piątek, 24 kwietnia 2020

The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution ("Krwawy Peeling"), czyli kolejna przygoda z kwasami

The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution był moim pierwszym zakupem w 2020 roku, więc chyba pora na jego recenzję ;) Szczególnie, że niedawno miał swój debiut w ulubieńcach ostatnich miesięcy... Jak się on u mnie spisał? Czy poradził sobie z problemami, z którymi ostatnio się zmagam? A może tylko zaszkodził? Same zobaczcie!
The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution Krwawy Peeling
Nie wiem, co Wy sądzicie na ten temat, ale dla mnie opakowania The Ordinary są po prostu brzydkie. Kupiłam owego dnia dwa produkty, dawniej miałam również niacynamid z cynkiem, a kilka innych stosował mój brat, więc swoje już widziałam :P. Są one wykonane z matowego szkła, mają 30ml pojemności i wszystkie są krzywe, porysowane albo uszkodzone w jakiś dziwny sposób. Np. nakrętka od recenzowanego dziś "krwawego peelingu" z uporem maniaka po zakręceniu wyskakiwała z gwinta. Potem długo kombinowałam z nakrętką, aż w końcu osiągnęłam połowiczny sukces - pompka jest krzywa, ale przynajmniej butelka daje się szczelnie zakręcić. I taki kosmetyk może nam służyć 12 miesięcy od otwarcia? Masakra. Generalnie jeszcze nie trafiłam na dobre opakowanie pochodzące od marki The Ordinary :D Może to pech, a może naprawdę jest coś na rzeczy ;) W składzie peelingu znajdują się kwasy alfa-hydroksylowe (czyli AHA) (glikolowy, mleczanowy, winowy, cytrynowy) w stężeniu 30% oraz kwas beta-hydroksylowy (salicylowy - tzw BHA) w stężeniu 2%, a także kopolimer kwasu hialuronowego, aloes, witamina B5, czarna marchewka i pieprz tasmański. W skrócie: Kwasy AHA złuszczają najwyższe warstwy naskórka, by uzyskać jaśniejszy i bardziej równomierny koloryt, a BHA nie tylko złuszcza skórę, ale także pomagają oczyścić pory.
The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution Krwawy Peeling
Jakie efekty da się osiągnąć podczas stosowania The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution? Tak naprawdę bardzo szerokie, ze względu na połączenie kwasów AHA i BHA :) Możemy więc liczyć na regulację pracy gruczołów łojowych, oczyszczenie ich ujść, wyrównanie kolorytu, złuszczenie wierzchniej, poszarzałej warstwy naskórka, spłycenie zmarszczek oraz blizn, a także na ogólne działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Konsystencja produktu to bardzo rzadki żel, który mnie najwygodniej nanosić na twarz palcami. Peeling ten zapachu według mnie niemalże nie posiada (ale za to ma czerwony kolor, stąd jego przydomek "krwawy"), choć może gdyby dobrze się wczuć, można by doszukać się w nim delikatnej, "kwaśnej" nuty. Produktu używam zgodnie z zaleceniem producenta raz w tygodniu i nakładam go na twarz maksymalnie na 10 minut. Uwierzcie - jeśli przesadzicie z tym produktem, albo ogólnie z substancjami aktywnymi (np. kwasami, retinolem), możecie zaburzyć barierę hydrolipidową skóry. Dla niewtajemniczonych - jest to mieszanka sebum i potu tworząca na skórze warstwę ochronną, która zapobiega utracie wody przez skórę oraz rozwojowi bakterii. Jeśli źle dobierzemy pielęgnację, albo nie zadbamy o nawilżenie i odbudowę cery tym bardziej ona się broni i produkuje więcej sebum. Często konsekwencją zbyt agresywnego mycia oraz złuszczania są wypryski, zaczerwienienia i podrażnienia twarzy. 
The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution
W moim przypadku, produkt ten jest stosunkowo wydajny, wystarczy cienka warstwa preparatu i już widać efekty. Teraz tak: mnie on nie szczypie (ale uważajcie, jak go nakładacie, lepiej nie mieć żadnych ranek ;)), a twarz po jego zmyciu nie jest zaczerwieniona, ale już u mojego męża, jest dokładnie odwrotnie. Mówi, że podczas aplikacji i w trakcie zabiegu skóra podszczypuje, a jego twarz po zmyciu wygląda przez chwilę jak buraczek :D U mnie z kolei, cera wręcz blednie ;) Generalnie jeśli chodzi o moją twarz, to myślę, że moc peelingu The Ordinary jest akurat "w punkt". Komfort stosowania jest zachowany, podczas zabiegu produkt nie ścieka na szyję, a dzięki czerwonemu kolorowi można go dokładnie zmyć, co przychodzi z łatwością (wystarczą tylko paluszki, żadnych gąbek Calypso :D).
The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution
Co zatem z działaniem? Jest dokładnie tak, jak obiecywał producent :) Już po zmyciu, skóra jest miękka, gładka, rozjaśniona (nawet u mojego męża jak po kilku minutach zejdzie zaczerwienienie), odświeżona i jędrna. Na dłuższą metę na pewno pomaga mi zachować jednolity koloryt skóry, wspomaga walkę z przebarwieniami, lekko wygładza zmarszczki, a także chyba pomógł mi zredukować ilość zmian zaskórnikowych (choć już zanim zaczęłam go stosować było ich bardzo mało, a teraz niemalże się nie pojawiają).  Bałam się, że The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution będzie dla mnie za mocny, ale prawdopodobnie przez 2 lata stosowania kwasów, moja skóra zbudowała sobie już jakąś tolerancję i idealnie się dogadujemy ;) Dodatkowo jego zaletą jest przystępna cena, wszak za buteleczkę zapłacimy około 32zł. 
Mam świadomość, że The Ordinary - AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution to produkt, który pojawia się chyba wszędzie i zbiera dobre opinie, ale musiałam dorzucić swoje trzy grosze :D Miałyście już okazję go używać? Macie swoje zdanie na jego temat? A może posiadacie innych ulubieńców marki The Ordinary? Dajcie koniecznie znać! ;*

P.S. Jeśli stosujecie teraz kwasy, pamiętajcie o ochronie przeciwsłonecznej w postaci filtra SPF 50 ;)

29 komentarzy :

  1. Baaaardzo mnie kuszą ich kosmetyki, bo naczytałam się o nich już całą masę dobrych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywają perełki, ale i produktu średnie, jak wszędzie 😊

      Usuń
  2. Nigdy nic nie miałam z tej marki. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawią mnie te kosmetyki, szczególnie owy peeling, ale właśnie troszkę się boje tego podrażnienia...Jedni je mają po zastosowaniu, inni nie - jak nie spróbuję, to się nie dowiem :P Odnośnie opakowań, ogólnie mi się podobają - są minimalistyczne, ale jeżeli są uszkodzone, to coś tu jest chyba nie tak :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można nakładać go na krócej, albo trochę rzadziej 😊 u mnie nie spowodował żadnych problemów, u męża tylko jakieś „drobiazgi” 😉 może nie będzie tak źle 😁

      Usuń
  4. Tego peelingu jeszcze noe miałam, ale chyba wolę inne peelingi, dla mnie mógłby być zbyt mocny. Opakowania są takie, dlatego też cena jest niewysoka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, dlatego oceniam bardziej zawartość 😊 ja też myślałam, że będzie za mocny i się zdziwiłam 😁

      Usuń
  5. Lubię ten kwas, ale trzeba być na prawdę ostrożnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dlatego napisałam, że łatwo przesadzić i trzeba uważać 😊

      Usuń
  6. Czyli był fajny efekt, tak myślałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam i zużyłam, faktycznie robi to, co producent obiecuje, natomiast ja nie mogę go używać, ponieważ moja skóra jest zbyt wrażliwa na niego, dlatego nie odkupię. Mimo trzymania na buzi połowy przepisowego czasu to mnie podrażniał. Używałam też od nich serum z kwasem hialuronowym (niezłe), a teraz mam serum z wit c i alfa arbutyną i też niezłe, w zapasie mam niacynamid i chcę kupić serum buffet ale tą wersję z peptydami miedzi. Generalnie marka trafia do mnie w 100%, jednak uważam, że jeśli używa się ich kosmetyki, to trzeba mieć jakąś podstawowa wiedzę na temat tego, jak je używać i z czym oraz świadomość potrzeb własnej cery bo inaczej można sobie zrobić krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, masz w stu procentach rację! W przypadku tej marki trzeba już trochę wiedzieć i nie kupować czego popadnie, bo obietnice są imponujące 😊 Niacynamid też miałam, ale niemiłosiernie mnie irytował, bo pienił się u mnie jak dziki 🤪 Może po prostu u Ciebie lepiej sprawdziłby się jakiś delikatniejszy kwas 😉 Czasem mniej znaczy więcej ❤️

      Usuń
    2. Wiem, że dużo dziewczyn narzeka, że używają coś z TO i to im nie działa, albo że podrażnia właśnie, a na przykład stosują szczotkę soniczną, na to ten peeling krwawy, a potem jeszcze jakiś kwas. I potem lament że skóra odpada niemalże :DDD No niestety tu trzeba chociaż właśnie jakieś podstawy znać, reagować na co, to skóra robi i jak się zachowuje. I wiesz, tu zaraz nie potrzeba skomplikowanej pielęgnacji opartej na milionie kroków. Najlepiej wybrać bazę i potem ewentualnie tą bazę rozszerzać wciąż obserwując co się dzieje ze skórą :) Wiem, że Ty pewnie to wiesz, ale dużo osób nie wie i stąd głosy niezadowolenia.
      Dla mnie ten peeling był za silny tylko ze względu na BHA, kwasy AHA mogę używać, BHA moja skóra nie lubi wcale :)
      Natomiast Niacynamid słyszałam, że się pieni, ja chcę go używać bardziej miejscowo, ale na razie go nie wprowadzam, bo kilka dni temu dopiero wprowadziłam ponownie do mojej 'bazy' pielęgnacyjnej witaminę C, dlatego chcę dać skórze czas na oswojenie się z jednym, zanim dodam jej kolejny składnik :)

      Usuń
    3. Też widuję tego typu wpisy, a to naprawdę prosta droga do szybkiego zmasakrowania sobie skóry ☹️ Myślę, że skoro chcesz używać niacynamidu miejscowo, to powinno być ok, mnie jak skończy się shark sauce to pewnie też będę wracać do The Ordinary. A z witaminą C ja jestem troszkę na bakier, często nie potrafimy się dogadać 😁 Dobrze, że wprowadzasz wszystko powoli ❤️

      Usuń
  8. E tam mnie się podobają takie proste są, tochę jak jakieś specyfiki z apteki tak mi się kojarzą te opakowania. Kwasy stosuję jeszcze teraz ale właśnie zawsze na drugi dzień krem z filtrem, a tego z Ordinary jestem ciekawa bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się tych opakowań absolutnie nie czepiała, gdyby one były wykonane w porządny sposób 😁 A z każdym, które miałam ja albo mój brat, było coś nie tak 😜 a to bardzo porysowane, a to gwint popsuty, a to z pipetą problem i trzeba przełożyć z innego produktu albo przelać zawartość do innej butelki... Za każdym razem coś ☹️ Może mamy pecha...? Sama już nie wiem.

      Usuń
  9. Jeszcze nie zdecydowałam się na kwasy :p

    OdpowiedzUsuń
  10. To u mnie kompletnie by eis nie sprawdził, na policzkach mam mega cienką skórę i pewnie bym po nim płakała i wyglądała jak mega burak XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paradoksalnie u mnie było dokładnie odwrotnie 🙂

      Usuń
  11. Miałam. Od razu po zmyciu widać zmianę - skóra jest wygładzona, pory ściągnięte i zmatowiona (w sumie po dobrych maskach glinkowych też to widzę), ale byłam nieco rozczarowana, bo liczyłam na to, że mi ruszy przebarwienia, ale nic nie ruszył. :/
    Faktycznie, moja buteleczka też pod koniec krzywo się zakręcała. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, przebarwienia to walka z wiatrakami i niestety ale trzeba wytoczyć jeszcze inne działa 😉

      Usuń
  12. Miałam jeden produkt TO i z opakowaniem nic się nie działo. Ale do tego peelingu jakoś nie mam przekonania😁

    OdpowiedzUsuń
  13. O tej marce słyszałam już wiele dobrego i mam w planie wypróbować ich kosmetyki do pielęgnacji. Może nawet uda mi się je zamówić w maju :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo go lubiłam :)
    I w sumie jak dotąd nie miałam problemu z ich opakowaniami? Hmm

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że chcesz do mnie zaglądać i czasem zostawić po sobie komentarz ;* Jeśli zaobserwujesz mojego bloga: daj znać! ;) Na pewno Cię wtedy odwiedzę :)