czwartek, 30 kwietnia 2020

O tym, że odpowiednia higiena twarzy jest ważna - Cerave Oczyszczający Żel do Mycia Dla Skóry Normalnej i Tłustej

Nie wiem, jak sytuacja wygląda u Was, ale ja bardzo łatwo niechcący mogę zrobić swojej twarzy krzywdę żelem do mycia i jest to produkt, który najczęściej "oddaję dalej", a jak coś już się sprawdzi, to rzadko się z tym rozstaję. Przede wszystkim, mój kosmetyk myjący musi mieć odpowiednie pH, łagodzić, nie naruszać bariery hydrolipidowej skóry, a najlepiej jeszcze grać, tańczyć, wiązać krawaty i tak dalej :D Bo jak nie... To witamy rumień, zaskórniki i cały arsenał innych nieprzyjemności :P Wszak delikatne i skuteczne mycie, produktem o fizjologicznym pH, który nie podrażnia, to tak naprawdę połowa sukcesu w walce o ładną cerę ;) Czy Cerave Oczyszczający Żel do Mycia Dla Skóry Normalnej i Tłustej pomógł mi w czy zaszkodził w moim maratonie? Same przeczytajcie!
Cerave Oczyszczający Żel do Mycia Dla Skóry Normalnej i Tłustej
Cerave Oczyszczający Żel do Mycia Dla Skóry Normalnej i Tłustej znajduje się w biało - zielonym opakowaniu z pompką, zawierającym 473ml produktu i ważnym 12 miesięcy od otwarcia. Nie robi ono jakiegoś szczególnie pozytywnego wrażenia, ale ma ciekawy, prostokątny kształt i bez problemu możemy wycisnąć potrzebną nam ilość kosmetyku. Naklejka pomimo trzymania w łazience nie odkleja się, a byłam niemal pewna, że tak będzie, bo na amerykańskie opakowanie, naklejono jedynie polskie nakładki ;) Ewidentną wadą jest za to brak możliwości sprawdzenia ilości żelu, jaka znajduje się w butelce. Ledwo cokolwiek widać nawet pod światło... 
Co na jego temat mówi producent? Żel do mycia został opracowany we współpracy z dermatologami. Oczyszcza oraz usuwa nadmiar sebum, nie naruszając bariery ochronnej skóry twarzy oraz ciała. Zawiera trzy kluczowe dla cery ceramidy, niacynamid (mój ukochany!), a także kwas hialuronowy. Jest odpowiedni dla dorosłych i dzieci od 3 roku życia. Formuła kosmetyku jest bezzapachowa, hypoalergiczna i niekomedogenna. Mimo tego, że Cerave twierdzi, że ich żel nie pachnie, ja podczas mycia wyczuwam bardzo delikatną, świeżą nutę :) Dużą jego zaletą, jest konsystencja. Żel nie jest ani za rzadki, ani za gęsty, lekko się pieni oraz bardzo dobrze spłukuje z twarzy. I co ważne - nie szczypie w oczy - nie wiem jak Wam, ale mnie bardzo często coś się do nich dostanie podczas mycia :P Dodatkowo Cerave Oczyszczający Żel do Mycia Dla Skóry Normalnej i Tłustej jest niesamowicie wydajny! Niecałe pół pompki wystarcza mi do umycia twarzy. 
Cerave Oczyszczający Żel do Mycia Dla Skóry Normalnej i Tłustej
Jak jednak działa Cerave Oczyszczający Żel do Mycia Dla Skóry Normalnej i Tłustej? U mnie naprawdę rewelacyjnie! Na początku używałam go do mycia "od stóp do głów", ale na mojej buzi dawał sobie radę tak dobrze, że pod prysznic wyciągnęłam sobie coś innego, a ten żel został specjalistą od mycia twarzy.  Skóra po użyciu tego produktu, jest pięknie oczyszczona, a jednocześnie blada, niezaczerwieniona. Dodatkowo - nie odczuwam żadnego nieprzyjemnego ściągnięcia, podrażnienia ani swędzenia :) Nawet na dłuższą metę, przy stosowaniu dwa razy dziennie nie wysusza i nie powoduje żadnych innych szkód. Wręcz powiedziałabym, że pomaga. Cerave Oczyszczający Żel do Mycia Dla Skóry Normalnej i Tłustej kocha również mój brat, który myje się nim cały (fajna opcja dla leniwych panów) i zużył już chyba niezliczoną liczbę opakowań. Widzę też, że z mojego produktu ochoczo korzysta mąż i także jest zadowolony - ma cerę tłustą. Także zarówno ja, jak i "moi panowie" bardzo polecamy! ;) Duże opakowanie upolujecie za około 50zł, a małe -zawierające 236ml za plus minus 30zł.
Znacie żele do mycia marki Cerave? A może macie innych ulubieńców? Czego aktualnie używacie do mycia twarzy? Dajnie koniecznie znać!

piątek, 24 kwietnia 2020

The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution ("Krwawy Peeling"), czyli kolejna przygoda z kwasami

The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution był moim pierwszym zakupem w 2020 roku, więc chyba pora na jego recenzję ;) Szczególnie, że niedawno miał swój debiut w ulubieńcach ostatnich miesięcy... Jak się on u mnie spisał? Czy poradził sobie z problemami, z którymi ostatnio się zmagam? A może tylko zaszkodził? Same zobaczcie!
The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution Krwawy Peeling
Nie wiem, co Wy sądzicie na ten temat, ale dla mnie opakowania The Ordinary są po prostu brzydkie. Kupiłam owego dnia dwa produkty, dawniej miałam również niacynamid z cynkiem, a kilka innych stosował mój brat, więc swoje już widziałam :P. Są one wykonane z matowego szkła, mają 30ml pojemności i wszystkie są krzywe, porysowane albo uszkodzone w jakiś dziwny sposób. Np. nakrętka od recenzowanego dziś "krwawego peelingu" z uporem maniaka po zakręceniu wyskakiwała z gwinta. Potem długo kombinowałam z nakrętką, aż w końcu osiągnęłam połowiczny sukces - pompka jest krzywa, ale przynajmniej butelka daje się szczelnie zakręcić. I taki kosmetyk może nam służyć 12 miesięcy od otwarcia? Masakra. Generalnie jeszcze nie trafiłam na dobre opakowanie pochodzące od marki The Ordinary :D Może to pech, a może naprawdę jest coś na rzeczy ;) W składzie peelingu znajdują się kwasy alfa-hydroksylowe (czyli AHA) (glikolowy, mleczanowy, winowy, cytrynowy) w stężeniu 30% oraz kwas beta-hydroksylowy (salicylowy - tzw BHA) w stężeniu 2%, a także kopolimer kwasu hialuronowego, aloes, witamina B5, czarna marchewka i pieprz tasmański. W skrócie: Kwasy AHA złuszczają najwyższe warstwy naskórka, by uzyskać jaśniejszy i bardziej równomierny koloryt, a BHA nie tylko złuszcza skórę, ale także pomagają oczyścić pory.
The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution Krwawy Peeling
Jakie efekty da się osiągnąć podczas stosowania The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution? Tak naprawdę bardzo szerokie, ze względu na połączenie kwasów AHA i BHA :) Możemy więc liczyć na regulację pracy gruczołów łojowych, oczyszczenie ich ujść, wyrównanie kolorytu, złuszczenie wierzchniej, poszarzałej warstwy naskórka, spłycenie zmarszczek oraz blizn, a także na ogólne działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Konsystencja produktu to bardzo rzadki żel, który mnie najwygodniej nanosić na twarz palcami. Peeling ten zapachu według mnie niemalże nie posiada (ale za to ma czerwony kolor, stąd jego przydomek "krwawy"), choć może gdyby dobrze się wczuć, można by doszukać się w nim delikatnej, "kwaśnej" nuty. Produktu używam zgodnie z zaleceniem producenta raz w tygodniu i nakładam go na twarz maksymalnie na 10 minut. Uwierzcie - jeśli przesadzicie z tym produktem, albo ogólnie z substancjami aktywnymi (np. kwasami, retinolem), możecie zaburzyć barierę hydrolipidową skóry. Dla niewtajemniczonych - jest to mieszanka sebum i potu tworząca na skórze warstwę ochronną, która zapobiega utracie wody przez skórę oraz rozwojowi bakterii. Jeśli źle dobierzemy pielęgnację, albo nie zadbamy o nawilżenie i odbudowę cery tym bardziej ona się broni i produkuje więcej sebum. Często konsekwencją zbyt agresywnego mycia oraz złuszczania są wypryski, zaczerwienienia i podrażnienia twarzy. 
The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution
W moim przypadku, produkt ten jest stosunkowo wydajny, wystarczy cienka warstwa preparatu i już widać efekty. Teraz tak: mnie on nie szczypie (ale uważajcie, jak go nakładacie, lepiej nie mieć żadnych ranek ;)), a twarz po jego zmyciu nie jest zaczerwieniona, ale już u mojego męża, jest dokładnie odwrotnie. Mówi, że podczas aplikacji i w trakcie zabiegu skóra podszczypuje, a jego twarz po zmyciu wygląda przez chwilę jak buraczek :D U mnie z kolei, cera wręcz blednie ;) Generalnie jeśli chodzi o moją twarz, to myślę, że moc peelingu The Ordinary jest akurat "w punkt". Komfort stosowania jest zachowany, podczas zabiegu produkt nie ścieka na szyję, a dzięki czerwonemu kolorowi można go dokładnie zmyć, co przychodzi z łatwością (wystarczą tylko paluszki, żadnych gąbek Calypso :D).
The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution
Co zatem z działaniem? Jest dokładnie tak, jak obiecywał producent :) Już po zmyciu, skóra jest miękka, gładka, rozjaśniona (nawet u mojego męża jak po kilku minutach zejdzie zaczerwienienie), odświeżona i jędrna. Na dłuższą metę na pewno pomaga mi zachować jednolity koloryt skóry, wspomaga walkę z przebarwieniami, lekko wygładza zmarszczki, a także chyba pomógł mi zredukować ilość zmian zaskórnikowych (choć już zanim zaczęłam go stosować było ich bardzo mało, a teraz niemalże się nie pojawiają).  Bałam się, że The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution będzie dla mnie za mocny, ale prawdopodobnie przez 2 lata stosowania kwasów, moja skóra zbudowała sobie już jakąś tolerancję i idealnie się dogadujemy ;) Dodatkowo jego zaletą jest przystępna cena, wszak za buteleczkę zapłacimy około 32zł. 
Mam świadomość, że The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution to produkt, który pojawia się chyba wszędzie i zbiera dobre opinie, ale musiałam dorzucić swoje trzy grosze :D Miałyście już okazję go używać? Macie swoje zdanie na jego temat? A może posiadacie innych ulubieńców marki The Ordinary? Dajcie koniecznie znać! ;*

P.S. Jeśli stosujecie teraz kwasy, pamiętajcie o ochronie przeciwsłonecznej w postaci filtra SPF 50 ;)

czwartek, 16 kwietnia 2020

Topestetic i Cell Fusion C Expert Rejuveblue - akcja regeneracja

Jak już wiele razy wspominałam, moja skóra ostatnimi czasy bywała w dość opłakanym stanie. Po doprowadzeniu się "do stanu używalności" zaczęłam też wracać do "względnej normalności" i od jakiegoś czasu testuję nowy duet otrzymany od Topestetci, dedykowany cerze wrażliwej.
Cell Fusion C Expert Rejuveblue Effector Toner
O czym więc będzie dziś mowa? O marce Cell Fusion C Expert i dwóch kosmetykach, któreych miałam okazję używać. Pierwszy z nich to Rejuveblue Toner, czyli tonik nawilżająco - łagodzący, odbudowujący barierę ochronną, a drugi - Rejuveblue Effector - aktywne serum do skóry wrażliwej. Cała linia opiera się na wyjątkowej kompozycji składników łagodzących stworzonych do pielęgnacji skóry wrażliwej. Kompleks NEO CMS to opatentowany przez markę Cell Fusion C Expert składnik o działaniu wpływający na poprawę kondycji skóry. Ekstrakty roślinne z aloesu, kory miodli indyjskiej i czerwonej algi działają na skórę łagodząco oraz nawilżająco. Poza tym zawierają wyciąg pozyskiwany z rumianku, który przyspiesza gojenie stanów zapalnych i wpływa na szybką regenerację skóry. Z kolei ceramidy zawarte w  tych produktach uzupełniają naturalne braki tego składnika w skórze, gwarantując jej tym samym jędrność oraz nawilżenie. Kompleks REDENESIA LS przeciwdziała skutkom stresu oksydacyjnego i spowalnia proces starzenia się skóry. W składzie znajdziemy również 5 innowacyjnych czynników wzrostu (EGF, IGF, TGF, KGF, FGF) które stymulują naturalne procesy naprawcze oraz zapewniają skórze młody wygląd na dłużej. Jak te produkty się u mnie spisały? Czy sprostały zadaniu? Już Wam mówię ;)
Cell Fusion C Expert Rejuveblue Toner
Cell Fusion C Expert Rejuveblue Toner Tonik Nawilżająco - Łagodzący znajduje się w eleganckiej, białej butelce z twardego plastiku, przywodzącej na myśl produkty apteczne. Całość zawiera 200ml, posiada wygodny dozownik, oraz dobrze sprawuje się w trakcie stosowania. Ja używam do jego aplikacji specjalnych, azjatyckich wacików ze sklepu Miniso, które chłoną mniej kosmetyku, ale równie dobrze można stosować go za pomocą zwykłych płatków kosmetycznych. Jeśli jednak chcecie zaoszczędzić więcej produktu - polecam paluszki ;) Tonik ma konsystencję zwykłej wody i lekko błękitny kolor a po otwarciu i podczas aplikacji czuć świeży zapach lawendy pomieszanej z cytryną. W moją skórę tonik ten wnika dosłownie w momencie, nie pozostawiając po sobie żadnego uczucia lepkości. Świetnie sprawdza się zarówno na twarzy, szyi jak i dekolcie. Cell Fusion C Expert Rejuveblue Toner skutecznie przywraca skórze odpowiednie pH, odświeża, łagodzi, wygładza oraz dobrze przygotowuje ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych :) A co najważniejsze - on świetnie (jak na tonik oczywiście) łagodzi rumień, jednocześnie nie obciążając i nie zapychając cery! Jego koszt to 125zł.
Cell Fusion C Expert Rejuveblue Effector
Cell Fusion C Expert Rejuveblue Effector Aktywne Serum do Skóry Wrażliwej również umieszczono w prostym, plastikowym, białym opakowaniu z logo marki. Wydaje się ono dość spore, ale zawiera standardowe 50ml kosmetyku, który jest ważny 12 miesięcy od pierwszego otwarcia. Całość wyposażono również w bardzo wygodną pompkę, która bez problemu dozuje odpowiednią dla nas ilość. Wewnątrz buteleczki znajdziemy śliczny, błękitny żel, który bardzo łatwo rozprowadza się na twarzy. Po nałożeniu kosmetyk wchłania się dosłownie w kilka minut, od razu serwując nam lekkie ochłodzenie i ukojenie skóry. Co ważne - u mnie pozostawia on leciutki film ochronny, ale nie powoduje zapychania, ani przykrych niespodzianek. Ja stosowałam to serum w towarzystwie powyższego toniku, najczęściej dwa razy dziennie (dobrze nadaje się też pod makijaż). Trochę mi szkoda, że produkt jest bezzapachowy, ale w przypadku bardzo wrażliwych cer będzie to zaleta.
Cell Fusion C Expert Rejuveblue Effector
Co z działaniem Cell Fusion C Expert Rejuveblue Effector? Przede wszystkim, warto wspomnieć o tym, że w stu procentach spełniona ono obietnice producenta. Moja skóra była ukojona, rumień się nie pojawiał, bariera hydrolipidowa z którą ostatnio miałam problem nie została zachwiana. Serum bez problemu poradziło sobie z nawilżeniem mojej cery nawet podczas stosowania kwasów i walki z przebarwieniami, które pozostały po ostatniej "twarzowej masakrze toczniowej". Generalnie w trakcie użytkowania tego duetu skóra jest miękka, gładka, nawilżona, jędrna i przede wszystkim - blada :D Nic mnie też nie piecze, ani nie swędzi, a duet ten idealnie spisał się w tak naprawdę niełatwych warunkach. Jeśli macie cerę naczynkową, wrażliwą albo trądzik różowaty - powinnyście być zadowolone ;) Cena serum wynosi 180zł.
Cell Fusion C Expert Rejuveblue Effector Toner
Pamiętajcie też, że powyższy sklep internetowy oferuje Wam zawsze darmowe, profesjonalne doradztwo kosmetyczne ;) Ostatnio (czyli w dobie koronawirusa) czytałam nawet, że dermatologia i doradztwo kosmetologiczne, to gałąź medycyny, która razem z kilkoma innymi, najlepiej "wychodzi" na odległość (ja pewnie w maju będę tak "odwiedzać" reumatologa - zobaczymy :D). Dodatkowo, jak zawsze wysyłka jest za free, a jeśli dobrze poszukacie, bez problemu znajdziecie kod rabatowy obniżający kwotę zamówienia o 10% ;) (aktualnie to chyba ZOSTANWDOMU)
Znacie markę Cell Fusion C Expert? Robiłyście już zakupy w sklepie internetowym Topestetic? A może któraś z Was korzystała z darmowego doradztwa tamtejszych kosmetologów? Dajcie koniecznie znać! I trzymajcie się zdrowo :)

sobota, 11 kwietnia 2020

Życzenia Wielkanocne

Zgodnie z niepisaną tradycją i mojego uwielbienia do celebracji wszelakich świąt, dziś przychodzę życzyć Wam wszystkiego co najlepsze, choć myślę, że w aktualnej sytuacji wystarczyłoby chyba tylko: "zdrowia i pieniędzy"... Dla mnie, jak i pewnie dla każdego, będą to święta wyjątkowe. Po raz pierwszy, zamiast spędzać je w wesołym gwarze sporej i bliskiej mi rodziny, będę tylko z mężem (i dwoma kiciusiami, żeby nie było :D), a także po raz pierwszy w całej swej kuchennej niezdarności będę robiła pasztet, faszerowane jajka, gotowała barszcz i piekła kiełbaski... Jest trudno, jest ciężko, nie wiem co będzie dalej, ale mam nadzieję, że choć odrobinę uda się nam wszystkim poczuć atmosferę Wielkanocy. W tych niełatwych chwilach bądźmy też dla siebie milsi, bardziej wyrozumiali. Mimo wszystko chyba jednak warto być dobrym... I na koniec: zostańcie w domu, zadzwońcie do rodziny i niech pamięta o Was zajączek :D Buziaki i Wesołego Alleluja! Jeszcze wrócimy do nowej normalności. 
P.S. Szczególne podziękowania i życzenia zdrowia przesyłam całemu personelowi medycznemu, który w tym momencie daje z siebie wszystko. Podziwiam Was dziś wyjątkowo, ale również na co dzień widzę, że dajecie z siebie bardzo wiele, byśmy my mogli być zdrowi. Trzymajcie się dzielnie i dbajcie też o siebie!

czwartek, 9 kwietnia 2020

Marzenia do spełnienia. Po wszystkim...

Dziś pora na kolejny post z cyklu "publikować - nie publikować" xD Jakoś odkąd to wszystko się zaczęło, ciągle mam wewnętrzny problem, czy to co chcę napisać nie jest zbyt błahe, oraz czy kogoś to obchodzi :D Skończmy jednak z moimi rozterkami moralnymi (kto zechce ten przeczyta, a kto nie to nie) i przejdźmy do tematyki kosmetycznej. O czym będzie dzisiaj? Jest kilka takich produktów, które chciałabym przetestować na sobie - nie wiem co z tego wyjdzie, ale tak - marzą mi się one od jakiegoś czasu ;) Co to takiego? Zobaczcie same!
1. KRAVE Great Barrier Relief Serum Naprawcze - Odżywcza formuła produktu, dzięki zawartości olejku tamanu i innych składników (niacynamid, ceramidy, cholesterol, skwalan, różne olejki) pomaga przywrócić skórze naturalną barierę ochronną i uzupełnia jej braki. A nie będę ukrywać, ostatnio moja skóra ma z tym niemały problem. Kusi mnie w nim szczególnie zawartość olejku tamanu, który niemiłosiernie śmierdzi i należy do tych tłustych, ale zbawiennie działa na moją skórę. Jak tylko "otworzą granice" i zaczną do nas dochodzić przesyłki z Korei - będę próbowała go kupić.
2. KRAVE Kale-Lalu-yAHA - koreański tonik do twarzy, który złuszcza martwy naskórek, odsłaniając zdrową, młodą i piękną skórę. Tonik zawiera 5,25% kwasu glikolowego (pochodzącego z trzciny cukrowej), ciemne, liściaste zielone warzywa, których właściwości przeciwutleniające pozytywnie wpływają na stan cery i opóźniają proces starzenia, oraz aloes, kwas hialuronowy oraz alantoinę. Od dawna wiele osób bardzo chwali ten kosmetyk, a że moja skóra "lubi się" z kwasem glikolowym - nie omieszkam spróbować. (KUPIONE)
3. Cosrx Low pH PHA Barrier Mist - nawilżająca mgiełka do twarzy na bazie ekstraktu z owoców kokosa. Zawiera glukonolakton - kwas PHA nowej generacji, który jest antyoksydantem, silnie nawilża i przyspiesza regenerację skóry. Mgiełka została wzbogacona także o ekstrakt z anyżu gwiazdkowego, korzeni tarczycy bajkalskiej i alantoinę, które wykazują działanie łagodzące. Ma za zadanie nawilżać, koić, niwelować uczucie ściągnięcia, przygotowywać do dalszych kroków pielęgnacyjnych i działać antybakteryjnie. Widziałam wiele pozytywnych opinii na jej temat, a moja skóra lubi ostatnio "low pH", więc kiedyś z pewnością zobaczę, jak się u mnie sprawdzi.
4. Holy Snails Double Shark - na temat słabszej wersji tego serum pisałam Wam już tutaj. A że zbudowałam sobie tolerancję na niacynamid, chciałabym spróbować czegoś mocniejszego. Shark Sauce Double jeszcze silniej zwalcza ciemne plamy, rozjaśnia koloryt skóry oraz nawilża, dzięki 10% dawce wyżej wspomnianej substancji. Poza tym, zawiera także N-Acetyloglukozaminę (rozjaśnia, nawilża oraz  redukuje widoczność drobnych linii i zmarszczek), korzeń lukrecji, ekstrakt z zielonej herbaty, kwas hialuronowy, mleczan sodu oraz pantenol. Mam nadzieję, że sprawdzi się u mnie jeszcze lepiej, niż jego brat Shark Sauce :D
5. Hanyul Geuk Jin Emulsion - to mocno skoncentrowana, bogata w składniki odżywcze, lekka emulsja przeciwzmarszczkowa, która zapewnia skórze intensywne odżywienie i uelastycznienie. Zawiera żeń szeń (moja cera go uwielbia, dosłownie), który wygładza skórę, uspokaja, a także nawilża. Z kolei miód rzepakowy odżywia cerę oraz nadaje jej naturalny połysk. Mam nadzieję, że szybko trafi w me łapki i zadziała tak samo dobrze, jak inne produkty tejże firmy.
6. Martina Gebhardt Fluid pod Oczy z Awokado - z reguły daleko mi do zainteresowania kosmetykami typowo naturalnymi, ale nieokreślone COŚ sprawiło, że ten wywołał moje zainteresowanie i bardzo chciałabym go mieć... (zrozum panie kobietę :P nawet nie widziałam żeby ktoś go polecał, ani nie znalazłam żadnej recenzji xD). Fluid zawiera bogaty w witaminy A, D i E olej z awokado, który wygładza drobne zmarszczki oraz wzmacnia delikatną skórę wokół oczu. Jego nawilżające działanie pozostawia uczucie odprężonej skóry. Z kolei masło kakaowe jest szczególnie delikatnym składnikiem, który chroni wrażliwą skórę przed wpływem niekorzystnych czynników zewnętrznych. Lekka formuła szybko się wchłania pozostawiając uczucie odprężenia oraz odświeżenia, dzięki czemu może być stosowany jako baza pod makijaż. 
7. Bielenda Professional Supreme Lab Barrier Renew Barierowy Eliksir Hydro - Odżywczy z Kompleksem NMF - to znowu coś jak na mnie dziwnego, ale ta nowa linia marki kupiła mnie chyba całkowicie i naprawdę bardzo chciałabym cześć niej wypróbować. Eliksir przeznaczony jest do pielęgnacji skóry suchej, odwodnionej, wrażliwej, mieszanej, trądzikowej i skłonnej do podrażnień (czyli takiej jak moja, wszak już nie wiem co mam na twarzy, ostatnio każdego dnia wydaje mi się że coś innego. Pewne są tylko rumień na policzkach i zmarszczki na czole, więc jak to teraz mawiają "sytuacja jest dynamiczna"). Może być stosowany jako serum bądź zamiennik kremu. Wzbogacony został o Naturalny Czynnik Nawilżający, którego składniki występują w skórze, a dodatkowo dostarczane w kosmetykach utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia i chronią przed utratą wody. Dzięki temu poprawia się jędrność i elastyczność skóry. Zawiera także ceramidy, mój kochany niacynamid, skwalan i kwas hialuronowy. (KUPIONE)
8. Bielenda Professional Supreme Lab Barrier Renew Tonik Łagodząco - Nawilżający z Aloesem i Kurkumą - to już drugi produkt z tejże linii, który wpadł mi w oko. Jest delikatnym kosmetykiem stworzonym z myślą o pielęgnacji odwodnionej oraz podrażnionej skóry (znowu - jak moja :D). Zawiera kojące składniki, które dodatkowo regenerują oraz nawilżają. Aloes i kurkuma wykazują silne działanie antyoksydacyjne, łagodzą podrażnienia, a także pielęgnują skórę. Tonik wzmacnia barierę ochronną naskórka, zapewnia optymalny poziom nawilżenia i zabezpiecza skórę przed nadmierną utratą wody. Mam nadzieję, że trafią do mnie już niebawem, a co najważniejsze - będę z tego duetu zadowolona. Teraz współpraca z moją twarzą przypomina chyba balansowanie na krawędzi. Czekam, aż leki zaczną działać i być może wtedy dojdę ze sobą jakoś do ładu ;)
9. Hourglass Ambient Lighting Powder w odcieniu Ethereal Light - to puder do wykańczania makijażu, który kamufluje, wygładza i poprawia wygląd skóry, zapewniając niezwykle subtelny efekt. Działa on niczym prawdziwy filtr fotograficzny, nadając skórze naturalną świetlistość, kamuflując wszelkie niedoskonałości, pory oraz drobne zmarszczki. Formuła nie zawiera talku i tworzy gładką, równą powierzchnię, aby w przygotować skórę do aplikacji bronzera, różu oraz rozświetlacza. Szczerze Wam powiem, że moje serce zabiło do tego kosmetyku mocniej, jeszcze zanim pojawił się w polskich perfumeriach. Wpadł mi w oko lata temu na zagranicznych blogach i do dziś nie udało mi się go nabyć :D Może kiedyś... ;) Miałam kupić go sobie na urodziny, ale poluję od grudnia i nie upolowałam. Może na następne się uda :D
10. Missha Tonight Brilliance Lip Balm - ze względu na objawy wskazujące na zespół Sjogrena (tak, podejrzewają mi kolejne schorzenie do kompletu) mam bardzo suche i kapryśne usta, które staram się ratować czym się da. Ostatnio mocno przejechałam się na koreańskich mazidłach tego typu, ale nieokreślone coś znowu ciągnie mnie do zakupu tego kosmetyku :P Może tym razem będzie lepiej :D Producent obiecuje, że to balsam do ust o działaniu nawilżającym, stworzony na bazie ceramidów oraz protein perłowych. Wygładza, regeneruje, nawadnia, ma działanie przeciwzmarszczkowe, oprawia gęstość skóry, rozświetla, przywraca blask. No cóż, zobaczymy - czas pokaże :)

I to już wszystko na dziś. Może kiedy to wszystko się uspokoi, uda mi się wypróbować to, do czego moje serducho zabiło mocniej ;) Jednocześnie uprzedzam - nauczona tym co dzieje się na instagramie - nie, nie nawołuję tym postem do zakupów, do wychodzenia z domu, do kupowania pierdół, do wykorzystywania kurierów. Wyluzujmy i dajmy żyć sobie nawzajem, nie wylewając masy jadu. Jeszcze kiedyś będzie dobrze, to się skończy, a my wrócimy do nowej "normalności". Życzę Wam  wszystkim dużo zdrowia i wytrwałości! Jeśli coś wpadło Ci w oko, albo miałaś z jakimś kosmetykiem styczność - oczywiście daj znać ;) Być może nagle okaże się, że pożądam bubla :D

piątek, 3 kwietnia 2020

Szczęśliwa piątka pierwszego kwartału, czyli moi ulubieńcy!

Dawno nie było nic na temat moich ulubionych produktów, więc chyba pora to zmienić ;) Myślę, że wprawne oko niektórych czytelników mogło już dostrzec, co dobrze się u mnie sprawdziło, a które z kosmetyków nie mają na ten tytuł szans, ale podsumuję dziś ostatnich kilka miesięcy, a także zostawię mały spojler, co pokochałam jeszcze zanim na blogu pojawiła się pełna recenzja ;) Gotowi? No to zaczynamy!
Avene Cicalfate Post Acte Emulsja Regenerująca Sana Nameraka Honpo Wrinkle Eye Cream
1. Sana Nameraka Honpo Wrinkle Eye Cream (recenzja tutaj) - Mój absolutnie ukochany ostatnimi czasy krem pod oczy, którego używam ze szczególną ochotą (tak, mam jeszcze końcówkę i nie mogę go "zmęczyć"). Od czasu kiedy go dostałam, zmienił opakowanie na białe. Już w tej aktualnej szacie graficznej, po rekomendacji kupiła go także moja mama i również przypadł jej do gustu ;) Po rozsmarowaniu nie znika on do matu, ale pozostawia po sobie delikatny, nielepiący film ochronny. Krem ten zagwarantował mi bardzo dobry efekt i długofalowo poprawił strukturę skóry. Prawdopodobnie jest to zasługa faktu, iż nadał tej okolicy elastyczności, mocno ją nawilżył, odżywił oraz sprawił, że skóra stała się elastyczna i napięta w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Naprawdę polecam z całego serducha :)
2. Avene Cicalfate Post Acte Emulsja Regenerująca (recenzja tutaj) - To prawdziwy i nietłusty ratunek dla skóry w potrzebie. Lekka konsystencja, wspaniałe właściwości kojące oraz przyzwoita cena (około 36zł). Emulsja, a raczej delikatny krem, świetnie łagodzi rumień, przyspiesza gojenie wszelkich zmian skórnych i ranek, odbudowuje barierę hydrolipidową, nawilża, odżywia, oraz regeneruje. Bardzo pomógł mi przetrwać trudny dla mojej cery czas i na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę, bo naprawdę warto! Myślę, że zadowolone z tej "emulsji" powinny być także osoby posiadające skórę wrażliwą, naczyniową, podrażnioną, ale także trądzikową :)
The Ordinary, AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution BCL Momo Puri Moisture Gel
3. BCL Momo Puri Moisture Gel - czyli po prostu nawilżający żel - krem, zawierający ekstrakt z brzoskwiń z Nagano, ceramidy, probiotyki, kwas hialuronowy i witaminy. Nie będę zdradzać zbyt wiele, bo nadal mam w planach jego recenzję, ale słuchajcie, on naprawdę nieziemsko pachnie, a jeszcze lepiej nawadnia cerę. Nie dziwię się, że jest chwalony wszem i wobec, bo naprawdę świetnie działa i według mnie ciężko jest w jego przypadku przyczepić się do czegokolwiek. Od grudnia to mój ulubiony nawilżacz, po którym skóra jest delikatna, gładka i miękka ;)
4. The Ordinary AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution - produkt wyskakujący z lodówki. Ale wiecie co? Zupełnie się nie dziwię! Stosowany z umiarem (tak, oczywiście ja też zrobiłam sobie swojego czasu kwasami małe kuku, zanim nauczyłam się że często mniej znaczy więcej) genialnie oczyszcza cerę, spłyca drobne zmarszczki, pomaga w walce o jednolity koloryt skóry, a efekt widać już po pierwszym użyciu. Trzymam go zawsze 10 minut, a zabieg robię zgodnie z zaleceniem producenta raz w tygodniu. Mnie nic nie szczypie, a po zmyciu twarz  jest rozświetlona, gładka i lekko napięta. Muszę też przyznać, że genialnie trzyma w ryzach moje zaskórniki i nie dopuszcza do powstawania nowych "gagatków". Odkąd go stosuję, mam naprawdę o wiele ładniejszą cerę.
Dr Phamor McCell SYN-AKE Gold Emulsion
5. Dr Phamor McCell SYN-AKE Gold Emulsion - nie będę opowiadać bajek, kupiłam ją po rekomendacji Interendo. I cóż, zaskoczyło! Piękne opakowanie (ale niefotogeniczne), leciutka konsystencja, w sam raz wpisująca się w ideę layeringu, ładny zapach, błyskawiczne wchłanianie, brak uczucia lepkości oraz szybkie efekty, szczególnie na moim zmęczonym życiem czole :D Duża pojemność (120ml) pozwala na wnikliwe przeprowadzenie testów, więc na pewno wcześniej czy później pojawi się recenzja tejże emulsji, ale stosuję ją już dłuższy czas i ona naprawdę ma bardzo pozytywny wpływ na widoczność zmarszczek, jednocześnie nie szkodząc cerze np. wywoływaniem niedoskonałości.
I to już wszystko na dziś. Znacie może któregoś z moich ulubieńców? A może miałybyście ochotę poznać? Podzielicie się, co Wam ostatnimi czasy przypadło do gustu? Dajcie koniecznie znać!