poniedziałek, 26 października 2020

Eucerin Anti - Pigment Dual Serum, czyli walczymy z przebarwieniami

Jakiś czas temu przeżyłam wysyp niedoskonałości prawdopodobnie związany z włączeniem kolejnego leku. Zostały po nim oczywiście przebarwienia pozapalne, z którymi jeszcze nie umiałam sobie radzić na bieżąco i na moje nieszczęście - po jakimś czasie pięknie się utrwaliły. Niestety ciężko powiedzieć mi dlaczego. Nie chciał działać na nie mój nowy "standard powypryskowy", czyli niacynamid z kwasem azaleinowym, więc stwierdziłam, że czas sięgnąć po coś innego... Padło na polecane akurat przez Inti Skin Anti - Pigment Dual Serum marki Eucerin. Jak się sprawdziło? Czy dało radę okiełznać moje stare przebarwienia? Już Wam mówię!
Eucerin Anti - Pigment Dual Serum
Eucerin Anti - Pigment Dual Serum znajduje się w prostym opakowaniu w kształcie walca. Jedyny bajer, jaki ono posiada, to dwie "komory" wewnątrz i podwójna pompka. W białej części znajduje się produkt z kwasem hialuronowym, a w miedzianej: serum z tiamidolem, czyli substancją, która ma za zadanie ujednolicić nasz koloryt. Pompka sama w sobie działa przyzwoicie, ale ciężko ją uruchomić, tak by od razu produkt zaczął wydobywać się z obu otworów. Dziewczyny na instagramie opracowały już masę patentów na ten problem. Ja swoje serum "uruchomiłam" następująco: zdjęłam dozownik i pompowałam tylko jedną, tą felerną część, aż poleciał z niej kosmetyk. Potem wszystko działało już bez zarzutu. Całość ma 30ml, jest ważne 12 miesięcy od otwarcia i stosowane 2 razy dziennie wystarcza na około miesiąc (niestety zużycia produktu nie da się śledzić na bieżąco). Aby tiamidol zadziałał jak najskuteczniej, należy stosować go cztery razy dziennie. Ja dwa razy aplikowałam serum, a gdy nie nosiłam makijażu, stosowałam w ciągu dnia Punktowy Korektor przeciw Przebarwieniom, również z linii Eucerin Anti - Pigment.
Eucerin Anti - Pigment Dual Serum
Co o swoim kosmetyku mówi producent? "Wpływ promieniowania słonecznego, zmiany hormonalne czy procesy starzenia mogą doprowadzać do zwiększonej produkcji melaniny, co zwiększa ryzyko wystąpienia niepożądanej hiperpigmentacji. Serum rozjaśniające Eucerin Anti - Pigment Dual Serum bardzo skutecznie zwalcza przebarwienia i regeneruje skórę. Ten wyjątkowy produkt łączy w sobie skuteczność dwóch rodzajów serum, które działają na różne sposoby. Opatentowany tiamidol rozwiązuje przede wszystkim problem hiperpigmentacji, a kwas hialuronowy utrzymuje optymalne nawilżenie skóry." Kosmetyk ma więc za zadanie rozjaśnić przebarwienia, zapobiegać powstawaniu nowych, głęboko nawilżać skórę, ujednolicić koloryt cery oraz przywrócić nam młodzieńczy wygląd skóry :) Brzmi kusząco :D
Eucerin Anti - Pigment Dual Serum
Jak już wspomniałam, wewnątrz butelki znajdują się dwa rodzaje serum, które po wyciśnięciu należy ze sobą wymieszać i nałożyć na twarz. Jedno z nich jest żółtawą, dość gęstą emulsją, a drugie to przezroczysty żel. Ja nakładam na twarz jedną pompkę (czasem półtorej) i przy takiej ilości spokojnie wchłania się ono do tego stopnia, że nie musimy obawiać się klejenia, ani innych nieprzyjemnych doznań. Czasem aplikowałam na nie jeszcze krem, czasem nie - zależało to głównie od mojego humoru. Muszę jednak przyznać, że całkiem ładnie współpracowało ono z makijażem i innymi produktami pielęgnacyjnymi, choć ze dwa razy zrolowało mi się w towarzystwie emulsji Avene Cicalfate... Tyle że to tamta ma taki "feler" :P Teraz przyszła pora na zapach... Cóż, przyznać trzeba, że jest kwiatowo - alkoholowy :P To drugie oczywiście szybko się ulatnia, kwiaty zostają z nami ciut dłużej, ale aromat nie powinien nikomu przeszkadzać. U Inti Skin wysłuchałam kiedyś na instastory, że alkohol ma pomóc wniknąć substancji czynnej głębiej w skórę i nie musimy bać się wysuszenia. U mnie faktycznie nie miało to miejsca.
Eucerin Anti - Pigment Dual Serum
Co jednak ze skutecznością? Muszę przyznać, że serum faktycznie działa! (nie bez powodu znalazło się w moich ulubieńcach). Zgodnie z obietnicą, już po dwóch tygodniach pomyślałam "jest ciut lepiej". W trakcie kuracji robiłam sobie zdjęcia i moje stare plamy na czole oraz policzkach faktycznie przez wakacje po prostu się ulotniły (w międzyczasie dorobiłam się nowych, wynikających z okołookresowych "akcji" ale to już inna historia, a na świeże zmiany działa dobrze niacynamid i skinoren). Moja skóra, po usunięciu dawnych przebarwień jeszcze z czasów gdy nie umiałam sobie z nimi radzić na bieżąco, oraz w dużej mierze piegów naprawdę dużo zyskała. Wygląda na młodszą, zdrowszą i po prostu ładniejszą. Dodatkowo, pomimo alkoholu, Eucerin Anti - Pigment Dual Serum naprawdę skutecznie nawilża twarz, co miałam okazję sprawdzić podczas letnich upałów. Więcej od niego nie oczekuję :D 
Jeśli macie problemy ze starymi zmianami pozapalnymi, melasmą albo nie lubicie swoich piegów - polecam! Choć z tymi ostatnimi może być Wam się najciężej rozstać :D Jedyną wadą tego produktu może być dostępność (tylko Notino), oraz cena, wszak by je kupić, trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu 160zł. Mimo to - polecam. Szczególnie, że u mnie kuracja dwoma opakowaniami serum oraz korektorem, przyniosła wspaniałe rezultaty.
Znacie Eucerin Anti - Pigment Dual Serum? Macie problem z przebarwieniami po zmianach trądzikowych? Jak sobie z tym radzicie? A może trapi Was coś innego? Dajcie znać!







poniedziałek, 19 października 2020

Jesienna pielęgnacja i kwasy, czyli mój hit: Tonik Krave Kale - Lalu - yAha

Choć już coraz więcej osób stosuje w pielęgnacji kwasy i retinol przez cały rok, to właśnie jesienią myśli  się o nich szczególnie intensywnie. Jest to polecany przez kosmetologów moment, aby zacząć z nimi swoją przygodę, lub podziałać na skórę silniej niż zawsze, ze względu na brak słońca (wiele tych substancji jest fotouczulająca). A jesień w tym roku jest chyba wyjątkowo mroczna i deszczowa :D Co potrafią kwasy? Głównie złuszczają skórę, i poleca się je do walki z trądzikiem, zmarszczkami, zmęczoną, poszarzoną cerą, oraz w wielu innych przypadkach. Dodatkowo potrafią także uelastycznić, dodać blasku, zniwelować część przebarwień, a często także zadziałać przeciwzapalnie.  Dziś na tapecie jeden z moich ulubionych produktów tego typu, czyli tonik Krave Kale - Lalu - yAha! Jak się u mnie spisał? Już Wam mówię :)
tonik Krave Kale - Lalu - yAha
Tonik Krave Kale - Lalu - yAha umieszczony został w plastikowej butelce, zawierającej 200 mililitrów preparatu, ważnego 12 miesięcy od pierwszego otwarcia. Opakowanie jest twarde i porządne, z chyba niezniszczalną etykietą, zakręcanym korkiem oraz dozownikiem, którym możemy wylać dokładnie tyle toniku, ile nam potrzeba. Co mówi o nim producent? "Tonik zawiera 5,25% kwasu glikolowego pozyskanego z trzciny cukrowej, który jest niezwykle skutecznym i delikatnym składnikiem złuszczającym skórę. Tonik Krave Kale - Lalu - yAHA zawiera wyciągi z zielonych warzyw, czyli jarmużu, szpinaku i pietruszki, których właściwości przeciwutleniające pozytywnie wpływają na stan cery oraz opóźniają proces starzenia. Intensywne nawilżenie zapewnia aloes, kwas hialuronowy oraz witamina B5, a alantoina łagodzi skórę oraz niweluje podrażnienia przynosząc całkowitą ulgę wrażliwej skórze." Jego pH waha się między 3.5 a 4.0 i należy go stosować 2 albo 3 razy w tygodniu. Krave jest oczywiście "Made in Korea" ;)
tonik Krave Kale - Lalu - yAHA
Tonik Krave Kale - Lalu - yAHA ma delikatny, kwaskowo - "zielony" zapach, który jest dla mnie wyczuwalny jedynie z butelki. Jego konsystencja jest typowo wodnista, więc mimo tego, że lubię aplikować tego typu produkty palcami, tym razem postawiłam na waciki ;) Nakładałam go zgodnie z zaleceniami producenta, 3 razy w tygodniu, no może czasem 4... Po przetarciu nim twarzy, całość pięknie wchłania się do matu, a reszta pielęgnacji ładnie z nim współpracuje (ja po kwasach odczekuję z aplikacją kremu i serum około 30 minut). Bardzo cenię go za fakt, że nie szczypie, nie piecze, nie powoduje zaczerwienień, a cera nie łuszczy się w widoczny sposób. Tonik Krave Kale - Lalu - yAHA po prostu zupełnie nie powoduje podrażnień, a kwasy - umówmy się - potrafią czasem narozrabiać ;) Przy tego typu kuracjach warto szczególnie zadbać o nawilżenie i regenerację cery, oraz oczywiście stosować filtry SPF.
Tonik Krave Kale - Lalu - yAHA
Jak więc Krave Kale - Lalu - yAHA działa na skórę? Co tu dużo gadać... Rewelacyjnie! Stosowany regularnie z całą stanowczością znacząco przyczynił się do redukcji zaskórników. Pory są oczyszczone, a na twarzy pojawia się mniej niedoskonałości. Co ważne - gdy zaczęłam jego stosowanie, nie pojawił się u mnie żaden "wysyp" ani nic podobnego. Dodatkowo skóra jest po nim po prostu ładniejsza. Koloryt staje się bardziej jednolity, cera jest gładsza, bardziej jędrna, zmarszczki są jakby mniej widoczne... Ze względu na połączenie kwasów AHA z substancjami łagodzącymi i nawilżającymi, świetnie powinien się on sprawdzić u osób posiadających cery wrażliwe. Mimo, że posiadam ogromne tendencje do rumienia, nigdy nie odnotowałam, by pojawił się on po użyciu toniku Krave. Z chęcią będę do niego wracać :) Jego koszt waha się od 140 do nawet 250zł.
Znacie markę Krave? Stosujecie jesienią kwasy? Jaki jest Wasz ulubiony produkt? Dajcie znać w komentarzach :)



wtorek, 13 października 2020

Kosmetyczne hity ostatniego czasu - pielęgnacja!

Rok 2020 dalej pędzi u mnie dosłownie jak szalony. Mam wrażenie, że dni podczas pandemii dosłownie przeciekają mi przez palce... Od wyłonienia ostatnich ulubieńców minęły już 4 miesiące i zgodnie z moim kalendarzem - właśnie najwyższa pora na kolejnych ;) Co sprawdziło się tym razem szczególnie dobrze? Same zobaczcie! Tym razem szczególnie fanki pielęgnacji powinny poczuć się zainteresowane ;)
Eucerin Anti - Pigment Dual Serum svr sensifine ar
1. Eucerin Anti - Pigment Dual Serum - Stosuję już drugie opakowanie tego produktu i szczerze powiem Wam, że naprawdę jestem z niego bardzo zadowolona. Serum oraz resztę serii, kupiłam z polecenia Inti Skin, ponieważ nie mogłam poradzić sobie z moimi starymi przebarwieniami pozapalnymi. O ile o te świeże potrafię już zadbać tak, by nie zostać w kropki, tak zabrakło mi pomysłu na to, co starsze, pozostałe z etapu "Ratunku! Co począć z tymi kropkami?" :P Tiamidol zawarty w serii Eucerin Anti - Pigment okazał się u mnie naprawdę skuteczny i z czystym sumieniem muszę przyznać, że skóra w końcu jaśnieje :) Jest miłość, będzie jego pełna recenzja ;)
2. SVR Sensifine AR - Mój absolutny HIT, który sprawdził się w przypadku totalnego kryzysu, kiedy to twarz piecze, pali żywym ogniem, jest czerwona jak burak, a Ty cieszysz się w duchu, że mamy obowiązek noszenia masek. Posiada on świetny efekt chłodzący, który ratuje życie w trudnych momentach, a Endothelyol zawarty w kremie poprawia mikrokrążenie, zmniejsza widoczność naczyń krwionośnych i przeciwdziała powstawaniu rumienia. Krem posiada też zielony barwnik neutralizujący optycznie moje bordo na twarzy. Uważam, że ten produkt powinna poznać każda osoba z cerą naczyniową i sprawdzić na sobie, czy czasem nie uratuje jej z opresji ;) U mnie on naprawdę ładnie "wybielał" skórę. (za polecenie dziękuję virulentiss)
Krave kale lalu yaha BasicLab Serum Peptydowe pod Oczy z Argireliną 10% Nawilżenie i Ujędrnienie
3. Krave Kale-lalu-yAHA - To złuszczający tonik, zawierający kwas glikolowy pochodzący z trzciny cukrowej, wyciąg z jarmużu, szpinaku oraz pietruszki, aloes, kwas hialuronowy, witaminę B5 i alantoinę. To wszystko jest nam w stanie zapewnić skuteczne, ale jednocześnie delikatne złuszczenie skóry, oczyszczenie zapchanych porów, oraz wygładzenie cery. Naczytałam się na jego temat u Kasi samych dobrych rzeczy i cóż, ja także jestem w nim zakochana... Na pewno na stałe zagości w mojej łazience i w końcu muszę zmobilizować się do napisania recenzji tego toniku ;)
4. BasicLab Serum Peptydowe pod Oczy z Argireliną 10% Nawilżenie i Ujędrnienie - To leciutka "gęsta woda", która nie pachnie i błyskawicznie wchłania się do matu. W tym momencie używam drugiego opakowania, które dzielę z mamą na pół, bo kosmetyk jest ważny 3 miesiące od otwarcia, a przy jego szalonej wydajności, nie jestem w stanie zużyć go całego. Obie stwierdziłyśmy jednogłośnie, że serum jest genialne i widać znaczącą różnicę w wyglądzie skóry wokół oczu. Kosmetyk faktycznie zapewnił  nam wygładzenie i lifting tej okolicy, a cienie pod oczami są mniej zauważalne. Skóra podczas stosowania serum jest jędrna, bardziej elastyczna, nawilżona, a obrzęki mniejsze. W naszej ocenie, warto wydać na ten kosmetyk pieniądze ;) (tu znajdziecie pełną recenzję)
Maska Nawilżająco - Kojąca Kerastase Specifique, Masque Hydra - Apaisant
5. Maska Nawilżająco - Kojąca Kerastase Specifique Masque Hydra - Apaisant - Ma ona ciekawą, żelową konsystencję oraz bardzo przypadł mi do gustu jej zapach. Jest świeży, może lekko jaśminowy i autentycznie czuć w nim nutkę luksusu. A dodatkowo ten aromat naprawdę zostaje jakiś czas na naszych włosach! Poza tym ten kosmetyk genialnie działa :) Maska świetnie nawilża skórę głowy sprawiając, że skalp jest ukojony i nie swędzi. Włosy po jej użyciu także prezentują się przepięknie. Są wyjątkowo błyszczące, bardzo miłe w dotyku, odbite od nasady i nieobciążone. To chyba dotychczas moja ukochana maska ever :D (tutaj przeczytacie całą recenzję)
I to już wszystko na dziś. Znacie może któregoś z moich ulubieńców? A może miałybyście ochotę poznać? Podzielicie się, co Wam ostatnimi czasy przypadło do gustu? Dajcie koniecznie znać!






wtorek, 6 października 2020

Wrześniowe nowości na początek jesieni

Szczerze powiem, że ostatnio troszeczkę kosmetyków trafiło pod mój dach. To wpadło mi w oko, tamto skusiło dobrą ceną i od ostatniego posta z nowościami jak zwykle co nieco się uzbierało ;) Dodatkowo dostałam też kilka rzeczy w prezencie oraz byłam na urlopie gdzie swoją obecnością kusił DM i Muller... Nie będę jednak zbytnio przedłużać, zobaczcie same co z tego wynikło!

Garnier fructis aloe hair food kerasys pure&charming
W ostatnich miesiącach mocno kuszą mnie wszelkiego rodzaju kosmetyki do włosów. Po latach "posuchy" w tym temacie, spowodowanych zmianami łuszczycowymi we włosach w końcu nadszedł ten dzień, kiedy one ZNIKNĘŁY! I nie ma ich od wiosny :P Powoli testuję więc inne szampony, oraz odżywki, które śmieją się do mnie ze sklepowych półek. Sprawiłam sobie więc cały zestaw Garnier Fructis Aloe Hair Food, składający się z odżywki, maski oraz szamponu, a także odżywkę Kerasys Pure&Charming Perfumed Rinse, którą upolowałam w Biedronce ;)
Kerastase genesis
Kontynuując moją włosową historię... Linia Kerastase Genesis ostatnimi czasy dosłownie wyskakiwała mi z lodówki, więc zapragnęłam zobaczyć, jak sprawdzi się na moich włosach. Zdecydowałam się na Szampon Nawilżająco Rewitalizujący Przeciw Wypadaniu Włosów Kérastase Genesis Bain Nutri-Fortifiant oraz Odżywkę Wzmacniająca do Rzednących Włosów Kérastase Genesis Fondant Renforçateur. Z kolei Kérastase Genesis Masque Reconstituant Maska Wzmacniająca do Włosów Słabych to prezent od mamy. Pojemność spora, ale też włosy długaśkie ;) I wiecie co? Odżywka czeka jeszcze na swoje pięć minut, ale szampon i maskę już kocham!
loreal turz do rzęs, brwi eyeliner
Ostatnio rzadziej się maluję, ale jednak od czasu do czasu nawet kosmetyki kolorowe się kończą :D Postawiłam na trzy swoje pewniaki. Pierwszym z nich jest tusz L'oreal Telescopic False Lash, którego mam już chyba czwarte lub piąte opakowanie, L'oreal Brow Artist Sculpt gości u mnie drugi raz, a będąc w Chorwacji upolowałam mój ukochany eyeliner w żelu L'oreal Super Liner Gel Intenza. Dlaczego minęło tyle lat, a jego nadal nie ma w Polsce ja się pytam?!
eucerin anti pigment
W jednej z Chorwackich aptek upolowałam także 30% rabatu na markę Eucerin. Korzystając z okazji, zakupiłam polecane przez Inti Skin Anti - Pigment Dual Serum. Mam już jego drugie opakowanie i cóż mogę powiedzieć... Zawarta w nim substancja, czyli Tiamidol, stosowany przeze mnie zgodnie z przeznaczeniem (czyli 2-4 razy dziennie) faktycznie sprawił, że nie jestem już w kropki :P Zachęcona dobrymi efektami i niezłą ceną, skusiłam się także na Eucerin Anti - Pigment Night Cream, oraz Anti - Pigment Punktowy Korektor Przeciw Przebarwieniom. Płyn micelarny dostałam gratis do zakupów :)
Balea
Kontynuując temat "pamiątek z wakacji"... Tym razem w DM nie poszalałam jakoś szczególnie, ponieważ kupiłam tam dla siebie łącznie chyba trzy rzeczy. Na tym zdjęciu znajdują się dwie z nich, czyli mydło w płynie Balea Lovely Peach oraz żel pod prysznic Balea Aloe Vera (linia w tych półokrągłych butelkach nie wysusza tak bardzo skóry jak klasyczne żele tej marki). Mydło Kappus Violet Lilac znajdziecie w Muller i jeśli kupicie produkty do mycia rąk w kostce, to polecam Wam je wypróbować. Przepięknie pachną.
Garnier filtr alverde biobaza
W Mullerze kupiłam także ochronną pomadkę do ust Biobaza Bee Balm Lavender/Vanilla (skusił mnie zapach i fakt, że marka ma chyba niezłe składy), oraz polecany także przez Inti filtr Garnier Ambre Solaire Sensitive Advanced Face Fluid. Czeka jeszcze na swoje 5 minut, ale mam nadzieję, że również i ja się z nim polubię ;) Ostatnim kosmetykiem dorwanym w DM jest pomadka z edycji limitowanej Alverde Bambus Ingwer.
petitfee sioris by whishtrend
W ostatnim czasie w Superpharm trafiłam też na świetną promocję moich ulubionych płatków pod oczy. Skusiłam się na dwa opakowania: nowe dla mnie Petitfee Gold Hydrogel Eye Patch, oraz te ukochane: Petitfee Black Pearl & Gold Hydrogel Eye Patch. Trafiły do mnie także dwa koreańskie "dary losu". Pierwszy z nich, to Sioris Time is Running Out Mist, która posiada innowacyjną oraz wielofunkcyjna formułę 3 w 1. To uniwersalny produkt o niskim pH, który działa jak mgiełka, tonik lub serum, zapewniając spragnionej skórze odświeżający zastrzyk nawilżenia oraz odżywienia. Drugi z kolei, to  By Whishtrend Sulphur 3% Clean Gel, czyli nawilżający preparat punktowy w formie żelu, na bazie siarki koloidalnej, który pomaga zapobiegać trądzikowi, odblokowywać pory i łagodzić już istniejące wypryski. Mała rzecz, a cieszy ;)
dottore rossatore svr sensifine ar
Ze sklepu 4skin.pl otrzymałam Dottore Rossatore Resurfacing Cream, czyli krem wygładzający do skóry naczyniowej na noc. Zawiera on  kwas glikolowy, migdałowy, mlekowy, cytrynowy, szikimowy, azeloglicynę i bromelinę, które stopniowo złuszczają zrogowaciałe komórki naskórka, odblokowują pory oraz odsłania nową, rozjaśnioną skórę, jedocześnie jej nie podrażniając. Sama z kolei skusiłam się polecony mi przez Martę krem SVR Sensifine AR. Przeznaczony jest on dla skóry naczyniowej, nadreaktywnej, z tendencją do trądziku różowatego, a poprzez redukcję stanu zapalnego zmniejsza zaczerwienienia i wzmacnia naczynka. Szczerze powiem, że kiedy go kupiłam, miałam bardzo zacny rumień, który nie schodził z twarzy już wcale, a dziś mam wrażenie, że chyba zapowiada się nowy hit :P
avon perfumy
Wodę perfumowaną Avon Magnolia en Fleurs z linii Artistique także dostałam w prezencie. Dla mnie to bardzo uniwersalny, świeży, kwiatowy zapach na każdą porę roku, z wyczuwalnymi nutami magnolii i piżma. Bardzo dobre wrażenie zrobiła na mnie jego trwałość. Jeśli chodzi o stosunek jakości do ceny - naprawdę jestem pod wrażeniem :) Chętnie wypróbowałabym jeszcze pozostałe dwa zapachy z linii Artistique :D
I to już wszystko na dziś. Coś szczególnie wpadło Wam w oko? A może któryś z produktów miałyście już okazję testować na sobie? Dajcie koniecznie znać!






środa, 30 września 2020

Bitwa balsamów! Soraya Rosarium - Regenerujący Balsam do Ciała Różany vs. Nawliżający Balsam do Ciała Różany

Regularne stosowanie balsamów do ciała zawsze było moją "piętą achillesową". Mimo to, zawsze po urlopie moje ciało po kontakcie z solą, morską wodą, słońcem i plażą domaga się dopieszczenia ;) Tym razem pomogły mi w tym dwa produkty: Soraya Rosarium Regenerujący Balsam do Ciała oraz Soraya Rosarium Nawilżający Balsam do Ciała. I teraz znajcie mą pomysłowość xD Prawą stronę smarowałam wersją nawilżającą, a lewą regenerującą, aby jak najlepiej móc je porównać. Który z tych dwóch produktów spisał się lepiej? A może nie ma większej różnicy? Już Wam mówię :D

Soraya Rosarium
Przede wszystkim zacznę może od prezentacji całej linii Soraya Rosarium. Jest to nowość marki, skupiona na nawilżaniu, odżywianiu i pielęgnacji skóry dojrzałej. W jej skład wchodzą dwa wspomniane wyżej balsamy, oraz Rosarium Odżywczy Krem - Maska na noc 40-50+, Rosarium Ujędrniający Krem Różany 50+, Rosarium Przeciwzmarszczkowy Krem Różany 40+ (będą w sam raz dla mojej mamy, ale być może podzielę się z kimś jeszcze ;)), Rosarium Tonik - Esencja Różana, Rosarium Różane Mleczko do Demakijażu, Rosarium Przeciwzmarszczkowy Krem Różany pod Oczy, Rosarium Wygładzające Serum Różane, oraz Rosarium Wygładzająca Kremowa Maseczka Różana. Jeśli macie ochotę, to więcej produktów marki Soraya znajdziecie tutaj. Wróćmy jednak do głównych bohaterów naszej opowieści...
Soraya Rosarium Nawilżający regenerujący balsam do ciała Różany
Opis producenta
Soraya Rosarium Nawilżający Balsam do Ciała: Sensoryczna, rozpieszczająca zmysły aksamitna formuła, która błyskawicznie się wchłania, intensywne nawilżenie i wygładzenie skóry ciała, a do tego 97% składników pochodzenia naturalnego. Zanurz się w różanym ogrodzie oraz poczuj moc wyjątkowych składników. Wody różanej, która nawilża skórę i poprawia jej jędrność, a także naturalnych polisacharydów, pochodzących z peruwiańskiego drzewa Tara. Kompozycja zapachowa to połączenie kwiatowych nut róży, fiołka oraz irysa ze zmysłową bazą opartą na wanilii i drzewie sandałowym.
Soraya Rosarium Regenerujący Balsam do Ciała: Sensoryczna, rozpieszczająca zmysły bogata formuła, która błyskawicznie odżywia. Jedwabiście gładka skóra oraz odczucie regeneracji, a do tego 97% składników pochodzenia naturalnego. Zanurz się w różanym ogrodzie i poczuj moc wyjątkowych składników. Olej z róży piżmowej i ekstrakt z róży stulistnej działają przeciwstarzeniowo, regenerują oraz wzmacniają skórę, a masło shea – odżywia, zmiękcza i wygładza skórę ciała. Kompozycja zapachowa to połączenie kwiatowych nut róży, fiołka oraz irysa ze zmysłową bazą opartą na wanilii i drzewie sandałowym.
Opakowanie
Soraya Rosarium Nawilżający Balsam do Ciała: Całość znajduje się w białej, miękkiej plastikowej tubie, utrzymanej w biało - różowej kolorystyce oraz grafiką lekko stylizowaną na "retro". Zamknięcie na klik ułatwia aplikację. Całość zawiera 200 mililitrów i jest ważna 12 miesięcy od otwarcia.
Soraya Rosarium Regenerujący Balsam do Ciała: jak wyżej, jedynie opis i grafika róży minimalnie się różnią.
Soraya Rosarium Nawilżający regenerujący balsam do ciała Różany
Zapach
Soraya Rosarium Nawilżający Balsam do Ciała: Całość na początku pachnie nieoczywiście i bardzo świeżo. Od razu po nałożeniu wybijają się nuty kwiatowe, będące dla mnie głównie połączeniem subtelnej róży oraz irysa, ale zaraz potem balsam zaczyna delikatnie "iść" w stronę drzewa sandałowego i wanilii. Całość jest subtelna i nie powinna zmęczyć nawet wrażliwych nosów, mimo że chwilę utrzymuje się na skórze. Myślę też, iż zapach skomponowano w taki sposób, że może się on spodobać nawet osobom nie lubiącym róży w tradycyjnym wydaniu.
Soraya Rosarium Regenerujący Balsam do Ciała: Dokładnie taki, jak wyżej
Konsystencja
Soraya Rosarium Nawilżający Balsam do Ciała: Balsam ma formę lekkiego mleczka, które bez problemu można rozsmarować na ciele. Nie klei się i bardzo szybko wchłania.
Soraya Rosarium Regenerujący Balsam do Ciała: Konsystencja tej wersji jest odrobinę cięższa. Balsam jest gęstszy, potrzeba więcej czasu aby dokładnie go rozsmarować i odrobinę dłużej się wchłania, ale też nie musimy obawiać się klejenia. Jestem w tej materii marudna, ale on też mi odpowiadał.
Soraya Rosarium Nawilżający regenerujący balsam do ciała Różany
Działanie
Soraya Rosarium Nawilżający Balsam do Ciała: Skóra już po pierwszym użyciu staje się gładsza, sprężysta i po prostu ładniejsza, a przy regularnym, wieczornym stosowaniu udaje mu się utrzymać estetyczny wygląd skóry. Dzięki tej wersji staje się ona nawilżona, odżywiona oraz wygładzona, a ja nie odczuwam żadnej suchości, swędzenia czy ściągnięcia. Co ważne - w przypadku małych ranek i skaleczeń, nie powoduje żadnego szczypania. Nie można spodziewać się po nim cudów, bo to lekki produkt do codziennej pielęgnacji, ale jednocześnie to dobry balsam, dla osób, które powinny, a nie lubią smarować się na co dzień.
Soraya Rosarium Regenerujący Balsam do Ciała: Tutaj także skóra już po pierwszym użyciu staje się gładsza, sprężysta i ładniejsza, ale ten efekt utrzymuje się zdecydowanie dłużej po pierwszej aplikacji. Również przy regularnym stosowaniu dobrze utrzymuje ciało w dobrej kondycji. Jest ładnie nawilżone, odżywione i wygładzone, a uczucie suchości i ściągnięcia odchodzi w siną dal. Sporą zaletą jest to, że także nie szczypie, kiedy mamy na ciele jakieś ranki. Szybciej zregenerował mi skórę na początku, ale potem działał już praktycznie tak samo, jak nawilżająca wersja
Podsumowanie
Ze względu na łatwość i komfort stosowania wybieram wersję nawilżającą. Wprawdzie regenerująca odżywiła swoją "stronę" szybciej, ale przy regularnym stosowaniu nie widać między nimi istotnych różnic, a pod względem konsystencji, aplikacji i wchłaniania, bardziej odpowiadał mi Soraya Rosarium Nawilżający Balsam do Ciała. 
A Wy używacie codziennie balsamu do ciała, czy również ten temat u Was kuleje? Macie jakiegoś swojego ulubieńca? A może znacie już linię Soraya Rosarium, bądź coś wpadło Wam w oko? Dajcie koniecznie znać!

sobota, 26 września 2020

Cosrx Centella Blemish Cream, czyli łagodzimy problemy

Szczerze Wam powiem, że dość długo nie zdawałam sobie sprawy, jak ogromny wpływ na naszą skórę mają leki, które w gruncie rzeczy zażywamy na coś innego. Moja cera, po włączeniu leczenia tocznia układowego na przestrzeni kilku lat zmieniła się z normalnej ze skłonnością do przesuszenia, w lekko przetłuszczającą się w strefie "T" z delikatną tendencją do zaskórników, rumienia oraz epizodów wypryskowych. Oczywiście ja w tym temacie byłam zielona niczym "szczypior na wiosnę", ale inspirowana przez Myskinstoryy oraz Interendo postanowiłam wziąć byka za rogi i zawalczyć z nowościami, które przyniósł mi los. Tak oto weszłam w posiadanie Cosrx Centella Blemish Cream. Czy mi pomógł? Jak sprawdził się u mnie? Już mówię ;)

Cosrx Centella Blemish Cream
Cosrx Centella Blemish Cream znajduje się w małym, plastikowym opakowaniu, zawierającym 30g. produktu. Na pierwszy rzut oka całość wygląda skromnie, ale uwierzcie mi - jest naprawdę bardzo estetycznie! Na zużycie go mamy 12 miesięcy od pierwszego otwarcia. Co o swoim kosmetyku mówi producent? "To lekki krem do twarzy na bazie wąkrotki azjatyckiej, który wykazuje właściwości przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Produkt ten wycisza stany zapalne oraz ogranicza powstawanie nowych. Zawiera tlenek cynku, wysuszający i przyspieszający gojenie się skóry, a także olejek z drzewa herbacianego, który działa odkażająco i przeciwbakteryjnie. Krem koi skórę i pozostawia ją nawilżoną. Dodatkowo znajdziemy w nim także wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej."
Cosrx Centella Blemish Cream
Cosrx Centella Blemish Cream ma białą barwę i dla mnie pachnie zupełnie jak eukaliptus, którego oczywiście nie ma w składzie :P Konsystencja kosmetyku jest dość dziwna. Z jednej strony lekka i szybko wchłaniająca się, a z drugiej strony przypomina trochę gęsty krem Nivea... Nie będę ukrywać - mam drobny problem z dokładnym opisaniem o co mi chodzi. Po nałożeniu na twarz, całość jest nieco tępa i trzeba odrobinę przyłożyć się do rozsmarowania tego produktu. Gdy już uda nam się krem nałożyć - bardzo szybko wchłania się niemalże do matu, pozostawiając po sobie przyjemne uczucie wygładzenia oraz uwaga: lekkiego wybielenia :D (na szczęście ten efekt znika). Warto nakładać go bardzo oszczędnie i jeśli stosujecie go na całą twarz (mnie zdarzało się też punktowo), to najlepiej spisuje się on solo. Kosmetyk nałożony na nieodpowiednie serum potrafił kaprysić i cały się zrolować :P U mnie jest on bardzo wydajny, choć szczerze powiem, że na zdjęciach widzicie już któryś z kolei słoiczek ;) Używałam go także pod makijaż i również dawał sobie radę ;)
Cosrx Centella Blemish Cream
Jak zatem Cosrx Centella Blemish Cream się u mnie sprawdza? Już chyba sam fakt, że posiadam któreś z kolei opakowanie zasugerował Wam, że GENIALNIE :D Po pierwsze ten krem robi dokładnie to, co obiecuje producent: reguluje wydzielanie sebum, łagodzi, koi, wycisza stany zapalne, przyspiesza gojenie skóry, oraz lekko nawilża (jak dla mnie może trochę za słabo). Poza tym, ma on działanie silnie przeciwzapalne, które naprawdę pokazało co potrafi zarówno w przypadku ewentualnych "niespodzianek", jak i w walce z moim rumieniem "by toczeń", wszak on lubi wszystko co ma tego typu właściwości (od tabletek, po kosmetyki xD).  Podczas stosowania kremu, zauważyłam że pojawia się u mnie mniej zaskórników niż zwykle, skóra szybciej się regeneruje i rumień jest zdecydowanie mniejszy, bądź nie ma go wcale ;) Już nie potrafię bez niego żyć :P
Cosrx Centella Blemish Cream
Za opakowanie Cosrx Centella Blemish Cream zapłacicie w Polsce około 80zł, ale biorąc pod uwagę wydajność oraz działanie - zdecydowanie warto. Ja sama, poza "grupą docelową" producenta poleciłabym go także osobom, które chorują na trądzik rumieniowaty, bądź toczeń układowy oraz mają problem z tzw. motylem. U mnie naprawdę dobrze sprawdził się on jako kosmetyk kojący i regenerujący tego typu zmiany, a kilka razy uchronił mnie przed używaniem maści sterydowych, stosowanych do leczenia zmian skórnych w toczniu (choć na przykład w tamtym tygodniu się nie udało i znowu się leczę :/). Mimo wpadek z rolowaniem, już chyba zawsze będę go mieć w domu :D
A Wy miewacie problemy z trądzikiem, rumieniem, bądź przetłuszczaniem się skóry? Jak sobie z tym radzicie? Znacie Cosrx Centella Blemish Cream? A może używacie innych kosmetyków tej marki? Dajcie znać!

niedziela, 20 września 2020

Vita Liberata Blur Luminosity - Rose, czyli rozświetlenie z Topestetic

Na początku chciałabym Was przeprosić za to długie milczenie na blogu ;) Niestety, ale mój organizm czuje jesień, zdrowie nieszczególnie mi dopisuje, a ostatni tydzień był chyba niekończącym się pasmem wszelkiej maści problemów. Wracając jednak do tematów kosmetycznych - od wielu lat rozświetlacze to taki mój mały konik, choć stosunkowo rzadko wspominam o nich na blogu. Oczywiście lwią część kolekcji stanowią te w formie pudrowej, prasowanej, ale naleźć u mnie można także kosmetyki rozświetlające w sztyfcie, kremie, albo sypkie. Dziś pora na recenzję produktu Vita Liberata Blur Luminosity - Rose. Jak się on u mnie spisał? Kto będzie z niego zadowolony? O tym już za chwilę ;)

Vita Liberata Body Blur Luminosity - Rose
Vita Liberata Body Blur Luminosity w kolorze Rose umieszczono w eleganckiej tubie, wykonanej z dobrej jakości plastiku. Nakrętka i dozownik mają kolor różowego złota, a napisy nie wycierają się podczas użytkowania i przewożenia (tak, ten rozświetlacz był ze mną na urlopie). Ogólnie rzecz biorąc nie ma się tu do czego przyczepić. Pompka także działa bez zarzutu, choć warto uważać, by nie wylać sobie zbyt dużo produktu na raz. Całość zawiera 30ml i jest ważna 6 miesięcy od otwarcia. Można go stosować zarówno do twarzy, jak również do ciała. Co na temat swojego kosmetyku mówi producent? "Ten kremowy rozświetlacz dodaje skórze perłowy, romantyczny różowy poblask, a organiczny aloes i masło shea odżywiają oraz chronią skórę. Należy aplikować niewielkie krople, wklepać opuszkami palców lub rozprowadzić pędzlem. Nadaje promienny blask na kościach policzkowych i pod łukiem brwiowym. Wypróbuj go także na kościach obojczykowych, ramionach i przedramionach oraz wierzchu nóg."
Vita Liberata Blur Luminosity - Rose
Vita Liberata Blur Luminosity - Rose ma lekką, żelowo - płynną konsystencję, która z łatwością rozprowadza się na skórze, a efekt bez większych problemów można stopniować. Ja aplikuję ten kosmetyk palcami lub gąbeczką. Najlepiej aplikowało się go na gołą skórę lub filtr, wszak nałożony w zbyt dużej ilości na podkład lub krem BB potrafił zrobić w nim "dziury", wiec w tej materii zalecam oszczędność i postawienie na naturalny efekt z użyciem 1-2 warstw. Mały minus rozświetlacz ma u mnie również za zapach. Trochę przypomina mi on balsamy brązujące, albo samoopalacze, ale prawdopodobnie spowodowane jest to dbałością producenta o skład i brak substancji zapachowych.
Vita Liberata Blur Luminosity - Rose
Powiem szczerze, że uwielbiam sam efekt, jaki ten rozświetlacz gwarantuje (na zdjęciu widzicie jedną warstwę). Stosuję go na szczyty kości policzkowych, łuk kupidyna, do rozświetlenia wewnętrznych kącików oczu, łuków brwiowych oraz obojczyków. Po dokładnym roztarciu jest on srebrzysty, lekko wpadający w róż, bardzo delikatny, chłodny i w sam raz dla bladych twarzy lub nieopalonego ciała, któremu chcemy dodać odrobinę blasku. Jeśli macie inny typ urody - nie martwcie się! Producent pomyślał także o karnacjach ciepłych, ciemniejszych i stworzył również wersję złotą, więc jeśli różowo-srebrna Ci nie odpowiada, może warto zerknąć w stronę tej drugiej...? Teraz pora na to, co lubię w nim najbardziej... Ten rozświetlacz nie ma drobinek! Po jego użyciu otrzymujemy tylko piękną, gładką taflę, w sam raz do stosowania na co dzień do delikatnego makijażu. U mnie ma on trwałość całodniową, po nałożeniu go rano, wieczorem wygląda na policzkach tak samo dobrze. Nieutrwalony na ciele trzymał się około 4 godzin :)
Vita Liberata Blur Luminosity - Rose kosztuje w Topestetic 135zł, a dostawa jest darmowa. Według mnie, to przede wszystkim genialny produkt na wiosnę, lato oraz wczesną jesień, ale sprawdzi się też u amatorek subtelnego make up'u. Teraz, gdy delikatniej i rzadziej się maluję bardzo lubię po niego sięgać. Znacie ten kosmetyk? A może macie swoich ulubieńców marki Vita Liberata albo polecacie coś z oferty Topestetic? Jakich rozświetlaczy teraz używacie? Dajcie koniecznie znać!

poniedziałek, 14 września 2020

Kerastase Resistance Extentioniste Odżywka Wzmacniająca do Włosów Długich z Ceramidami - co myślę na jej temat?

Witam Was po urlopie! Szczerze powiem, że przerwa od wszystkiego była mi niesamowicie potrzebna, a wyjazd do Chorwacji wyjątkowo dobrze nam zrobił. Wracając jednak do tematów kosmetycznych, dziś w końcu pora na recenzję Odżywki Wzmacniającej do Włosów Długich z Ceramidami Kerastase Resistance Extentioniste. Miałam ją ze sobą na wyjeździe, zużyłam całą i wypróbowałam ten kosmetyk w naprawdę najróżniejszych warunkach ;) Czy polecam? Już Wam mówię!

Kerastase Resistance Extentioniste Odżywka Wzmacniająca do Włosów Długich z Ceramidami
Kerastase Resistance Extentioniste Odżywka Wzmacniająca do Włosów Długich z Ceramidami znajduje się w prostej, zielonej tubie, zawierającej 200ml produktu, a na zużycie zawartości mamy 12 miesięcy. Samo opakowanie wykonane jest z miękkiego plastiku, z którego łatwo wydobyć zawartość, ale ma ono pewne wady. Wolałabym, aby zamknięcie było "na klik" (tu producent zaserwował nam zakręcany korek), a podczas wyjazdu, okazało się, że z tuby "skruszył się" srebrny pasek przy literze "K"... Poza tym, nie mogę się do niczego przyczepić, ponieważ kosmetyk łatwo się dozuje i bez większych problemów możemy wydobyć interesującą nas ilość ;) Co na temat tego produktu mówi sam producent? "Odżywka dedykowana jest włosom długim, które wykazują oznaki takie jak: matowienie, kruchość, łamliwość, rozdwojone końcówki, odwodnienie. Produkt posiada niesamowicie lekką konsystencję. W specjalnie opracowanej formule można znaleźć taurynę, która ochrania włókna włosów przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych, a także ceramidy, umożliwiające regenerację powierzchni i zmiękczające włosy. Tauryna ochrania pasma przed czynnikami zewnętrznymi. Specjalnie dobrane składniki odżywcze domykają łuski, a to przeciwdziała nadmiernemu oddawaniu wody. Odżywka wzmacnia i ochrania nasze włosy, zmniejszając ich łamliwość i rozdwajanie końcówek, przyspieszając ich wzrost".
Kerastase Resistance Extentioniste Odżywka Wzmacniająca do Włosów Długich z Ceramidami
W pełni muszę zgodzić się z producentem w kwestii konsystencji tejże odżywki. Przypomina ona leciutkie mleczko, które bez problemu rozprowadza się po włosach. Całość jest stosunkowo rzadka, ale mimo to nie spływa z czupryny, ani nie ześlizguje się z rąk. Bardzo ciekawy jest tutaj także zapach :) Dla mnie to bardzo elegancki aromat, łączący nienachalną słodycz z delikatną nutą świeżości. Mnie przypomina letnie perfumy :) Jakiś czas zapach utrzymuje się na włosach, ale jest on na tyle delikatny, że nikomu nie powinien przeszkadzać ;) Przy włosach mojej długości, czyli za łopatki, jak na razie jedyną wadą okazała się jej wydajność... Zużyłam ją uwaga: w miesiąc! :D
Kerastase Resistance Extentioniste Odżywka Wzmacniająca do Włosów Długich z Ceramidami
Co zatem z działaniem Kerastase Resistance Extentioniste Odżywki Wzmacniającej do Włosów Długich z Ceramidami? Muszę przyznać, że zrobiła ona na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Moja czupryna dzięki niej stała się pięknie błyszcząca, pasma są nawilżone, gładkie, elastyczne oraz bardzo miłe w dotyku, a jednocześnie nieobciążone. Odżywka okazała się trochę za słaba jedynie gdy byłam w Chorwacji. By zregenerować pasma po słońcu i wyjątkowo słonej wodzie, musiałam sięgnąć po cięższy kaliber, czyli po maskę. W normalnych warunkach jednak jest ona  idealna do tego, by skutecznie zadbać o pielęgnację długich włosów :)
Przy długości "za łopatki" do wad Kerastase Resistance Extentioniste Odżywki Wzmacniającej do Włosów Długich z Ceramidami należy zaliczyć właściwie tylko stosunek wydajności do ceny. Na przykład na fryzomania.pl kosztuje ona 111zł, ale według mnie, jeśli macie długie, niskoporowate włosy - warto ;)
Znacie markę Kerastase? Macie wśród jej oferty swoich ulubieńców? Jak dbacie o swoje włosy i skórę głowy? Dajcie koniecznie znać!






sobota, 29 sierpnia 2020

Basiclab Esteticus Serum Nawilżenie i Wypełnienie z 15% trehalozą, 10% peptydem SNAP-8 i małocząteczkowym kwasem hialuronowym

Ostatnio wiele razy pisałam Wam, że miewam problemy z odbudową bariery hydro - lipidowej skóry. Problem ten lubi nawracać, więc chętnie goszczę u siebie produkty, które pomagają się z nim uporać. Idąc tym tropem, postanowiłam wypróbować kosmetyk Basiclab Esteticus Serum Nawilżenie i Wypełnienie z 15% trehalozą, 10% peptydem SNAP-8 i małocząteczkowym kwasem hialuronowym, które dedykowane jest wszystkim rodzajom skóry, jakie ten problem dotyka, oraz rekomenduje się je podczas kuracji wysuszających (retinol, kwasy, tretynoina). Jak się u mnie sprawdziło? Już Wam mówię ;)

Basiclab Esteticus Serum Nawilżenie i Wypełnienie z 15% trehalozą, 10% peptydem SNAP-8 i małocząteczkowym kwasem hialuronowym
Basiclab Esteticus Serum Nawilżenie i Wypełnienie z 15% trehalozą, 10% peptydem SNAP-8 i małocząteczkowym kwasem hialuronowym umieszczono w białym, prostym opakowaniu z pipetą. Przyznam szczerze, że ten minimalizm mnie urzekł i całość bardzo mi się podoba ;) Kosmetyk jest zdatny do użytku 3 miesiące od pierwszego otwarcia oraz kryje w sobie 30ml emulsji. W sklepie producenta można dostać także mniejsze wersje tego serum.
Basiclab Esteticus Serum Nawilżenie i Wypełnienie z 15% trehalozą, 10% peptydem SNAP-8 i małocząteczkowym kwasem hialuronowym
Co na temat Basiclab Esteticus Serum Nawilżenie i Wypełnienie z 15% trehalozą, 10% peptydem SNAP-8 i małocząteczkowym kwasem hialuronowym mówi sam producent? "To aktywne serum w postacie emulsji na bazie neuropeptydu SNAP - 8, trehalozy, koenzymu Q10 skwalanu i niacynamidu. Zapewnia wielokierunkowe działanie nawilżające, odbudowujące barierę lipidową oraz wypełniające zmarszczki mimiczne." Jednym z bardzo ciekawych składników, które ono zawiera, jest trehaloza. "Skutecznie przyczynia się ona do poprawy kondycji cery zwiększając poziom nawilżenia i redukując efekt ściągnięcia. Jest to jeden z najskuteczniejszych składników nawilżających skórę, wykorzystywany również w farmacji" (ja np. lubię krople do oczu zawierające ten składnik). Trehaloza nie tylko nawilża ale i wzmacnia naturalne funkcje bariery ochronnej naskórka. Łagodzi i przeciwdziała podrażnieniom. Zwiększając poziom nawilżenia skóry zwiększa jej elastyczność i jędrność a także wygładza drobne zmarszczki.  Brzmi obiecująco, nieprawdaż? ;) 
Basiclab Esteticus Serum Nawilżenie i Wypełnienie z 15% trehalozą, 10% peptydem SNAP-8 i małocząteczkowym kwasem hialuronowym
Wewnątrz buteleczki, znajduje się gęsta emulsja w kremowym kolorze. Momentami formuła zdawała mi się tak skoncentrowana, że wątpiłam, czy akurat pipeta jest tu najlepszym sposobem dozowania i nie lepiej spisałoby się np. opakowanie z pompką. Mimo wszystko, całość działa w miarę sprawnie, szczególnie jeśli przechowujemy kosmetyk w temperaturze pokojowej. Mimo deklaracji producenta, że serum jest bezzapachowe, ja wyczuwam tu bardzo delikatną, słodkawą nutę. Po nałożeniu na twarz łatwo je rozsmarować, ale potrzebuje ono chwili, żeby się wchłonąć. Serum pozostawia po sobie lekki, ale dość mocno świecący film, jednak nie musicie się obawiać - nie klei się ;) Co ważne - nie warto też przesadzać z ilością nakładanego kosmetyku ;) Dodatkowo zauważyłam, że muszę uważać co pod nie nakładam, ponieważ dwa razy zrolowało mi się na dwóch różnych produktach. U mnie świetnie zdawało egzamin w pielęgnacji nocnej. Rolowanie zniechęciło mnie do stosowania go pod makijaż i wybaczcie - nie spróbowałam ani razu :P
Basiclab Esteticus Serum Nawilżenie i Wypełnienie z 15% trehalozą, 10% peptydem SNAP-8 i małocząteczkowym kwasem hialuronowym
Jak zatem działa u mnie Basiclab Esteticus Serum Nawilżenie i Wypełnienie z 15% trehalozą, 10% peptydem SNAP-8 i małocząteczkowym kwasem hialuronowym? Świetnie! Przede wszystkim, moje problemy z barierą hydrolipidową szybko zostały zażegnane. Skóra stała się pięknie nawilżona, odżywiona i ukojona, a rumień zupełnie mi nie dokuczał. Wszystkie niedoskonałości oraz przebarwienia znikały szybciej, a moja cera była jędrna, gładka, miła w dotyku, elastyczna - no wyglądała naprawdę ładnie :) Dodatkowo nie da się ukryć, że moje zmarszczki na czole i bruzdy nosowo wargowe stały się mniej widoczne. Nie odnotowałam również częstszego niż standardowego pojawiania się wszelakich niedoskonałości. 
Generalnie pomimo nieprzyjemnej akcji z rolowaniem, bardzo podoba mi się działanie tego produktu i jeśli macie problemy z barierą hydrolipidową skóry, bądź planujecie wdrożyć jesienią kurację retinoidami, warto się w nie zaopatrzyć. Na stronie BasicLab kosztuje 190zł, ale producent bardzo często na swoim instagramie oferuje kody rabatowe, więc można upolować je taniej :)
A Wy miałyście już styczność z kosmetykami BasicLab? Macie jakichś swoich ulubieńców? A może miałyście okazję testować już to serum i podzielicie się wrażeniami? Dajcie koniecznie znać!




poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Wakacyjne nowości: Edycja 2020

W lipcu nie trafiło do mnie zbyt wiele produktów kosmetycznych, a jeśli już, to były to głównie prezenty, które mogliście oglądać na moim instagramie. Cały pierwszy miesiąc wakacji był dla nas bardzo nerwowy i właściwie praktycznie w stu procentach spędziliśmy go z mężem w domu... (nie, nie kwarantanna, ale nie cierpiąca zwłoki operacja oraz rekonwalescencja z powikłaniami). Z tego powodu zrezygnowałam z publikacji posta z raptem bodajże trzema czy czterema nowościami, ale postanowiłam zrobić wakacyjne podsumowanie wszystkiego, co do mnie przybyło :) Zapraszam Was serdecznie do czytania i (głównie) oglądania! Mam nadzieję, że coś wpadnie Ci w oko ;)

Skin79 Lovely pump up eyeliner liquid camouflage
Jeśli chodzi o kwestię kolorówki, to pojawiło się jej u mnie przez ostatnie dwa miesiące naprawdę mało. Pierwsza rzecz, to pewniak, który towarzyszy mi chyba już od 10 lat, czyli Skin79 Super+ Beblesh Balm Cream Vip GoldTutaj znajdziecie jego pełną recenzję. W Hebe można było dostać go swojego czasu w naprawdę świetnej cenie i cóż... Nie potrafiłam mu się oprzeć. Drugim kosmetykiem jest Lovely Liquid Camouflage Conceal&Contour. To już moje trzecie opakowanie i muszę przyznać, że bardzo go lubię. Nie ciemnieje w ciągu dnia, nie uwydatnia linii mimicznych w okolicach oczu (choć ja i tak prawie ich nie mam), dobrze zakrywa cienie, jest trwały i wygodnie się go stosuje. Dużą zaletą jest także jego niska cena, ale niestety musimy liczyć się także z faktem, że jest średnio wydajny. Tylko trzecia rzecz to zupełna nowość, ale chyba już wkradła się w moje łaski. Jest to Lovely Pump Up Brush Eyeliner i coś czuję, że fanki malowania kresek pisakami powinny być usatysfakcjonowane. Ma elastyczną końcówkę w formie pędzelka, jest trwały i posiada piękny, głęboki kolor. Czego chcieć więcej? ;)
Eucerin Anti-Pigment Dual Serum Rozświetlające do Twarzy Przeciw Przebarwieniom Skóry
Eucerin Anti-Pigment Dual Serum Rozświetlające do Twarzy Przeciw Przebarwieniom Skóry zdecydowałam się kupić ze względu na fakt, iż miałam wrażenie, że moja dotychczasowa walka z nimi to coś, co przypomina akcję Don Kichota ze słynnymi wiatrakami. Jedno zniknęło, witamy drugie! Do niacynamidu i kwasu azaleinowego, który już stosuję, dołączył więc jeszcze jeden składnik - tiamidol. To specyfik zalecany typowo przy zmianach typu melasma i hiperpigmentacji (z którą od lat mam na pieńku), a ja stosuję go także na przebarwienia pozapalne. Na pewno napiszę Wam o nim coś więcej jak zużyję buteleczkę ;) Kupiłam je oczywiście z polecenia inti_skin.
Purito benton skinoren
W związku z tym, że mój poprzedni produkt z niacynamidem się skończył, a to jeden z filarów mojej pielęgnacji, postanowiłam wypróbować coś nowego i porównać słynnego "Rekinka" z Purito Galacto Niacin 97 Power Essence. Kosmetyk ten zawierająca 92% filtratu ze sfermentowanych drożdży oraz 5% niacynamidu i także działa rozjaśniająco, przeciwzmarszczkowo, nawilżająco, a do tego wspomaga kontrolę nadmiernej produkcji sebum. Sprawdzimy, który będzie u mnie lepszy ;) Na tonik Benton Aloe BHA Skin Toner skusiłam się pod wpływem impulsu, robiąc zakupy w Hebe. Miał bardzo dobrą cenę, ciekawił mnie już od lat i wpadł do koszyka. W wakacje trafiła do mnie także trzecia już tuba Skinoren Rosacea. Kwas azaleinowy dobrze sprawdza się u mnie zarówno jeśli chodzi o wszelkie zmiany zaskórnikowe, rumień, jak i w przypadku wszelakich przebarwień. Od dłuższego czasu zawsze mam go w domu i zapewne szybko się to nie zmieni :D
somebymi yuja niacin
W ostatnim miesiącu kupiłam także dwa produkty koreańskiej marki SOME BY MI, z linii Yuja Niacin. Bardzo dobrze sprawdza się u mnie SOME BY MI Yuja Niacin 30 Days Blemish Care Serum, które dzięki zawartości 82% wyciągu z koreańskiej yuzu  i 5% niacynamidu rozjaśnia przebarwienia oraz nawilża skórę. Serum hamuje wytwarzanie się melaniny, rewitalizuje matową skórę i dostarcza jej witalności, dzięki zawartości 12 rodzajów witamin. Jeśli czujecie się zaciekawione - tu znajdziecie całą recenzję. Tym razem, postanowiłam nabyć do kompletu także SOME BY MI Yuja Niacin Brightening Moisture Gel Cream, czyli lekki żel rozświetlający z tej samej linii :) Zobaczymy, jak się sprawdzi ;)
odżywki anwen
W te wakacje moja uwaga skupiła się w dużej mierze na pielęgnacji włosów, w którą "wkręciła mnie" mama :D Za jej sprawą, kupiłam sobie Odżywki Anwen. Postawiłam na Nawilżający Bez, Proteinową Magnolię i Emolientową Różę, a od Madzi I Love Dots dostałam Emolientową Akację ;) Na moich włosach na razie najlepiej sprawdza się wersja bzowa i z chęcią kupiłabym drugie opakowanie :D Ogólnie rzecz biorąc, mimo iż nie jestem fanką naturalnych odżywek, to te naprawdę bardzo przyzwoicie się u mnie sprawowały, a moja mama jest nimi wręcz zachwycona ;) U niej widać spektakularną zmianę na plus, ale miała też bardziej zniszczone włosy (a ja z kolei wcale :P). W ofercie posiada je na przykład sklep z naturalnymi kosmetykami coolnatur.pl :)
kerastase
Ostatnie miesiące obfitowały także we "włosowe współprace", a dzięki nim miałam okazję w końcu poznać kilka kosmetyków Kerastase, które od jakiegoś czasu mnie interesowały, ale jakoś moja wrodzona oszczędność w materii pielęgnacji włosów nie pozwalała mi na ich zakup ;) Zdecydowałam się więc wypróbować na sobie Odżywkę Kérastase Résistance Fondant Extentioniste, Szampon - Kąpiel Specifique Bain Anti-Pelliculaire, który zawiera cynk i kwas salicylowy, a także Maskę Nawilżająco - Kojącą Kerastase Specifique, Masque Hydra - Apaisant. Jej recenzję już możecie przeczytać w tym miejscu. Chociaż już teraz mogę Wam zdradzić, że jest świetna i mimo ceny kupię kolejną :D
drunk elephant cle de peau basiclab
W wakacje zawitała do mnie także paczka od Interendo. Znalazłam w niej zestaw miniatur Drunk Elephant, składający się z serum z kwasem glikolowym T.L.C. Framboos Glycolic Night Serum oraz kremu Lala Retro Whipped Cream. Poza tym dostałam także bardzo ciekawy krem tonujący Cle de Peau, oraz serum  Basiclab Kuracja Przeciwzmarszczkowa do Twarzy Nawilżenie i Rozświetlenie. Patrycja, bardzo Ci dziękuję ;* Z przyjemnością wszystko przetestuję :)
o'right szampon odżywka peeling
Jakiś czas temu dotarły do mnie także produkty do włosów O'right. Miałam okazję przetestować  Szampon z Jagód Goji. Myję włosy codziennie i muszę przyznać, że ten produkt naprawdę genialnie się u mnie sprawdza. Pięknie, owocowo pachnie, dobrze się pieni i bez problemów domywa włosy i skórę głowy z zanieczyszczeń. Przy mojej stosunkowo wrażliwej skórze, nie powoduje swędzenia skalpu, a włosy zyskują objętość, pięknie błyszczą i ładnie „odbijają się” od skóry głowy. To ostatnie bardzo trudno osiągnąć przy niskoporowatych włosach za łopatki, więc to naprawdę spore osiągnięcie. Drugim produktem, jest O’Right Odżywka ze Złotej Róży do Włosów Farbowanych i Zniszczonych. Odżywka chroniąca kolor do włosów farbowanych i zniszczonych. Opracowana na bazie wyselekcjonowanego olejku z róży złotej i roślinnej formuły chroniącej kolor. Odżywia włosy, przedłuża trwałość koloru. Pozostawia włosy jedwabiste i naprawdę gładkie. Dodatkowo po użyciu pięknie pachną i łatwo się rozczesują. Na moich włosach sprawdza się ona naprawdę dobrze ;) Trzeci kosmetyk, to z kolei O’Right Enzymatyczny Peeling Bambusowy :) Ma on za zadanie przywrócić równowagę w nawilżeniu skóry głowy i przeciwdziałać gromadzeniu się nadmiaru sebum, martwego naskórka oraz pozostałości innych produktów. Kosmetyk ten przy długich włosach dość ciężko nałożyć mi samodzielnie na skalp, ale przy odrobinie wprawy, albo krótszych włosach nie stwarza to problemu. Podczas aplikacji, bardzo przyjemnie chłodzi i od razu czuć jego dobroczynne działanie. Jedyny minus jaki zauważyłam - chyba jest on nieszczególnie wydajny... Peeling stosowany raz w tygodniu, ładnie oczyszcza, łagodzi mój skalp oraz na dłuższą metę poprawia kondycję skóry głowy (swędzenie znika!) W ramach bonusu - włosy są pięknie odbite od nasady i naprawdę puszyste. Peelingu nie zaleca się stosować na uszkodzoną skórę głowy, ale moja łuszczyca na głowie aktualnie odeszła w zapomnienie, więc nie było to dla mnie ograniczeniem. Znacie już tę markę?
Dermika Maseczki Piękności oraz Młodości
Ostatnimi czasy dotarł do mnie cały set - Dermika Maseczki Piękności oraz Młodości. To zestaw nowoczesnych produktów opracowanych w oparciu o najnowsze składniki i technologie. Receptury maseczek pozwalają nie tylko zadbać o kondycję skóry, ale również poczuć się jak w profesjonalnym spa. Przeznaczone są do każdego typu cery, od suchej przez mieszaną do tłustej, od młodej po dojrzałą, dla osób o różnych potrzebach. Cała linia składa się z dziesięciu masek przeznaczonych do twarzy, oraz jednej pod oczy i na powieki. U mnie w ruch pierwsza poszła ta o nazwie "Ukojenie" - zawierała kompleks witaminowy i d-panthenol ;)
Dermika Blooming Skin
Teraz pora na kilka słów o linii Dermika Blooming Skin, która zainteresowała mnie już w momencie, kiedy pierwszy raz ukazała się mym oczom w Rossmannie :D Leciutkie konsystencje, opakowania, olejek z nasion kaktusa, ekstrakt z hibiskusa - to wszystko nieodparcie kojarzyło mi się z moimi ukochanymi kosmetykami z Korei, co jeszcze bardziej potęgowało chęć ich wypróbowania ;) Kilka dni później, trafiły pod mój dach trzy z sześciu produktów, a w ruch od razu poszło Blooming Skin Serum Nawilżająco-Rozświetlające zapewniające skórze nawilżenie, wygładzenie, ochronę antyoksydacyjną oraz redukcję pierwszych objawów starzenia się skóry. Jest świetne do stosowania w miejscu toniku, zamiast esencji ;) Blooming Skin Enzymatyczna Maska Wygładzająca poza ekstraktem z hibiskusa i olejku z nasion kaktusa, zawiera także enzymy złuszczające, które skutecznie usuwają martwe komórki naskórka, prowadząc do jego wygładzenia, poprawy kolorytu oraz pozostawiają skórę świeżą i gotową do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Z kolei Blooming Skin Ultranawilżająca Emulsja Rozświetlająca na razie czeka na swój debiut, ale po cichu liczę na lekką, nieklejącą konsystencję i dobre nawilżenie. Obym się nie zawiodła :P
Kilka dni temu dostałam także kremowy rozświetlacz Vita Liberata Blur Luminosity Rose, który nadaje się zarówno do twarzy, jak i do ciała. Mam nadzieję, że będę miała okazję wypróbować go na plaży jeszcze w tym roku :D Dodatkowo z Topestetic trafiły do mnie także ampułki Sesderma Factor G Biostimulating Ampoules. To 7 dniowa kuracja, w której każda z fiolek pełni inną rolę. jedna ujędrnia, druga regeneruje, trzecia odżywia, czwarta ujednolica koloryt, piąta zagęszcza, szósta chroni skórę, a siódma - odmładza. Jeśli mój urlop wypali, będę ich używać zaraz po powrocie. Zazwyczaj wtedy tego typu wspomagacze są mi najbardziej potrzebne :)
Melli care krem do rąk stóp
Ostatnimi dwoma produktami, są kosmetyki mało znanej, ale bardzo ciekawej marki Melli Care. Trafił do mnie Zmiękczająco - Nawilżający Krem do Pielęgnacji Stóp Pomegranate&Lichee Foot Cream, oraz Odżywczo - Kojący Krem do Rąk Patchouli&Lemon Hand Cream. Przy udziale biotechnologów i biochemików pierwotnie stworzono kremy do pielęgnacji dłoni oraz stóp dla osób chorujących na cukrzycę, ponieważ to one stwarzają nie lada problem podczas zmagania się z tym schorzeniem. Dzięki temu kosmetyki Melli Care mają właściwości pielęgnujące, lecznicze i jednocześnie przepięknie pachną ;) W tym momencie wegańskie kremy, oraz wszystkie inne kosmetyki dostępne w ofercie dedykowane są dla osób, które zmuszone są – z różnych powodów – do szczególnej dbałości o skórę dłoni oraz stóp. Jestem ciekawa, jak poradzą sobie u mnie i nie omieszkam podsunąć ich także mojemu bratu, który bardzo często zmaga się z popękaną skórą dłoni ;)
I to już wszystko na dziś. Co wpadło Wam w oko? A może podzielicie się linkiem i pokażecie, co trafiło ostatnio do Was? Chętnie zerknę. Miłego dnia! :)