróbować, bo to w końcu jeden z najbardziej znanych u nas kosmetyków z Azji, jednak było nam nie po drodze. Mimo to, w końcu mamy okazję się poznać i chyba to będzie całkiem miła znajomość ;) Znowu awokado, to peeling do ust Skinfood Avocado&Sugar Lip Scrub, który wypatrzyłam u Kociambra i przepadłam. Na całe szczęście jest zadziwiająco delikatny, w sam raz dla moich bardzo wrażliwych i kapryśnych ust ;) Banan to z kolei krem do rąk o wdzięcznej nazwie Banana Hand Cream TonyMoly. Kusił mnie z każdej strony i skusił, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie... No w sumie może mam. Dzięki dodaniu go do koszyka przesyłka była za darmo. Tak Inga robi interesy :D
Tutaj z kolei widać efekty dodania się do grupy o azjatyckich kosmetykach na fb, gdzie bardzo dużo osób chwali markę Innisfree (oczywiście poczułam się bardzo zainteresowana i postanowiłam dogłębnie ją przetestować :P). U polecanego tam sprzedawcy na ebay, czyli iamlove-shop, bądź w wydaniu sklepowym - jolse - nabyłam taki oto pakiecik w dość korzystnych cenach. Innisfree Tangerine Vita C Gel Cream to chyba jakaś nowość, ponieważ przed zakupem bardzo niewiele udało mi się znaleźć na jego temat. Skusił mnie jednak opis na stronie internetowej i obiecana obecność witaminy C, która bardzo dobrze mi służy. Mam nadzieję, że się polubimy, bo jak już wspominałam, czuję lekki niepokój związany z wycofaniem mojego ulubieńca i chciałabym szybko znaleźć jakiegoś idealnego następcę ;) Dla moich problematycznych ust postanowiłam kupić polecają na stronie marki (działa tam coś na zasadzie naszego KWC, klienci piszą recenzje produktów marki i chyba producent zbytnio w nie nie ingeruje, ponieważ widziałam sporo niezbyt dobrych :P) pomadkę Innisfree Canola Honey Lip Balm. Mam nadzieję, że te niezłe opinie nie są bez pokrycia i moje problematyczne usta będą zadowolone. Moją poprzednią ochronną pomadkę The Body Shop podczas choroby zachachmęcił mi z torebki mąż, więc będzie jak znalazł ;) Teraz z tego co wiem, pojechała z nim do pracy w daleki świat :P Z racji tego, że lubię korzystać z całych kosmetycznych linii, do kremu pod oczy i żelu do twarzy z serii Orchid postanowiłam dokupić Innisfree Orchid Skin (będącym czymś w rodzaju mocno nawilżającego tonera o wodnistej, ale gęstszej niż nasze europejskie toniki konsystencji), oraz Innisfree Orchid Enriched Essence, czyli coś w rodzaju serum. Zauważyłam, że te dwa etapy używane pod krem znacząco poprawiają nawilżenie i wygląd cery, więc od jakiegoś czasu skrupulatnie je stosuję i warstw toner + essence nie pomijam, przez co moja skóra znacząco na tym zyskała ;)
I to na szczęście już wszystko :P (nie licząc oczywiście części drugiej ;)). Większość kosmetyków azjatyckich to jednak jeszcze nabytki z lutego, bo niestety czas oczekiwania na przesyłkę robi swoje, przez co swój debiut na blogu mają dopiero dziś :) Wpadło Wam coś w oko? Może któryś z kosmetyków znacie i macie ochotę podzielić się swoimi wrażeniami? Dajcie znać! A ja w kwietniu chyba wybiorę się na mały zakupowy odwyk :D
P.S. Nie wiem, czy zauważyłyście, ale Black Liner od wczoraj jest już na swoim ;) Po trzech latach blogowania przyszła pora na własną domenę :)

84 komentarze:

  1. Te warzywne opakowania rulez :D No i fajny patent z próbkami, zamiast drogiego opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie jestem ich fanką, ale zainteresowała mnie zawartość :D Jak je zużyję, to chyba faktycznie umyję i oddam bratanicy do zabawy w sklep :P Na pewno byłaby zachwycona ;) A patent z próbkami znam od wielu lat, wiele dziewczyn kupuje je właśnie zamiast ekskluzywnych kremów z Korei ;)

      Usuń
  2. Sprzątnęłaś gościowi domenę, gratuluję!:) Z zakupów znam chyba tylko tusz MF. No i ta maseczka arbuzowa za mną chodzi. Ten krem pod oczy "cud" może być ciekawy. Ja jak czasem kupowałam coś w saszetkach to wyciskałam z nich zawartość do słoiczka po kremie pod oczy np by było mi wygodniej:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, podkupiłam wczoraj dziada z Cypru :P Dziękuję :D A krem polecam, moja mama też go używa i pieje z zachwytu :) Ja bym go przelała do słoiczka, na serio, tylko nie mam słoiczka :P Smuteczek :D

      Usuń
    2. Tak myślałam, że podkupisz. Tylko głupi by nie skorzystał:D Haha kup se pojemniczki takie małe;) Mi się też ostatnio "wypojemniczkowało" bo nieraz robię Ance odlewkę:P

      Usuń
    3. No też właśnie :D była okazja to trzeba było korzystać ;) a po pojemniczek chyba się przejdę, bo ostatnio jak byłam w łódzkim rossmannie to zapomniałam. Ciekawe tylko, czy tu u mnie będą, bo tu wiecznie wszystko wykupione :P wiesz, że evree ma balsamy i peeling do ust? :D nie mogłam się oprzeć ;)

      Usuń
    4. Dowiedziałam się od Ciebie:P Oblukałam na stronce. Może się skuszę jeśli u mnie będą bo coś ostatnio za mało kupuję:D Może będą wchodzić na promo hmm, to sobie przyoszczędzę:P Ja mam nadzieję, że nie zapomnę swojej przedłużyć bo nie przeżyłabym utraty secretaddiction.pl :O

      Usuń
    5. Chyba trzeba sobie jakieś przypomnienie ustawić, haha :D A ja się skusiłam na poziomkowy duecik, ale jeszcze czeka w kolejce :P Kupiłam swoje w Rossmannie na Piotrkowskiej, wszystko już było :)

      Usuń
    6. No właśnie ciekawam czy pachnie ładnie czy sztucznie bo ja potem nie mogę zdzierżyć niektórych zapachów:D

      Usuń
    7. No na razie muszę zużyć taki różany balsam Skinfood i pewnie otworzę to mazidełko ;) Ale to może chwilę potrwać :D Na stronie Rossmanna chyba już są jakieś opinie, ale nie wiem czy dobrze pamiętam...

      Usuń
  3. o kurczę samo opakowanie tego cuda z diora mówi chodź, bierz mnie :D ale ja narazie nie mogę nawet na niego patrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w tym miesiącu zakaz patrzenia na wszystko :P Ciekawe, co z niego będzie ;) A co do pudru - to polecam :) Choć w sephorze ani douglasie już go nie ma :(

      Usuń
  4. Do mnie też przywędrowało ostatnio parę tuszy, m.in. L'Oreal False Lash Architect 4D, który był w cenie "na do widzenia" w Rossmannie za jakieś 18 zł :P Żal nie brać tym bardziej, że efekt na rzęsach super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no to jak na tusz L'oreal to bardzo przyjemna cena :) a samego produktu niestety nie miałam okazji poznać ;)

      Usuń
  5. Ja mam ten korekto z Mac i nie jestem z niego do końca zadowolona. Chyba dlatego że Pani dobrała dla mnie za ciemny odcień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo to nietania rzecz a konsultantka źle oceniła koloryt cery :( ja mam ten najjaśniejszy w chłodnym odcieniu i z kolei go uwielbiam :) dzięki za obserwację! ;)

      Usuń
  6. Ale dobroci :) The history of Whoo ma straszne ceny, ale przyznam, że póki co próbowałam z tej firmy tylko kolorowke. Skinfood taniej wychodzi zamówić niż kupić w Sephorze niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z kolei moja pierwsza styczność z tą marką. Ceny ma wysokie, ale krem jest skuteczny, właściwie po jednym zastosowaniu widziałam różnicę. Najlepsza była moja mama: jedno oko posmarowała starym kremem a drugie tym i przepytała całą rodzinę :P każdy wskazał jako lepiej wyglądające to po the history of whoo ;)

      Usuń
    2. A jeszcze co do skinfood - ja oczywiście zamawiam z Korei, ale w przypadku tego kremu podczas dni vip akurat wyszło o dziwo na jedno. Aż byłam zdziwiona...

      Usuń
  7. Ale zaszalałaś kochana, same perełki, ciekawa jestem bardzo tej maski arbuzowej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też, ale najpierw muszę zużyć podobnie działającego Mizon'a ;)

      Usuń
  8. Zastanawiałam się czy kupisz ten krem w saszetkach po Twoim pytaniu na grupie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałaś? :D Ano kupiłam i jestem zadowolona ;)

      Usuń
  9. A niech Cię, tyle cudnych smaczków kosmetycznych :D Płatki pod oczy też mam w planie choć chyba w wersji z szopem tudzież Twoje tylko w złotym kolorze <3
    Co do sklepu warzywnego.. :D No weź! Te opakowania są urocze! :D Wszystkie trzy też chcę, tym bardziej że dostałam próbki pomidora i nawet u mnie sprawdził się genialnie.
    Gratki z okazji własnej domeny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te złote płatki Koelf zamówiłam mamie i również sobie chwali :) z szopem kojarzę, ale nie miałam okazji ich stosować ;) a warzywka niby ładne, dobrze wykonane i urocze ale jakoś nie w moim guście :D już mi się bardziej pandy podobają albo króliczki czy inne zwierzątka ;) ale np. Brzoskwinkę TM lubię. Może po prostu wynika to z mojej awersji do pomidorów i awokado (nie smakują mi :P). A co do domeny - dziękuję, nie było łatwo ją podkupić, czatowałam kilka tygodni ;)

      Usuń
    2. Haha no to tym większe gratulacje! :D
      Zwierzątka też kolekcjonuję jak mam okazję! :D Lodowe misie the Saem póki co zdobyły największą część mojego serca :D (polecam!), z kolei pandziochy są urocze, ale działaniem przeciętne, a krem wybielający do twarzy załatwił mnie na cacy uczuleniem - na wypadek gdybyś się pokusiła to chyba lepiej najpierw zgarnąć próbeczki :(

      Usuń
    3. Nooo, udało się ją podkupić jakiemuś facetowi z Cypru, kolega sprawdzał mi, że tam została ta domena zarejestrowana :P Nie znam lodowych misiów z Saem, muszę je obejrzeć! :D A pandy są śliczne, ale mnie interesuje chyba jedynie krem do rąk ;) Na resztę tylko popatrzę sobie u innych :) Szkoda, że ten krem tak Cię uczulił :(

      Usuń
  10. Gratuluję domeny i miłego używania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow poszalałaś z zakupami : kuszą mnie te produkty pod oczy :D
    Jak napisałaś o kosmetykach z tony moly, że mają dziecięce opakowania to od razu mi się przypomniał mój zabawkowy grill właśnie z różnymi warzywami, talerzami itd :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba kosmetyki pod oczy są naprawdę bardzo dobre, polecam :) ja zabawkowego grilla wprawdzie nie miałam (może rocznik nie ten ;) za moich czasów hitem była mała poczta czy coś w tym stylu :P) ale ewidentnie tak mi się te warzywka kojarzą :D są trochę jak zabawki, ale pomidor i awokado mają całkiem dobrą zawartość :) banan jeszcze czeka w kolejce ;)

      Usuń
  12. warzywne opakowania kradną całą uwagę;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Maskę arbuzową to ja bym chętnie wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię arbuzowe kosmetyki, liczę w jej przypadku na fajne działanie i ładny zapach ;)

      Usuń
  14. Same dobroci! Pomidor, avocado i banan są najlepsze ;) Gratuluję własnej domeny! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tusz Guerlain znam , szału nie ma ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :P Pół biedy, że był gratis ;)

      Usuń
  16. Serdecznie gratuluję własnej domeny ;* Wyczekuję na recenzje kosmetyków azjatyckich, a przy okazji mam pytanko - znasz jakiś super mega lekki krem z filtrem pod makijaż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A co do filtrów - nie mam skóry przetłuszczającej się, ale jedyny, którego tak naprawdę lubiłam używać, to Vichy Idéal Soleil Matujący krem do twarzy SPF 50. Reszta strasznie mnie irytowała w takim lub innym aspekcie i w tym roku chyba wrócę do tego Vichy ;) Stosowałam go na krem nawilżający lub solo, pod podkład albo krem BB :)

      Usuń
    2. Już mi się kilka razy przed oczami przewinął, chyba się w tym roku skuszę... Dziękuję!

      Usuń
    3. Nie ma za co, mam nadzieję, że będziesz zadowolona ;*

      Usuń
  17. Krem z TonyMoly muszę w końcu zakupić. <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Korektor z Maca ma ładny, jasny kolorek. Podoba mi się! A opakowania tych koreańskich mazideł są genialne, jestem gadżeciarą i strasznie mnie kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korektor jest świetny, polecam go każdemu :) Jeśli chodzi o koreańskie mazidła to ja wolę te w "normalnych" słoiczkach, ale z kolei warzywka i owocki skusiły mnie zawartością ;)

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Ja używałam tylko tego :D Polecasz jakiś jeszcze? :)

      Usuń
  20. Trochę się tego nazbierało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta Korea tak wysyłała, że nagle wszystko w marcu przyszło ;) Tak to czekałam, czekałam i nic :P

      Usuń
  21. Świetne zakupy! Miłego testowania :-)
    Mam ten zestaw Spa od Semilaca i sprawdza się u mnie bardzo dobrze (zwłaszcza maska).
    Arbuzowa maseczka do twarzy mnie zaciekawiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja z tego zestawu też jestem zadowolona (najbardziej polubiłam tą białą odżywkę) a maseczka arbuzowa na razie czeka na swój debiut bo wykańczam Mizona limonkowego o podobnym działaniu ;)

      Usuń
  22. Gratuluję ci przejścia na własną domenę :) super! Szkoda że u nas nie ma stacjonarnie takiego wyboru koreańskich i azjatyckich kosmetyków :) niech ci wszystko dobrze służy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;* A co do kosmetyków: niestety nie ma, ale za to mamy sklepy internetowe i ebay :D

      Usuń
  23. Sporo fajnych rzeczy. A te warzywka wyglądają świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ile azjatyckich cudowności! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Faktycznie dużo u Ciebie nowości, potrafisz kusić jak mało kto! Water Brightening Yuja Water Cream też do mnie zawitał i jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi. To będzie mój pierwszy pełnowymiarowy krem azjatycki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy jest się z czego cieszyć, że taki ze mnie kusiciel :P Mam nadzieję, że kremik się sprawdzi, udanego debiutu Kochana! :)

      Usuń
  26. Świetne zakupy miłego testowania!

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam Diora <3 mam nadzieję, że kiedyś będę mogła sobie pozwolić na więcej kosmetyków tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie znam żadnego z tych kosmetyków :D Warzywa wyglądają śmiesznie, ktoś postronny pewnie nie zgadłby, co się w nich kryje :P Miłego testowania :D

    OdpowiedzUsuń
  29. No Kochana, troszkę rzeczywiście poszalałaś. Ale wiosna idzie / przyszła, należy się nam wszystkim :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Dużo ciekawych kosmetyków, w takim razie nie pozostaje nic innego jak życzyć miłego testowania i super recenzji na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  31. oj mamuniu jakie wspaniałości, sama nie wiem co mnie najbardziej zaciekawiło ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Gnojki! Taki dobry krewm wycofać buuuu! Jeny po co dałaś ten kod xD teraz będzie za mną łazić xD. Z tego skinfooda mam masełko ale szczerze mówiąc akurat go nie cierpię , może peeling z tej serii jest faktycznie lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Haha, super. Czasami trzeba poszaleć. Sama zastanawiałam się nad korektorem z MAC-a , ale jednak cena trochę mnie przeraża. Bardzo piękny blog, posty świetne. Zostawiłam follow, więc teraz będę na bieżąco z nowościami. Zapraszam również do mnie, zawsze się odwdzięczam. Pozdrawiam xoxo.
    http://e-ster85.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Te koreańskie opakowania kosmetyków mnie nie przestaną zadziwiać :D w Polsce pewnie tylko omiotłybyśmy je wzrokiem, bo wydawałoby się to tandetne a jak wiemy już, że są z Korei to mamy na nie większą chrapkę :p

    OdpowiedzUsuń
  35. No właśnie tak zawsze stałam nad tymi maskami ze Skinfood w Sephorze i się zastanawiałam... ;) To czekam na recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mam ochotę na kosmetyki Z MACa podkład i cienie, ale boję się, że to będzie niewypał, a ja wydam sporo kasy.... Pozdrawiam. Jestem tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ileż cudowności! Daj znać jak sprawdzą się te gąbeczki, też mam na nie ochotę :-)

    OdpowiedzUsuń
  38. Próbki to lepsza forma sprawdzenia czy dany produkt jest dobry, jak się sprawdza itd. Zawsze lepiej kupić mniej i wydać mniej, nić kupić "zapas" a potem wyrzucić :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja bym poczytała coś o tym kremie z witaminą C. Bardzo ludzie kremy-żele, szybko się wchłaniają i nadają się pod makijaż.

    OdpowiedzUsuń
  40. Tony Moly mam w koszyku na ebayu od dawna i ciągle jakoś trafiają się pilniejsze wydatki, ehhh muszę się zmobilizować :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Dzięki tym odżywkom z semilaca mam znowu paznokcie, dały rade z nimi. Ciekawa jestem pomidora z Tony Moly, mam peeling jabłko i bardzo się z nim polubiłam, w przeciwieństwie do kremu w bananie który wg mnie nie robi nic prócz posiadania pięknego zapachu. Nie srrasz mnie że blend IT po miesiącu się zaczął strzepic bo dopiero co kupiłam 😊 tusz z glamour tez mam i nie jest zły choć mógłby pogrubiac właśnie 😊
    Ogólnie widzę udany miesiąc pod względem zakupów 😊

    OdpowiedzUsuń
  42. Owocowe warzywne kosmetyki wygrały ten post :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :) Chętnie zaglądam również do Was, i jeśli mi się spodoba - obserwuję :) Nie musicie zostawiać osobnych linków!