sobota, 26 września 2020

Cosrx Centella Blemish Cream, czyli łagodzimy problemy

Szczerze Wam powiem, że dość długo nie zdawałam sobie sprawy, jak ogromny wpływ na naszą skórę mają leki, które w gruncie rzeczy zażywamy na coś innego. Moja cera, po włączeniu leczenia tocznia układowego na przestrzeni kilku lat zmieniła się z normalnej ze skłonnością do przesuszenia, w lekko przetłuszczającą się w strefie "T" z delikatną tendencją do zaskórników, rumienia oraz epizodów wypryskowych. Oczywiście ja w tym temacie byłam zielona niczym "szczypior na wiosnę", ale inspirowana przez Myskinstoryy oraz Interendo postanowiłam wziąć byka za rogi i zawalczyć z nowościami, które przyniósł mi los. Tak oto weszłam w posiadanie Cosrx Centella Blemish Cream. Czy mi pomógł? Jak sprawdził się u mnie? Już mówię ;)

Cosrx Centella Blemish Cream
Cosrx Centella Blemish Cream znajduje się w małym, plastikowym opakowaniu, zawierającym 30g. produktu. Na pierwszy rzut oka całość wygląda skromnie, ale uwierzcie mi - jest naprawdę bardzo estetycznie! Na zużycie go mamy 12 miesięcy od pierwszego otwarcia. Co o swoim kosmetyku mówi producent? "To lekki krem do twarzy na bazie wąkrotki azjatyckiej, który wykazuje właściwości przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Produkt ten wycisza stany zapalne oraz ogranicza powstawanie nowych. Zawiera tlenek cynku, wysuszający i przyspieszający gojenie się skóry, a także olejek z drzewa herbacianego, który działa odkażająco i przeciwbakteryjnie. Krem koi skórę i pozostawia ją nawilżoną. Dodatkowo znajdziemy w nim także wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej."
Cosrx Centella Blemish Cream
Cosrx Centella Blemish Cream ma białą barwę i dla mnie pachnie zupełnie jak eukaliptus, którego oczywiście nie ma w składzie :P Konsystencja kosmetyku jest dość dziwna. Z jednej strony lekka i szybko wchłaniająca się, a z drugiej strony przypomina trochę gęsty krem Nivea... Nie będę ukrywać - mam drobny problem z dokładnym opisaniem o co mi chodzi. Po nałożeniu na twarz, całość jest nieco tępa i trzeba odrobinę przyłożyć się do rozsmarowania tego produktu. Gdy już uda nam się krem nałożyć - bardzo szybko wchłania się niemalże do matu, pozostawiając po sobie przyjemne uczucie wygładzenia oraz uwaga: lekkiego wybielenia :D (na szczęście ten efekt znika). Warto nakładać go bardzo oszczędnie i jeśli stosujecie go na całą twarz (mnie zdarzało się też punktowo), to najlepiej spisuje się on solo. Kosmetyk nałożony na nieodpowiednie serum potrafił kaprysić i cały się zrolować :P U mnie jest on bardzo wydajny, choć szczerze powiem, że na zdjęciach widzicie już któryś z kolei słoiczek ;) Używałam go także pod makijaż i również dawał sobie radę ;)
Cosrx Centella Blemish Cream
Jak zatem Cosrx Centella Blemish Cream się u mnie sprawdza? Już chyba sam fakt, że posiadam któreś z kolei opakowanie zasugerował Wam, że GENIALNIE :D Po pierwsze ten krem robi dokładnie to, co obiecuje producent: reguluje wydzielanie sebum, łagodzi, koi, wycisza stany zapalne, przyspiesza gojenie skóry, oraz lekko nawilża (jak dla mnie może trochę za słabo). Poza tym, ma on działanie silnie przeciwzapalne, które naprawdę pokazało co potrafi zarówno w przypadku ewentualnych "niespodzianek", jak i w walce z moim rumieniem "by toczeń", wszak on lubi wszystko co ma tego typu właściwości (od tabletek, po kosmetyki xD).  Podczas stosowania kremu, zauważyłam że pojawia się u mnie mniej zaskórników niż zwykle, skóra szybciej się regeneruje i rumień jest zdecydowanie mniejszy, bądź nie ma go wcale ;) Już nie potrafię bez niego żyć :P
Cosrx Centella Blemish Cream
Za opakowanie Cosrx Centella Blemish Cream zapłacicie w Polsce około 80zł, ale biorąc pod uwagę wydajność oraz działanie - zdecydowanie warto. Ja sama, poza "grupą docelową" producenta poleciłabym go także osobom, które chorują na trądzik rumieniowaty, bądź toczeń układowy oraz mają problem z tzw. motylem. U mnie naprawdę dobrze sprawdził się on jako kosmetyk kojący i regenerujący tego typu zmiany, a kilka razy uchronił mnie przed używaniem maści sterydowych, stosowanych do leczenia zmian skórnych w toczniu (choć na przykład w tamtym tygodniu się nie udało i znowu się leczę :/). Mimo wpadek z rolowaniem, już chyba zawsze będę go mieć w domu :D
A Wy miewacie problemy z trądzikiem, rumieniem, bądź przetłuszczaniem się skóry? Jak sobie z tym radzicie? Znacie Cosrx Centella Blemish Cream? A może używacie innych kosmetyków tej marki? Dajcie znać!

18 komentarzy :

  1. Bardzo ciekawy krem :) Wprawdzie wielkich problemów ze skórą nie mam, ale zaskorniki na nosie to moja zmora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy krem, ogolnie ta marke pierwszy raz widzialam wlasnie u Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie bardzo się cieszę, miło słyszeć że pierwszy raz coś widziałaś właśnie u mnie :D

      Usuń
  3. Cena tego kremu wcale nie jest tak wielka, jeśli weźmie się pod uwagę wydajność i działanie. Nie słyszałam wcześniej o tej marce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cosrx robi się u nas w kraju coraz popularniejszy i ma wiele ciekawych produktów w swojej ofercie, więc warto zwrócić na nich uwagę 😉

      Usuń
  4. Nie mam jakichś strasznych problemów ze skórą, także taki krem jest mi póki co zbędny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znam tej marki, ale ja raczej go nie kupię, wolę naturalne olejki, czy serum np. z Gift Of Nature

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z kolei naturalne olejki zupełnie się nie sprawdzają 🙄

      Usuń
  6. Super wiedzieć, że jest coś takiego. Często klientki borykają się z tego typu problemami, już wiem co im polecić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję problemów ze skórą. Ja zmagam się z przesuszoną cerą, a po wakacjach problem szczególnie daje się we znaki. Na szczęście mamy dostęp do naprawdę dobrych kosmetyków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ludzie mają gorsze problemy z cerą, ale generalnie ta „zmiana” była dla mnie ogromnym zaskoczeniem... Na szczęście jakoś zaczęłam dochodzić z tym do ładu 😉

      Usuń
  8. Ja mam problem z przetłuszczeniem się skóry. Dobrze, że u Ciebie krem ten wpłynął na zmniejszenie zaskórników :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie dla mojej cery, ale cieszę się, że pomógł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj pomagał, ale w tamtym tygodniu nie dał już rady, wylądowałam z maściami 😕

      Usuń

Bardzo mi miło, że chcesz do mnie zaglądać i czasem zostawić po sobie komentarz ;* Jeśli zaobserwujesz mojego bloga: daj znać! ;) Na pewno Cię wtedy odwiedzę :)